Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 24 listopada. Imieniny: Emmy, Flory, Romana
15/10/2018 - 10:25

Tylicz: Dla Norberta nawet księża grali w piłkę nożną

Wystrzały armatnie, księża grający w piłkę i pyszności regionalnej kuchni, to wszystko można było znaleźć w Tyliczu na festynie zorganizowanym, aby zbierać środki dla chorego na raka Norberta, który dziś zaczyna półroczne leczenie w Szpitalu Dziecięcym w Krakowie.

Na imprezie w Tyliczu zebrało się w niedziele kilkaset osób z gminy Krynica-Zdrój, aby w dalszym ciągu wspomagać zbiórkę pieniędzy dla Norberta. Tym razem, wymyślono rywalizację piłkarską, licytacje koszulek, a także tradycyjne tylickie wystrzały armatnie. Było ciepło i słonecznie i wszyscy bawili się świetnie. Humory dopisywały, bo każdy miał świadomość, że swoją ofiarnością niesie realną pomoc.

Zobacz także: 21 tysięcy dla Norberta z Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju


Do rywalizacji sportowej zgłosiło się aż 12 drużyn piłkarskich tak, że odbywały się dwa mecze jednocześnie. Każdy trwał po 10 minut. Nawet księża z okolicznych parafii zebrali skład i dołączyli do rozgrywek. Co więcej, okazali się świetnymi graczami i ostatecznie zajęli czwarte miejsce. Zwycięska drużyna Mineralni Krynica, przekazała natomiast swój puchar Norbertowi na ręce jego taty Piotra Gumoli. Dodatkową nagrodę gracze mogli zdobyć za ciekawe przebrania, w jakich brali udział w meczach. Najbardziej zwracała uwagę drużyna Kelnerów, którzy grali w piłkę ubrani w koszule, muszki i fartuchy.

-Najważniejszy mecz i tak jest rozgrywany przez Norberta i całą jego rodzinę, przeciwnik jest trudny, ale wierzymy w wygraną, bo Norbert to silny zawodnik, a my będziemy go wspierać duchowo, finansowo, a przede wszystkim modlitwą - powiedziała pomysłodawczyni meczu Mariola Krzemińska.


Ciągle słychać było wystrzały armatnie. Tym razem, jednak ich nie licytowano. Niepisaną stawką było 20 złotych lub oczywiście więcej. Uczestnicy festynu mówili jednak, że każdy, kto chce zaznaczyć swoją obecność w tym miejscu powinien to zrobić właśnie wystrzałem armatnim. Wielu z tej możliwości skorzystało.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przyszli na festyn i kolejny już raz wspomogli leczenie mojego siostrzeńca - powiedziała obecna na imprezie Monika Correia, mama chrzestna Norberta.


12. latek, początkowo był obecny na festynie, jednak później musiał jechać i zameldować się w szpitalu w Prokocimiu, gdzie dziś zaczyna półroczne leczenie. Będzie przechodził immunoterapię przeciwciałami anty-Gd2, która ma wykryć i zneutralizować wszystkie komórki nowotworowe, które jeszcze mogą być obecne w jego organizmie. Celem terapii jest zminimalizowanie ryzyka wznowy raka. Leczenie to kosztuje ponad 1,6 mln złotych i nie jest refundowane z Narodowego Funduszu Zdrowia i to właśnie na nie, od prawie pół roku zbierane są pieniądze.

Norbert w szpitalu spędzi 12 dni, gdzie pod okiem specjalistów będzie mu podawana kroplówka z lekiem. Po tym czasie, na trzy tygodnie wróci do domu, aby zregenerować siły i przygotować się do kolejnej dawki leku. 


Ciągle uważa się, że w Polsce brak jest społeczeństwa obywatelskiego ludzi, którzy by się organizowali i samodzielnie podejmowali działania dla dobra ogólnego lub w jakimś konkretnym celu. Widać, na przykładzie tego festynu, że jednak nie jest tak złe, bo jest wśród nas wiele osób, które poświęcają swój czas i wysiłki działając bezinteresownie dla dobra innych. 


Ciągle możemy pomóc wchodząc na stronę Kawałek Nieba i wpłacając pieniądze.

(KS) Fot. Autor/Archiwum rodziny Gumola







Dziękujemy za przesłanie błędu