Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 17 czerwca. Imieniny: Laury, Leszka, Marcjana
15/07/2023 - 08:30

Ta parafia to cudowna ziemia powołań. Kapłani pracują aż na trzech kontynentach

Parafia w Tyliczu, której poświęciliśmy ponad trzydzieści stron w lipcowym wydaniu gazety "Sądeczanin", jest bardzo bogata w powołania kapłańskie, zakonne i misyjne. Kapłani, którzy pochodzą z tej parafii, pracują aż na trzech kontynentach: w Afryce, Ameryce i Europie. Udało nam się porozmawiać z księdzem Romanem Markiem, który od kilku lat posługuje jako misjonarz w Bagandou w Republice Środkowej Afryki.

Dlaczego wybrał ksiądz akurat Afrykę?

Podczas pobytu w seminarium miałem okazję wyjechać na staż misyjny do Afryki, a dokładnie do Czadu, gdzie zobaczyłem na własne oczy, jak wygląda praca na misjach. To dodało mi odwagi, aby kilka lat później podjąć decyzję. To dzięki stażowi misyjnemu zrozumiałem, że Afryka wcale nie jest aż taka dzika i zrozumiałem, że nie jest aż tak trudno się tam zaaklimatyzować, jeśli chodzi o klimat, jedzenie i ludzi, którzy tam żyją, a którzy są bardzo otwarci i radośni.

Od tamtego czasu Afryka bardzo mnie przyciągała do siebie. Aż w końcu w drugim roku kapłaństwa podjąłem decyzję o wyjeździe na misje. Ksiądz biskup chciał, abym jeszcze nabrał doświadczenia pracy w diecezji, dlatego posłał mnie do parafii w Ujanowicach. Dopiero po roku posługi w tej parafii zostałem skierowany na misje. Wybrałem ten kontynent także z innego powodu. W kraju, w którym posługuję, obowiązuje język francuski, który był mi dobrze znany, bo już wcześniej uczyłem się go w szkole podstawowej i w gimnazjum, dlatego nie bałem się bariery językowej.

Jak wygląda księdza praca na misjach?

Już od czterech lat pracuję w Bagandou, a od roku jestem proboszczem. Staram się raz w miesiącu odwiedzać wszystkie wioski, choć nie zawsze jest to możliwe. W tych wioskach odprawiam msze święte, udzielam ludziom sakramentów, prowadzę rekolekcje i głoszę Słowo Boże. W każdym z tych miejsc spotykam się z katechumenami, katechistami, radą kaplic. Wsłuchuje się w ich problemy, z którymi się borykają i pomagam je rozwiązywać. Niestety, tak jak już wspomniałem, nie zawsze udaje nam się dotrzeć do wszystkich wiosek raz w miesiącu. Niektóre są tak bardzo oddalone, że dotarcie tam w porze deszczowej jest niemożliwe, dlatego do niektórych kaplic dojeżdżamy tylko w porze suchej, a więc od grudnia do maja.

Na taki wyjazd zabieram ze sobą dwie piły motorowe, kilof, cztery łopaty, trzy maczety, trzy siekiery i deski do podkładania, aby w razie potrzeby móc wyjechać z błota. Po przebyciu około 40 kilometrów, zabieram ze sobą jeszcze dziesięć osób, które pomagają mi podczas podróży przycinać drzewa, ponieważ droga na znacznym odcinku wiedzie przez las. Mosty często są połamane i przejazd jest utrudniony, dlatego te wszystkie narzędzia są tak bardzo potrzebne w takiej podróży. W ubiegłym roku zakupiłem wyciągarkę do samochodu, dlatego teraz jest mi o wiele łatwiej podróżować do poszczególnych wiosek. Mimo to podróż jest bardzo długa i trudna. Ostatnio w grudniu zajęła mi aż 22 godziny.

Oprócz głoszenia Słowa Bożego i udzielania sakramentów, staramy się też kształcić w każdej z parafii katechistów, ponieważ brakuje tutaj kapłanów, a my nie jesteśmy w stanie być często we wszystkich tych miejscach, dlatego celebracje niedzielne, liturgie słowa, przygotowanie do sakramentów, to wszystko sprawują katechiści, których mamy w parafii. Oprócz tego prowadzimy również formacje dla grup liturgicznych – dla chórów, lektorów, ministrantów i dziewcząt, które podczas mszy świętej tańczą uwielbiając w ten sposób Boga.

W naszej parafii opiekujemy się również szkołami, których nie ma za wiele. W tych publicznych jest bardzo kiepski poziom, ponieważ klasy są przeludnione, a nauczycielami są przeważnie rodzice tych dzieci. Poziom jest tak fatalny, że dzieci czasem skończą szkołę podstawową, a dalej nie potrafią liczyć albo czytać, dlatego pomagamy formować nauczycieli. Pod sobą w parafii mam około dwanaście szkół. To wymaga wiele czasu i poświęcenia. W Bagandou mamy również ogromny szpital, który jest finansowany z ofiar kolędników misyjnych diecezji tarnowskiej. Tam również staramy się pomagać. Chorzy bardzo czekają na nas.

