Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 17 stycznia. Imieniny: Antoniego, Henryki, Mariana
24/11/2020 - 08:15

Umarł, bo nie przyjęli go na SOR. Prokurator ujawnia szczegóły tragedii

Ta tragedia, która rozegrała się tydzień temu, wstrząsnęła nie tylko Limanową. Czy to możliwe, że lekarz, który pełnił dyżur w oddziale ratunkowym limanowskiego szpitala nie przyjął uskarżającego się na duszności 56-letniego mężczyzny, bo ten nie miał wykonanego testu na COVID? Człowiek zmarł. Limanowska prokuratura ujawnia szczegóły tej bulwersującej wszystkich sprawy.

zdjęcie ilustracyjne

Ta tragedia wydarzyła się tydzień dni temu. Wedle relacji lokalnego serwisu, rano do oddziału ratunkowego limanowskiego szpitala zgłosił się pięćdziesięcioletni mężczyzna. Miał się uskarżać na duszności i kłopoty z oddychaniem. Na SOR nie został jednak przyjęty. Nie zgodziła się na to pełniąca dyżur lekarka, bo nie miał wykonanego testu na obecność koronawirusa. Skończyło się tragedią. Człowiek zmarł.

Czytaj też Nie przyjęli go na SOR, bo nie miał testu na COVID? Umarł w drodze do domu

Co dokładnie wydarzyło się tamtego dnia? Limanowska prokuratura, która wszczęła w tej sprawie postępowanie wyjaśniające pod kątem nieudzielenia pomocy i nieumyślnego spowodowania śmierci, przesłuchuje świadków, zabezpieczyła szpitalną dokumentację i monitoring. Nakazała też wykonanie sekcji zwłok.

- Badania przeprowadzone przez zakład medycyny sądowej wykazały, że przyczyną śmierci była ostra niewydolność oddechowa spowodowana przez COVID-19 – mówi w rozmowie z „Sądeczaninem”  szef limanowskiej prokuratury Mirosław Kazana.

Z ustaleń śledczych wyłania się przebieg tragicznych w skutkach wydarzeń. 9 listopada 56-letni mężczyzna razem z żoną pojechał do szpitala.  Skierowanie na SOR otrzymał od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, który zdiagnozował u niego zapalenie płuc. Chorobie towarzyszyły duszności. Mężczyzna nie miał wyniku badań na obecność koronawirusa.

- Na SOR weszła tylko jego żona, chory został w samochodzie – mówi prokurator. – Nie ma wątpliwości, że na oddział nie został przyjęty. Formalności załatwiała żona, którą poinformowano, że konieczne jest przeprowadzenie badań na obecność koronawirusa.   Pojechali w miejsce, gdzie takie badanie można zrobić, ale nie udało. Wrócili więc do domu. Mężczyzna poczuł się gorzej i zmarł.

Ratownicy wezwanego pogotowia próbowali go reanimować. Nie udało się. Jaka jest wersja lekarki? Jak wynika z wyjaśnień złożonych dyrekcji szpitala żona zmarłego nie wspominała o poważnych problemach z oddychaniem u męża.

Jak długo potrwa postępowanie?

- To zależy od postępowania biegłych – odpowiada Kazana. - Nie chodzi tylko o przyczynę zgonu. Chodzi też o odpowiedź na pytanie czy udzielenie pomocy medycznej mogło uratować życie temu człowiekowi. Musimy też ustalić, klatka po klatce, jak to wszystko wyglądało na terenie szpitala, także jak wyglądała sprawa pod kątem procedur.  

Własne postępowanie prowadzi również dyrekcja szpitala w Limanowej, która przypomnijmy,  dysponuje kilkunastoma łóżkami dla pacjentów mających objawy Covid-19, u których nie wykonano jeszcze testu na obecność wirusa.

- W tym dniu mieliśmy wolne miejsca i na SOR, w izolatkach i na oddziale covidowym naszego szpitala, także na innych oddziałach. Nie było problemów organizacyjnych, które uniemożliwiłyby przyjęcie pacjenta – mówił w rozmowie z Sądeczaninem dyrektor szpitala Marcin Radzięta zaraz po tym, kiedy za sprawa mediów bulwersująca sprawa wyszła na jaw.(jagienka.michalik@sadeczanin.info, zdjęcie ilustracyjne)







Dziękujemy za przesłanie błędu