Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 10 grudnia. Imieniny: Danieli, Bohdana, Julii
01/12/2014 - 07:00

Wygrana Nowaka. Radość zwycięstwa poprzedzona emocjami sięgającymi zenitu. Były nerwy napięte jak struny, momenty zwątpienia i wzruszenia aż do łez

Przez 25 lat funkcjonowania w polityce nigdy nie spotkałem się z tak brudną kampanią. Już po pierwszej turze wiedziałem, że będę miał duży problem. Moi konkurenci z pierwszej tury, może poza Kazimierzem Fałowskim, jednoznacznie mnie atakowali i jednoznacznie wspierali mojego rywala. To było bardzo niebezpieczne. Mobilizacja w ostatnim czasie była ogromna i cieszę się, że mój zespól nie zawiódł… Tak na gorąco komentował swoje trzeciez rzędu zwycięstwo, Ryszard Nowak, który przez kolejne cztery lata będzie rządził Nowym Sączem.
Wyborczy wieczór członków sztabu wyborczego Ryszarda Nowaka i jego licznych sympatyków, którzy od godziny dwudziestej gromadzili się w siedzibie sądeckiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenie "Civitas Christiana" był pełen emocji. Ogromną radość ze zwycięstwa poprzedziła niepewność mieszająca się z lękiem i chwilami zwątpienia.

Już po godzinie 20-tej, jeszcze przed zamknięciem lokali wyborczych, z ust do ust podawano sobie nieoficjalne wyniki sondażu exit poll dla „Gazety Krakowskiej”, które wskazywały na wygraną Ludomira Handzla. Miał zdobyć 52 proc. głosów, Nowak 48 proc. Możliwy błąd, 5 proc. Nastrój robił się coraz bardziej nerwowy. Tuż przed godziną 21.00 pojawia się Nowak. Razem ze swoimi sztabowcami zamykają się w jednym z pomieszczeń. Nie wpuszczają dziennikarzy. Ci, którym udaje się wejść na moment do środka, są natychmiast wypraszani.

- Żadnych zdjęć i żadnych komentarzy - mówi zdenerwowany wiceprezydent Jerzy Gwiżdż.

W rolę ochroniarza wciela się solidarnościowy związkowiec Józef Wilk, który nie pozwala wejść dziennikarzom do środka i zatrzaskuje im drzwi przed nosem.

Duża sala "Civitas Christiana" jest przygotowana na finał wyborów. Czeka suto zastawiony stół, ale prawie nikt nie kwapi się do przekąski. Wszyscy komentują wstępne sondażowe wyniki i pocieszają się, że w końcu granica błędu to 5 proc., więc jeszcze wszystko może się zdarzyć. Nastrój zdenerwowania potęguje przywoływanie  sondażu WSB, również wskazującego na zwycięstwo Handzla.

Wśród licznych gości, którzy stawili się na wyborczy wieczór szczególnie spięty  wydaje się być prezes Sądeckiej Agencji Rozwoju Regionalnego,  Ludomir Krawiński. Żelazny spokój zachowuje za to szef sądeckich wodociągów, Janusz Adamek. Emocji nie potrafi ukryć rzeczniczka prezydenta, Małgorzata Grybel. Nerwowo przechadza się też szef sztabu wyborczego PiS Andrzej Szkaradek.

Po godzinie 21-szej zaczynają spływać pierwsze wyniki z obwodowych komisji wyborczych. Nie jest dobrze. O 21.20 zliczono już głosy z 12 okręgów w mieście. Według nich prowadzi Handzel. Robi się coraz bardziej nerwowo. Z pokoju sztabowców na papierosa wychodzi Nowak. Pytam go o samopoczucie.

- Czekamy w napięciu na wyniki - przyznaje.

O godzinie 21.51 zliczone są głosy z trzech czwartych komisji. Handzel wygrywa. Ma 90 głosów przewagi. O godzinie 22.00, po podliczeniu głosów w 45 miejskich komisjach - na 52 - Handzel wygra 3 głosami. Napięcie sięga zenitu. Teraz wszyscy nasłuchują odgłosów z pokoju sztabowców. W pewnym momencie słychać okrzyki radości

-Wygraliśmy! Wygraliśmy! - krzyczy tłum gęstniejący na korytarzu. Ale radość jest przedwczesna.

- To wyniki z Poręby, gdzie Nowak zmiażdżył Handzla- ktoś krzyczy przez na chwilę uchylone drzwi. Ale potem wybuchają kolejne okrzyki radości. Jest zwycięstwo na Dąbrówce i Kaduku.

Wreszcie drzwi z zamkniętymi sztabowcami otwierają się. Słychać radosne okrzyki, z których przebija się jeden.

-Już wiadomo! Wygraliśmy! Wygraliśmy! Widać radosne oblicze wyraźne odprężonego Ryszarda Nowaka, na którego wszyscy rzucają się jak piłkarze na boisku na kolegę z drużyny, który właśnie strzelił bramkę. Niektórym wreszcie puszczają nerwy. Tak jak Marcie Mordarskiej, która płacze ze szczęścia.

