Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 16 października. Imieniny: Ambrożego, Florentyny, Gawła
10/06/2019 - 20:25

Stary Sącz: "czy burmistrz widział jak nas tą fuszerką załatwili?" [ZDJĘCIA]

Trakt św. Kingi w Starym Sączu przebudowany – świetnie. Tyle, że działkowcy z RODOS „Poprad” powodów do radości nie mają, bo ów zmodernizowany Trakt nieomal odciął ich od drogi.

Trakt św. Kingi, choć sposób prowadzenia inwestycji wzbudził wśród okolicznych mieszkańców sporo kontrowersji, w końcu stał się naprawdę funkcjonalny. Jest szersza droga, są trasy rowerowe itp. Działkowcy doceniają też, że zmodernizowany został parking przylegający do działek – choć tu władze gminy zrobiły ukłon przede wszystkim w stronę gości Diecezjalnego Centrum Pielgrzymowania Opoka - i powstał kolektor ściekowy, który obsługiwać może dom działkowca, ale tu radość właścicieli ogródków się kończy.

Zmodernizowany Trakt św. Kingi ma zupełnie inne rzędne niż stara droga. W konsekwencji wjazd na ogródki działkowe, z których korzysta kilkaset osób znalazł się grubo poniżej nawierzchni ulicy. Różnica poziomów jest tak duża, że w zeszłym roku w trakcie remontu drogi spółka komunalna nie chciała odbierać – bo nie miała jak wjechać – śmieci z działek. Inna rzecz, że by dostać się do bramki – zresztą też uszkodzonej przez drogowców - trzeba była skakać albo nieźle się nagimnastykować. O temacie pisaliśmy już w zeszłym roku. Burmistrzowie gwarantowali, że wykonawcy traktu temat załatwią – zrobią zjazd jak należy po odbiorze robót.

Zobacz też: Stary Sącz: Trakt św. Kingi znów w przebudowie. Chodnik pójdzie dalej

- Obiecywali, obiecywali i na tym się kończyło – kwitują działkowcy.

Zobacz też: Stary Sącz: Trakt św. Kingi i Popowicka - jest się czego wstydzić? [WIDEO]

Zjazd został niby zrobiony, ale wygląda, że pożal się Boże. Już jest rozjeżdżony, bo usypany jest jedynie z piachu i kamieni. Piesi nadal muszą skakać. Wózka z małym dzieckiem nijak nie ma jak przeprowadzić przez bramkę. – Ciekawe czy burmistrz wie, jaką tu fuszerkę nam zafundowali – pytają działkowcy autorkę tekstu, która też należy do ich licznego grona. Wiedzą, że jestem dziennikarzem i że na pewno na ten temat z burmistrzem porozmawiam. Porozmawiam, ale dziś na wyraźne życzenie sąsiadów publikuję zdjęcia z miejsca, o które chodzi. – Komuś zabrakło gospodarskiego oka, bo chyba powinniśmy liczyć się my, jako mieszkańcy, a potem turyści – kwitują użytkownicy działek.

ES [email protected] Fot.: ES

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu