Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 19 września. Imieniny: Januarego, Konstancji, Leopolda
27/08/2018 - 08:10

Czy Markowi Pławiakowi spodobało się być starostą?

Rozmowa ze starostą nowosądeckim Markiem Pławiakiem.


Kiedy padały pytania o to, czy będzie Pan startował w wyborach samorządowych od razu deklarował Pan chęć startu. - Oczywiście. Zdecydowana większość osób, które piastują stanowiska starosty, prezydenta, wójta, burmistrza czy radnego chce, aby powtórnie je wybrano. Nie rozumiem dlaczego zwlekają z deklaracją, że wystartują ponownie. To proste pytanie i prosta odpowiedź.

Może czekali na ogłoszenie daty wyborów przez premiera Mateusza Morawieckiego?
- Może. To jednak nie zmienia faktu, że nie ma potrzeby robić z tego tajemnicy.

Spodobało się Panu bycie starostą?
- (Uśmiech) Nie rozważam tego w tych kategoriach. To przede wszystkim praca. Oprócz znajomości różnych tematów merytorycznych wymaga dodatkowo umiejętności „społecznych”. Mam na myśli wystąpienia publiczne, umiejętność prowadzenia negocjacji czy zabiegania o inwestycje dla swojego regionu u ministrów. Ale to również umiejętność rozmowy z mieszkańcami Powiatu, wysłuchania ich próśb i propozycji.

Pan ma te „społeczne” umiejętności?
- Na pewno nie mam żadnych obaw wychodząc na scenę czy przemawiając do dużej liczby osób. Nie mam też problemu z rozmowami na „wysokim szczeblu” chociaż oczywiście znam swoje miejsce w szeregu. Staram się z takim samym szacunkiem traktować ministrów jak i osoby zatrudnione na „niższym”, z punktu widzenia administracyjnego, szczeblu. Każdy z nas powinien być przecież przede wszystkim człowiekiem. To, jaki ktoś wykonuje pracę i co robi w życiu zależy czasami od szczęśliwych splotów okoliczności. Szanuję każdego człowieka i staram się nie robić między nimi żadnych różnic.

Przejdźmy do konkretów. Trzy największe sukcesy Pana pierwszej kadencji jako starosty nowosądeckiego to…
- Budowa obwodnicy zachodniej, rozbudowa szpitala powiatowego w Krynicy-Zdroju, budowa nowego obiektu dla Liceum w Grybowie, pozyskanie kilkudziesięciu milionów na remonty dróg i budowę chodników, dobra współpraca z wójtami i burmistrzami, wspieranie służb odpowiadających za bezpieczeństwo, promowanie Powiatu w Polsce i na świecie.

Wymienia Pan to wszystko jednym tchem.
- Mógłbym tak jeszcze długo (śmiech). I dodam, że to wszystko to zarówno sukces Zarządu Powiatu Nowosądeckiego, na czele którego stoję, jak i dyrektorów i pracowników Starostwa. Bardzo dziękuję za tak dobrą współpracę. To ważne, aby mieć dobrze przygotowaną i gotową do pracy grupę ludzi. A ja taką właśnie mam.

A trzy porażki?
- Może nie są to moje osobiste porażki, bo to nie zadania powiatu, ale żałuje, że nie udało się przyspieszyć budowy łącznika między obwodnicą północą i zachodnią, co znacznie ułatwiłoby poruszanie się mieszkańcom gminy Chełmiec. Nie będę już nawet wspominał o Sądeczance czy linii kolejowej Podłęże – Piekiełko. Mam nadzieję, że szumne zapowiedzi niektórych kandydatów na prezydentów i posłów, którzy też za kilka miesięcy rozpoczną kampanię wyborczą – przyniosą wreszcie oczekiwany skutek.

Promuje się Pan mocno w mediach społecznościowych. I co ciekawe – robi to Pan regularnie, a nie jak niektórzy politycy – na dwa miesiące przed wyborami.
- To nie promocja. Po prostu informuję mieszkańców Powiatu, co i gdzie zostało zrobione. Oczywiście nie mogę być we wszystkich miejscach, ale od czasu do czasu jadę sprawdzić stan prac przy budowie drogi czy chodnika. Spotykam się również z wieloma osobami i uzgadniam ważne dla mieszkańców kwestie – dobrze, żeby o tym wiedzieli. I jak Pan zauważył – informacje pojawiają się regularnie. Bo ja cały czas pracuje, nie tylko na dwa miesiące przed wyborami.

Tak właśnie rozumiem sprawowanie funkcji starosty. A media społecznościowe to obecnie bardzo dobra platforma do rozmowy z mieszkańcami. Po ilości lajków i komentarzy widzę, że informacja do nich dociera. Podobne materiały są również zamieszczane na stronie www Starostwa Powiatowego i wysyłane do mediów.

Wybory na starostę nie są bezpośrednie. Startuje Pan do Rady Powiatu Nowosądeckiego, która później wyłania starostę, wicestarostę i członków Zarządu. Zapewne jest kilku chętnych na to stanowisko…
- Zapewne tak.

Nie obawia się Pan, że w tajnym głosowaniu niektórzy nie zagłosują za pańską kandydaturą?
- Zawsze jest taka możliwość, ale nie dzielmy skóry na niedźwiedziu. Przez cztery lata radni udzielali nam jednogłośnego absolutorium za wykonanie budżetu. Nawet opozycja głosowała „za”. To o czymś świadczy. Zarząd działał sprawnie, współpracował z radnymi, ściągnął z zewnątrz kilkadziesiąt milionów złotych na inwestycje. Przypomnę też, że na początku kadencji wprowadziliśmy kilka zmian w samym urzędzie, co znacznie przyspieszyło obsługę klientów między innymi w Wydziale Geodezji, Budownictwa czy Powiatowym Urzędzie Pracy. Radni to wszystko widzą i wiedzą, że nie próżnujemy. Mam więc nadzieję, że docenią moje zaangażowanie i będę mógł wraz ze współpracownikami kontynuować rozpoczętą pracę.

- Dziękuję za rozmowę.

Artykuł sponsorowany

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu