Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 28 października. Imieniny: Narcyza, Serafina, Wioletty
17/06/2021 - 16:50

Wyrzucił śmieci, obok cmentarz, kościół i urząd gminy. Ale nie ferujcie wyroków

Nasi Czytelnicy poprosili nas o interwencję w sprawie incydentu, jakiego świadkami byli wczoraj w Kamionce Wielkiej. Ktoś za dnia pozbył się tu odpadów „na dziko” na działce zaraz obok cmentarza, kościoła i Urzędu Gminy w Kamionce Wielkiej. Nie ferujcie wyroków zanim nie poznacie okoliczności.

- Wraz z żoną i dziećmi wybraliśmy się na spacer ścieżką, proponowaną przez gminę Kamionkę Wielką na Rachelowskie Góry. Malowniczy chodnik wśród lasów i łąk z zaznaczonymi punktami widokowymi. Z racji, iż do Kamionki dojechaliśmy autobusem MPK z Nowego Sącza, postanowiliśmy przejść tę trasę „od tyłu" - napisał na wstępie Czytelnik (nazwisko do wiad. red.)

- Do meritum. Pomijając już ostrzeżenia "teren prywatny/monitorowany/wstęp wzbroniony" w mniej więcej połowie ścieżki, to zniesmaczyło nas „dzikie" wysypisko i to kilkadziesiąt metrów od urzędu gminny. Sterty gruzu i odpadów tuż obok parkingu i rzeki - nie kryje oburzenia mężczyzna, który nadesłał nam zdjęcia jak ktoś z auta z rejestracją KNS owo wysypisko „uzupełnia".

My o tym procederze pisaliśmy już w zeszłym roku. W czerwcu natknęliśmy się na tej samej działce na stare muszle klozetowe leżące zaraz obok płyty nagrobnej z krzyżem (fot. poniżej). Wyglądało to wyjątkowo niesmacznie. Wtedy jednak nie wiedzieliśmy, kto jest właścicielem tego terenu. Dziś już wiemy, że to miejscowy przedsiębiorca Dariusz Kmak.

Kmak wyjaśnienia zaczyna od tego, że ta działka jest na terenie zalewowym. By podnieść jej funkcjonalność teren trzeba podnieść. I zaczął to już robić ojciec przedsiębiorcy. – I jak ktoś jak ma z remontu domu kilka wywrotek gruzu wywozi je do mnie. I to naprawdę dobre rozwiązanie, bo inaczej ten gruz mógłby wylądować w korycie rzeki albo w którymś z potoków. A tak ja co miesiąc albo półtorej, jak tego gruzu się trochę tu uzbiera wynajmuję spych i cały teren wyrównuję i zasypuję. Kosztuje mnie to za każdym razem dwa tysiące, ale innego wyjścia nie mam – tłumaczy Kmak.

Dalej zastrzega, że jak w ubiegłym roku zobaczył na naszym portalu, że trafiły tu odpady po rozbiórce nagrobków też od razu taki spych zamówił i wszystko zasypał. – Naprawdę tego pilnuję – deklaruje na zakończenie dodając, że zwróci się do gminy, by dopełnić wszystkich formalności z tym związanych – przepisy często się zmieniają a on działa jeszcze na zasadach, które ustalił z urzędnikami jego tata. (e.stachura@sadeczanin.info Fot.: Czytelnik – nazwisko do wiad. red.)







Dziękujemy za przesłanie błędu