W Bagandou nie mamy wodociągów, nie mamy dostępu do sieci elektrycznej. Sami musimy zadbać o to, żeby były studnia, woda i prąd, który głównie czerpiemy z solarów albo agregatów. Tutaj nie mamy też dostępu do specjalistów. My się tym wszystkim zajmujemy. Kapłan musi tutaj umieć robić dosłownie wszystko. Dzięki Bogu tutaj na misjach mamy świeckich wolontariuszy, którzy bardzo pomagają nam w tych wszystkich pracach, w przeciwnym razie nie bylibyśmy w stanie temu wszystkiemu podołać.

Co jest dla księdza najtrudniejsze w codziennej pracy misyjnej?

Myślę, że najtrudniejsze dla mnie jest znalezienie chwili wolnego czasu. Mówi się żartobliwie, że w Europie ludzie mają zegarki, a w Afryce ludzie mają czas, ale tak naprawdę nam misjonarzom brakuje tego czasu. Dla mnie bardzo trudna jest codzienna walka o modlitwę, bo ja przyjechałem tutaj, aby być świadkiem Chrystusa, aby być misjonarzem. I najważniejsze dla mnie jest to, abym umiał ludziom dawać Pana Boga przez Słowo Boże, przez sakramenty, a tutaj oczekiwania ludzi są bardzo różnorodne. Często przychodzą i proszą o pomoc w szpitalu, przy budowie szkół, naprawie dróg i mostów… A dla mnie najważniejsza jest tożsamość, aby być człowiekiem Boga, aby ludzie zrozumieli, że ja tu jestem przede wszystkim w tym celu. I staram się o to walczyć, aby ta sfera duchowa zawsze była na pierwszym miejscu. Bo jeśli Pan Bóg będzie na pierwszym miejscu, to wszystko inne też się poukłada. Dlatego właśnie dla mnie pośród licznych obowiązków najtrudniejsze jest znalezienie czasu na własną modlitwę, uświęcenie, bo przez to będę też uświęcał innych ludzi, których każdego dnia spotykam na swojej drodze.

My misjonarze musimy tutaj sobie radzić w różnych dziedzinach życia, nie tylko w tych duszpasterskich i pastoralnych, ale także w medycznych, edukacyjnych... W Polsce nie musimy się troszczyć o to, czy woda popłynie z kranu. A tu, muszę się zastanawiać, czy woda się nie skończyła. Czy będę miał paliwo, aby odpalić agregat i uruchomić pompę do wody. To co w Polsce wydaje się naturalne i oczywiste, tutaj mamy z tym dużo zmartwień i trudności.

Dalszą część wywiadu Rafała Gajewskiego z księdzem Romanem Markiem przeczytacie w lipcowym numerze miesięcznika „Sądeczanin”. W czasopiśmie znajdziecie bogaty, liczący ponad 30 stron, materiał o Parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Tyliczu, który powstał w ramach naszego cyklu "Parafie Sądecczyzny". Zachęcamy do lektury. 

Gdzie kupić miesięcznik „Sądeczanin”?

Tradycyjne, papierowe wydanie „Sądeczanina” znajdziecie w punktach dystrybucji prasy na terenie miasta Nowego Sącza i w innych miejscowościach, a także w kościołach w Tyliczu. 

Nowy Sącz:

  • Księgarnia ALFABET, Nowy Sącz, ul. Jagiellońska 5
  • Księgarnia-Antykwariat BESTSELLER, Nowy Sącz, ul. Sobieskiego 1
  • Firma Handlowa DANEK, Nowy Sącz, ul. Barbackiego 45
  • MUSICBAN, Nowy Sącz, ul. Barbackiego 15
  • Kiosk wielobranżowy, Nowy Sącz, ul. Jagiellońska 23
  • Spółdzielnia Ogrodnicza Ziemi Sądeckiego, Nowy Sącz, ul. Chopina 10
  • Sklep Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej, Nowy Sącz, ul. Sobieskiego 22
  • ADeeM – Dariusz Migacz, ul. Lwowska 66A, Nowy Sącz

Poza miastem:

  • Niskowa: Sklep spożywczo-przemysłowy „Od A do Z”, Niskowa 180 (gmina Chełmiec)
  • Kamianna: Pasieka Barć Kamianna, Kamianna 17 (gmina Łabowa)
  • Brzezna: Sklep spożywczo-przemysłowy BEATRICZE, Brzezna (gmina Podegrodzie)
  • Łącko: Firma Handlowa PASOŃ, Łącko 214
  • Grybów: SHP SKŁADNICA GRYBÓW, ul, Rynek 1, Grybów
  • Stary Sącz: Kiosk TRAFIKA, ul. Rynek 12, Stary Sącz

Przypominamy o ofercie prenumeraty naszego miesięcznika, którą można rozpocząć w dowolnym momencie. Po wykupieniu prenumeraty "Sądeczanina" co miesiąc na wskazany adres będziemy wysyłać za pośrednictwem poczty najnowsze wydanie periodyku. Więcej informacji: 

Małgorzata Sitek - tel. 18 475 16 31, mail: [email protected]
Bogusława Berdychowska - tel. 18 475 16 26, mail: [email protected]

Lipcowy miesięcznik jest również dostępny w formie e-wydania. 

[email protected] Fot. Ks. Roman Marek, ks. Z. Wielgosz Tarnowski Gość Niedzielny







Dziękujemy za przesłanie błędu