Słychać śmiechy, krzyki i gromkie sto śpiewane bohaterowi wieczoru Ryszardowi Nowakowi, który szczęśliwy wychodzi wreszcie do sądeckich dziennikarzy proszących go o gorący komentarz do wygranej.

- Przez 25 lat funkcjonowania w polityce nigdy nie spotkałem się z tak brudną kampanią. Już po pierwszej turze wiedziałem, że będę miał duży problem. Szczególnie brutalne były ostatnie dni, kiedy kolportowano szkalujące mnie materiały i atakowały mnie niektóre media.

Pytany o planowane zmiany kadrowe Nowak poinformował o rezygnacji złożonej przez wiceprezydent Bożenę Jawor. Zapowiedział natomiast pozostanie na stanowisku swojego zastępcy Jerzego Gwiżdża i prezesa wodociągów Janusza Adamka.

- Wokół prezesa Adamka było wiele spekulacji. Te spekulacje niewątpliwie odbiły się na moim wyniku. Co do tego nie mam wątpliwości. Ale nie mam też wątpliwości co do Janusza Adamka, którego bardzo cenię za fachowość i zarządzanie i nie mam zamiaru tego zmieniać.

Co chciałby pan powiedzieć swojemu konkurentowi?

- Pogratulować dobrego wyniku. I być może… prześlę mu pakiet ciekawych ulotek.

Pytany o to, czy podczas kampanii miał chwile zwątpienia, Nowak przyznaje, że walka była długa i trudna.

- Przeciwnik był zdecydowanie mocniejszy, dysponujący nieograniczonym środkami i możliwościami. Będę to na pewno analizował.

O trudach prezydenckiej kampanii mówi także szef sztabu wyborczego na Sądecczyźnie Andrzej Szkaradek.

- To była bardzo ciężka kampania ze względu na jej nieprzewidywalność. Trudno było wyczuć nastroje. I bardzo ważne. Nie przewidzieliśmy dwóch rzeczy. Tego, że preferencje od elektoratu dostaną ludzie młodzi i tego, że wielką rolę w tej kampanii odegra internet. Bardzo cieszę się z kolejnej wygranej Ryszarda Nowaka, ale uważam, że powinien przeanalizować swoje otoczenie.

Kogo konkretnie ma na myśli, tego Szkaradek nie chciał już zdradzić.

Brutalna kampania, brudna kampania, czarny pijar. Te stwierdzenia powtarzają się w kuluarowych rozmowach. Mówi o tym między innymi rzeczniczka prezydenta Małgorzata Grybel, która najbardziej poruszona jest rozpowszechnianiem -jak mówi- nieprawdziwych ulotek, szkalujących prezydenta i godzących w jego dobre imię.

- To był obrzydliwy fotomontaż, mający na celu zdyskredytowanie prezydenta w oczach opinii publicznej, oraz urzędu prezydenta. Sprawa przekazana została do Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu

Tomasz Michałowski pełnomocnik sztabu wyborczego Ryszarda Nowaka, w kampanii prezydenckiej swojego pryncypała uczestniczył już po raz trzeci. Także i on przyznaje, że była to najbardziej brutalna i najbardziej zacięta walka.

- Ta kampania była mało merytoryczna. Zdominował ją czarny pijar. Już w pierwszej turze kandydaci skupili się na atakowaniu prezydenta. W drugiej jeszcze się to nasiliło. Należy podkreślić, że finał rozegrał się przy dużej ponad 40-procentowej frekwencji. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że ta wysoka frekwencja sprawi, że szanse na wygraną  będą maleć. Ale o naszym zwycięstwie zdecydował nasz twardy, niezwykle zmobilizowany elektorat.

Michałowski przyznaje, że najtrudniejsze były chwile, kiedy znane już były wyniki sondażu exit poll.

- To zasiało u niektórych pewne zwątpienie, ale razem z prezydentem uspokajaliśmy rozgrzane głowy i tłumaczyliśmy, że ankieterzy skupili się na dużych osiedlach, a kluczowe mogą okazać się wyniki z innych okręgów. I mieliśmy rację. Dane z komisji obwodowych z Poręby, Kaduka i Dąbrówki okazały się przełomowe.

Ryszarda Nowaka czekają kolejne cztery lata prezydentury. W Nowym Sączu zyskał komfort rządzenia. Ma piętnastu swoich radnych. Ale nie spełnił się sen o zwycięstwie w sejmiku wojewódzki, gdzie mimo wygranej PiS, będzie rządzić kolacja PO i PSL, bo partia Jarosława Kaczyńskiego nie uzyskała bezwzględnej większości głosów. Ale Nowak zapowiada twardą walkę o Nowy Sącz.

- Będę twardo upominał się o to, co się miastu należy - zapowiada nowy „stary” prezydent Nowego Sącza.

****
Ryszard Nowak zdobył 15 385 głosów
Ludomir Handzel 15 197 głosów
Frekwencja : 45,87 procent

Agnieszka Michalik
Fot. własne
 
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu