Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 13 lipca. Imieniny: Danieli, Irwina, Małgorzaty
25/05/2020 - 12:50

„Wirusowy” mandat dla taksówkarzy i przewoźników. „To paranoja…”

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji podjęło decyzję o wprowadzeniu zmian w taryfikatorze mandatów na rok 2020. Wprowadzono m.in. „wirusowy” mandat dla przewoźników i taksówkarzy. Ile trzeba będzie zapłacić za nieprzestrzeganie reżimu epidemiologicznego w transporcie publicznym? - To paranoja - komentują sami taksówkarze...

Na jakiej podstawie egzekwować od kierowców transportu zbiorowego i taksówkarzy konieczność dezynfekowania pojazdów i zachowania reżimu epidemiologicznego? MSWiA znalazło już sposób i wprowadza mandat w wysokości 100 zł dla tych, co nie będą dostosowywać się do obowiązujących dziś zasad. By się przed nim uchronić przewoźnik musi sumiennie dezynfekować odpowiednimi środkami pojazd, przecierać jak najczęściej klamki, drzwi, elementy plastikowe – poręcze, uchwyty, tablice rozdzielcze itp. I tu ustawodawca jest bardzo precyzyjny – w transporcie publicznym we wszystkie niezbędne środki kierowców – wspomniane płyny i żele - musi zaopatrywać przewoźnik, czyli ich pracodawca.

Zobacz też: Taksówki na dworcu autobusowym już nie złapiesz! Dlaczego?

Identyczne zasady dotyczą również taksówkarzy, którzy i tak od początku epidemii mają zdecydowanie „pod górkę”.
– Jak widzę, że jest rodzina, ewidentnie rodzina, rodzice i dzieci, to wszystko jest w porządku. Zabieram ich i cześć pieśni. Ale ostatnio miałem kurs z browaru w jednej z galerii. Jak przyjechałem na miejsce okazało się, że to rozbawiona, mocno już wstawiona grupka młodych ludzi, którzy rodziną ewidentnie nie byli i na domiar złego z browaru wyszli bez maseczek i do samochodu też chcieli mi się tak zapakować. I nagle się okazało, że jedna osoba maseczki nie ma wcale, dwoje zaczęło ze mną dyskutować, że te maseczki to ściema, bo przecież w knajpie też bez nich siedzieli i nic się nie działo a ludzi zdecydowanie więcej było. Dopiero jak zagroziłem, że odjadę a oni uznali, że jak tak, to nie zdążą do monopolowego, to nagle maseczki się znalazły – usłyszeliśmy od jednego z taksówkarzy w Nowym Sączu.
- Ja mam żel do rąk, klamki przecieram, ale jak sobie to ktoś wyobraża, że będę tapicerkę dezynfekował? Przecież zaraz cała będzie do wymiany. Nawet u znajomych w myjni pytałem, czy jest jakiś środek, co się do tego nada. Ale nie ma takich, bo nawet takie w aerozolu są żrące a część z nich ma w składzie glikol, które tłuste plamy zostawia. Po kilku tygodniach tapicerka będzie się nadawać tylko do wymiany – dodaje nasz rozmówca, który pracuje jako niezrzeszony. A jak na obecną sytuację zapatrują się sądeckie sieci?

- Jeszcze o takich mandatach nie słyszałem, ale to jakaś paranoja. Trzeba by było wszystko wycierać po każdym kursie. Przecież jak pierwszy pasażer będzie zakażony, to wirus do końca dnia zostanie na wszystkim. Pal sześć klamki, ale co z resztą auta? Nasi kierowcy mają płyny na własny użytek i sami pilnują dezynfekcji rąk, bo przecież przyjmują gotówkę. Wozimy z zasady trzech pasażerów z tyłu, nie dajemy ich na przednie siedzenie koło kierowcy, ale jak do auta chcą wejść cztery osoby, na przykład rodzina, to też nie odprawimy ich z kwitkiem, bo trudno żeby na cztery osoby brać dwie taksówki – słyszymy w jednej z korporacji.
A jak epidemia COVID-19 odbiła się na sytuacji finansowej taksówkarzy? – Szczerze? Myślałem, że będzie gorzej. Po ogłoszeniu epidemii wszystko niemal stanęło, ale teraz ilość kursów idzie ciągle w górę…

ES [email protected] Fot.: ilustracyjne archiwum sądeczanin.info







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)