Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 7 sierpnia. Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana
02/06/2015 - 08:00

Wodociąg niezgody, czyli kto komu odwrócił kota ogonem...

Do kogo należy wodociąg w Tropiu? Mieszkańcy wsi twierdzą , że ich własność zagarnęła należąca do gminy Gródek nad Dunajcem spółka ”Dunajec”. Innego zadania jest wójt gminy Józef Tobiasz, który utrzymuje, że wodociąg był jedynie przekazany w użyczenie . Spór trafił na sądowa wokandę, ale rozstrzygnięcie tlącego się od trzech lat konfliktu raczej szybko nie nastąpi, bo sprawa jest skomplikowana.
Historia wodociągu w Tropiu zaczyna się pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku. Mieszkańcy wsi zawiązali spółkę i postanowili zbudować własną sieć. Zebrali pieniądze i zrealizowali część inwestycji. W 2012 roku, kiedy większość gospodarstw była już podłączona do własnego, wiejskiego wodociągu, nieruchomość przejęła w zarząd gminna spółka „Dunajec”. Mieszkańcy Tropia byli oburzeni. Konflikt tli się od kilku lat, ale temperatura sporu nie spada.

- Wójt zabrał majątek naszej spółce, bo przystąpił do projektu porządkowania gospodarki wodno-ściekowej, żeby dostać jak najwięcej pieniędzy na dotacje - mówi sekretarz Spółki Wodociągowej Tropie Marian Lupa. - To nastąpiło niezgodnie z prawem. Chodziło o to, żeby wyłudzić dotacje z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Nawet w tej sprawie była kontrola i Fundusz skierował sprawę do prokuratury.

- To jakieś bzdury -
denerwuje się wójt Gminy Gródek nad Dunajcem Józef Tobiasz. - Kontrola była, ale jeszcze za poprzedniego wójta Józefa Wolaka, kiedy budowano fragment gminnego wodociągu. Fundusz, na podstawie donosu rzeczywiście zlecił kontrolę. Potem sprawa trafiła do prokuratury i została umorzona. Chodziło o formalne uchybienie, które zostało uzupełnione.

Sprawy wodociągu w Tropiu wójt Gródka nad Dunajcem ma już powyżej uszu i - jak mówi - po raz kolejny wszystko musi tłumaczyć.

- Wodociąg w Tropiu był jedynie przekazany w użyczenie - wyjaśnia Tobiasz.

Jak relacjonuje wójt w 1997r. mieszkańcy Tropia z własnych pieniędzy chcieli wybudować sieć wodociągową, jednak okazało się, że kwota na jego rozbudowę jest niewystarczająca. Żeby uzyskać dofinansowanie z Urzędu Wojewódzkiego konieczne było przekazanie wodociągów gminie.

Lupa takim tłumaczeniem wójta jest oburzony.

- Przecież wodociąg wybudowała nasza spółka. To my otrzymaliśmy pozwolenie na budowę i majątek należy do nas. Wszystkie dokumentacje, przetargowe są na spółkę. W jaki sposób gmina może użyczyć coś, czego nie wybudowała! Przecież my mamy na wszystko akt własności. Żądamy zwrotu naszej sieci. Kiedy należała do nas, kubik wody kosztował 2,75 zł. Teraz za wodę trzeba w Tropiu płacić 4,35.

Wójt Tobiasz tłumaczy, że włączenie wodociągu w Tropiu do spółki Dunajec było konieczne, by gmina mogła otrzymać wysoką unijną dotację na duży projekt rozbudowy sieci wodociągowej i kanalizacyjnej.

- Ja bym już nawet oddał im ten wodociąg, ale wtedy musielibyśmy zwracać unijne środki, a to sprawę bardzo komplikuje. Według dokumentów, wodociąg jest nasz, choć mieszkańcy Tropia odwrócili kota ogonem.

O tym, kto komu odwrócił kota ogonem w wodociągowej wojnie i kto komu powinien zwrócić nieruchomość zdecyduje Sąd Okręgowy w Nowym Sączu. Na razie odbyła się pierwsza rozprawa.

- Wszystko teraz zależy od materiału dowodowego, jaki sąd ma do przeprowadzenia, a który zaoferują strony - tłumaczy sędzia Zbigniew Krupa, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. - Generalnie zasada jest taka. Jeżeli spółka wodociągowa wnosi o wydanie nieruchomości i urządzeń, które się tam znajdują, musi wykazać się tytułem własności. Jednak tytuł własności jest sprawą oczywistą, jeżeli nieruchomość jest wpisana w księdze wieczystej. Jeśli nie, to sprawa się komplikuje. I tu z taką sytuacją mamy do czynienia. Żeby sąd mógł zdecydować o wydaniu nieruchomości, należy wykazać prawa własności albo inny tytuł do własności nabyty poprzez zasiedzenie. W tym procesie należy ustalić czy istotnie owo zasiedzenie na rzecz spółki nastąpiło. Jeśli tak, sąd nakaże wydanie nieruchomości, jeśli nie, powództwo oddali. W tym momencie to niewiadoma.

Termin kolejnej rozprawy wyznaczono na październik. Sąd przesłucha świadków i przedstawicieli stron.

Agnieszka Michalik
Fot. archiwum
 






Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)