Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 29 marca. Imieniny: Marka, Wiktoryny, Zenona
18/12/2020 - 14:15

Totalna klęska narciarskiego biznesu: „zima dla nas, to być albo nie być”

To będzie dla nas totalna klęska, tak o ogłoszeniu narodowej kwarantanny mówią przedsiębiorcy ze Stowarzyszenia Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne. - Zmęczone społeczeństwo i tak wyjedzie na narty do naszych południowych sąsiadów, czyli do Czech i Słowacji. Czy na pewno rząd tego chce? – napisali branżyści w oświadczeniu opublikowanym na stronie organizacji.

Rządowy komunikat nie dosyć, że nas zaskoczył, to jest niekonsekwentnym działaniem w stosunku do ustalonego przed trzema tygodniami planu – czyli etapu odpowiedzialności i stabilizacji. Oczywiście, była tam też mowa o kwarantannie narodowej, którą wiązaliśmy z ewentualnym wzrostem zakażeń, którego teraz nie obserwujemy – czytamy w oświadczeniu.

Rodzaj prowadzonej przez nas działalności wymaga precyzyjnego zaplanowania kolejnych kroków, a rozruch stacji wymaga decyzji, których konsekwencją jest duży nakład środków finansowych. Ta szczególna zima, w kształcie jakim była przygotowana przez rządzących 23 listopada, pozwalała chociaż na planowanie, a co za tym idzie – przetrwanie. Nikt nie liczył w tym roku na jakiekolwiek zyski.

Czytaj też Krynica nie przetrwa takiej zimy. Rozmawiamy z mieszkańcami uzdrowiska [FILM]

Jak piszą w oświadczeniu właściciele narciarskich ośrodków, decyzja rządu jest dla branży katastrofą i totalna klęską.  - Przygotowanie stoków na otwarcie to koszty, które można oszacować na poziomie  połowy dochodów z zimy, przy założeniu, że mówimy tu o sezonie zimowym, który trwa przynajmniej od grudnia do końca lutego. Zdecydowana większość ośrodków, które zrzeszone są w Polskich Stacjach Narciarskich i Turystycznych generują swój przychód przede wszystkim zimą. Zima dla nas – to być albo nie być.

Jak piszą z goryczą przedsiębiorcy, mie mogą liczyć na rządowe wsparcie.  Branża nie jest ujęta, w tarczach, bo przecież zostaliśmy odmrożeni – czytamy w komunikacie. Trudno jest funkcjonować przedsiębiorcom w państwie, które zmienia swoje postanowienia w tak nieprzewidywalny i diametralny sposób. Pragniemy również zauważyć, że branża przestrzegała ustaleń, które zostały wypracowane z Ministerstwem Rozwoju, Pracy i Technologii i Głównym Inspektoratem Sanitarnym.

Nie jest tajemnicą, że przy każdym otwarciu stacji były wzmożone kontrole i niejednokrotnie nasi członkowie zgłaszali, iż na stacji ” pojawiło się więcej policji, kontrolujących i mediów niż samych narciarzy“. Dlaczego zatem, odpowiedzialna branża, a co w kontekście pandemii bardzo ważne – najmniej narażająca na zakażenia obywateli – jest karana za swój profesjonalizm i specjalne, zgodne z narzuconymi reżimami przygotowanie do wymagającego sezonu?

Czytaj też Nasza branża hotelarska jest w głębokiej zapaści. Przygnębiające dane GUS

Nasze postulaty nie uległy zmianie w stosunku do tych, które zgłaszaliśmy już od sierpnia. Wszystkie poparliśmy eksperckimi opiniami, nie jest to zbiór pobożnych życzeń, bo należymy do branży odpowiedzialnej za siebie, jak i naszych pracowników i klientów. Upewniliśmy się jedynie, że to, czego się domagamy jest słuszne, dzięki doświadczeniu, które zabraliśmy po rozpoczęciu tegorocznego sezonu, jak i w rozmowach z naszymi klientami, którzy odwiedzali ośrodki narciarsko-turystyczne  pod koniec listopada i w grudniu.

Ośrodki nie są ogniskami zakażeń, trudno o zarażenie w trakcie rekreacji na świeżym powietrzu. Narciarstwo i snowboarding bardzo dobrze wpływają na kondycję psycho-fizyczną społeczeństwa, szczególnie teraz potrzebną. Ferie zimowe powinny zostać przedłużone na okres 8-10 tygodni (od stycznia do połowy marca).

Czytaj też Straszne wizje jasnowidza o szczepionce na COVID i dalszym ciągu koronazarazy

Warto również zaznaczyć, że zmęczone społeczeństwo i tak wyjedzie na narty do naszych południowych sąsiadów, czyli do Czech i Słowacji. Czy na pewno rząd tego chce? – napisano w komunikacie. ([email protected])







Dziękujemy za przesłanie błędu