Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 1 czerwca. Imieniny: Gracji, Jakuba, Konrada
11/03/2013 - 12:42

Żyworódka Jeziorowa, czyli morsy z Gródka nad Dunajcem

Co niedzielę spotykają się na plaży za pocztą w Gródku nad Dunajcem, by po kilkuminutowej rozgrzewce zanurzyć się na kilka minut w lodowatej wodzie. Co tydzień do jeziora wchodzi od kilku do kilkunastu osób, które później wspólnie biwakują przy ognisku.
W minioną niedzielę (10 marca) miały odbyć się zawody w skokach do przerębli. Niestety pierwsze oznaki wiosny pokrzyżowały plany członkom Żyworódki Jeziorowej. Skute do tej pory grubym lodem jezioro zaczęło odtajać. Mimo to morsy nie poddały się i jak co tydzień weszły do wody.
Moje morsowanie zaczęło się osiem lat temu we Wrocławiu, gdzie studiowałem. Poszedłem z ciekawości i spodobało mi się. Przez dwa sezony regularnie wchodziłem do lodowatej wody – mówi Jacek Nędza, jeden z założycieli Żyworódki Jeziorowej. – Potem miałem dłuższą przerwę i po powrocie ze studiów zachęciłem do morsowania mojego kuzyna. Do jeziora wchodziliśmy od czasu do czasu, a następnie zachęciliśmy do tego Maćka – dodaje.
To właśnie Maciej Schabiński namówił kolejne osoby i założył na portalu społecznościowym Facebook profil klubu morsów Żyworódka Jeziorowa. Od listopada 2012 r. zaczęli spotykać się regularnie co niedzielę w tym samym miejscu – na plaży za urzędem pocztowym. Z frekwencją jest różnie. Raz przyjeżdża kilkanaście osób, innym razem jest kilka. Morsy z Gródka nad Dunajcem gościły nawet na wspólnych lodowatych kąpielach panie, ale to rzadki widok.
Zanim członkowie Żyworódki Jeziorowej zanurzą się w zimnej wodzie muszą się do tego przygotować. Robią krótką rozgrzewkę, biegają. Potem wystarczy chwila odwagi.
Tak naprawdę przy minusowej temperaturze, a wchodziliśmy do wody przy minus 15, woda wydaje się cieplejsza. Wejście nawet nie jest tak straszne, a po chwili spędzonej w wodzie robi się cieplej – przekonuje Maciej Schabiński. – Chłód czuć po wyjściu z jeziora dlatego zawsze rozpalamy ognisko i po ubraniu się w suchą odzież, ogrzewamy przy ogniu, pieczemy kiełbaski i wspólnie dobrze bawimy – dodaje.
Wszyscy morsujący w niedzielę w Gródku nad Dunajcem podkreślają, że dla nich wejście do lodowatej wody jest dobrą zabawą, ale ma też pozytywny wpływ na ich zdrowie. Odkąd zaczęli regularnie zażywać kąpieli, nie mają problemów z przeziębieniem, a i stawy stały się mocniejsze.
Czuję się po takiej kąpieli doskonale. Ciężko opisać tak naprawdę stan po kąpieli w zimnej wodzie, ale polecam takie doznania wszystkim – zachęca Dariusz Pomorski, mieszkaniec Nowego Sącza, który dołączył do klubu dzięki informacji znalezionej na Facebooku. – Wcześniej oglądałem w telewizji morsów w akcji i spodobało mi się to. Myślałem, że tylko nad morzem są organizowane takie akcje. Jak się dowiedziałem, że chłopaki z Gródka też to robią, postanowiłem do nich dołączyć – dodaje.
Członkowie klubu morsów swoją nazwę zawdzięczają koledze, który kolekcjonuje znaczki. Pewnego dnia oglądając jego kolekcję zobaczyli stary znaczek wydany przez Pocztę Polską prezentujący właśnie żyworódkę jeziorową. Ten tak im się spodobał, że zdecydowali przyjąć właśnie taką nazwę dla swojego klubu.
Morsy z Gródka nad Dunajcem swoje kąpiele od czasu do czasu rejestrują, a filmiki udostępniają na portalu Youtube.com. Zobacz: Morsy w Gródku nad Dunajcem - Żyworódka Jeziorowa oraz Żyworódka vol.13 Gródek nad Dunajcem 27.01.2013.

(ALF)
Fot. (ALF, BK)






Dziękujemy za przesłanie błędu