Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 30 maja. Imieniny: Ferdynanda, Gryzeldy, Zyndrama
10/11/2017 - 08:50

Sądeczanka boi się odwetu na lisach i apeluje do strażników: zróbcie coś, póki nie jest za późno

Nasza Czytelniczka alarmuje: lisy, to rzeczywiście coraz większy problem w naszym mieście. Kobieta obawia się, że jeśli miejskie służby nie uporają się z problemem chociaż częściowo, to ktoś w końcu straci cierpliwość i zacznie się polowanie.

Po przeczytaniu artykułu pt. ,,Sądeczanie alarmują: Lisi gang opanowuje miasto" postanowiłam do Pani napisać w sprawie poruszanego tam problemu. Jestem mieszkanką ulicy Gurgacza. Na początku września z dużym niepokojem ja oraz moi sąsiedzi obserwowaliśmy ogromną ekspansywność tych zwierząt w naszym rejonie (ulica Gurgacza, Rokitniańczyków, okolice szkoły 21, Browarna).

Lisy biegały swobodnie po ulicach, przedostawały się na posesje przez szczeliny w ogrodzeniach, w ogrodach zostawiały szczątki upolowanych zwierząt (kury) oraz odchody (na grządkach, gdzie hodowane były warzywa). Zdarzyło się że mieszkanka naszej ulicy była świadkiem jak lis próbował podbiec do jej kota. Kot w ostatniej chwili został „uratowany”, lis nie reagował na jej tupnięcia nogą.  Nie chcę już wspominać o ujadających przez wiele godzin w nocy psach, które wyczuwały czy też chciały odstraszyć intruza.

W końcu na jednej z posesji została zamontowana przez Straż Miejską klatka z przynętą. I tak jak, jest to opisane w artykule, zamiast lisów łapały się w nią koty. Szanowny pan komendant Straży Miejskiej mówi, cytuję z artykułu - ale jak kot wpadnie zamiast nich (lisów) do klatki to i dobrze bo koci rejwach spłoszy lisa". Wypowiedź ta oburza i świadczy o nawet nie wiem jak to nazwać - niekompetencji - wobec problemu.

Zobacz: Kogo ściga Straż Miejska: lisa, wiewiórkę, papugę a nawet żółwia

Ja akurat miałam wątpliwą przyjemność wyciągania kota z takiej traumatycznej pułapki. W życiu nie widziałam równie przerażonego i miauczącego kota! Czy naprawdę nasi udomowieni przyjaciele mają się stawać żywymi odstraszaczami lisów? I taki kot w klatce ma spłoszyć lisa? Lis się akurat przestraszy i ucieknie poza miasto... To śmieszne.

Niestety artykuł pokazuje dużą bezradność służb, instytucji wobec tego problemu. Ale chyba do czasu aż coś się nie stanie, lis kogoś ugryzie albo zostanie znaleziony martwy i się okaże że jest jednak chory na wściekliznę. Wszystkie  niezaszczepione zwierzęta domowe w danym rejonie będą zagrożone. Nie tylko one, ich właściciele również.

Pan komendant uznaje, że tak po prostu już jest i nie ma pomysłów na to, jak można byłoby temu zaradzić. A może powinien zaapelować np. za pośrednictwem mediów do sądeczan, by jeśli wiedzą o tym gdzie znajdują się nory, miejsca bytowania tych zwierząt zawiadomili właśnie Straż Miejską, ustawienie klatek zaraz przy norach z całą pewnością przyniosłoby lepsze efekty.

Obawiam się, że ta bezradność służb może doprowadzić do sytuacji, gdzie te piękne zwierzęta, będą, traktowane niehumanitarnie. Będą przeszkadzać, bo będą zagrażać komuś, bobędą znikały kury, ktoś poniesie przez nich szkody i nie zwróci się do odpowiednich instytucji, tylko dokona na nich samosądu. Jestem miłośniczką zwierząt i nie chciałabym żeby ginęły z powodu bezmyślności i bezradności. Ich miejsce jest w lesie, nie wśród ludzi, więc nie ignorujmy tego problemu.

Mieszkanka ul. Gurgacza







Dziękujemy za przesłanie błędu