Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 13 lipca. Imieniny: Danieli, Irwina, Małgorzaty
31/10/2019 - 20:25

Radni mają różne opinie o służbowych tabletach. Są im potrzebne?

Pisaliśmy o interpelacji, którą złożył Artur Czernecki w sprawie zakupu dla nowosądeckiej Rady Miasta służbowych tabletów. Miałoby to usprawnić pracę oraz znacznie ograniczyć zużycie papieru na wydruki. Jakie zdanie o tym pomyśle mają inni radni?

Michał Kądziołka, wybrany z list „Wybieram Nowy Sącz” mówi, że zamysł kupna tabletów nie jest zupełnie nowy. - Fakt, pomysł tabletów pojawiał się od kilku lat. Wprowadzono te rozwiązania w Sejmie, powiecie nowosądeckim, ale też wielu innych powiatach czy nawet gminach. Uważam, że każde rozwiązanie mogące wprowadzić oszczędności w sferze publicznej należy poddać analizie. Warto więc sprawdzić, czy wprowadzenie tabletów przyczyniło się do obniżenia kosztów organizacji pracy Sejmu czy rad powiatów i gmin. Jeśli wyniki będą pozytywne, to wtedy jest to jasny sygnał, aby taki pomysł rozważyć w Nowym Sączu - dodał.

W zupełnie innym tonie wypowiedział się Jakub Prokopowicz. - Jestem przeciwny takiemu wydatkowaniu pieniędzy publicznych. Każdy z nas dysponuje prywatnym smartfonem, tabletem, czy laptopem. Gdybym widział potrzebę posiadania dodatkowego urządzenia, to bym sobie kupił za swoje, prywatne pieniądze - stanowczo stwierdził radny Koalicji Nowosądeckiej.

- Za 23 tysiące złotych możemy zakupić trzy urządzenia na plac zabaw, 50 ławek parkowych, czy 80 koszy na śmieci. Widać moja wizja bycia radnym odbiega od utartego przez niektórych, bardziej doświadczonych rajców modelu. Dla mnie to służba, nie przywilej - zadeklarował Prokopowicz.

Spokojnie do sprawy podchodzi Ilona Orzeł. - Nowoczesne technologie zdecydowanie pozwalają nam, radnym, kontaktować się z mieszkańcami. Osobiście nie potrzebuję tabletu, ponieważ dzisiejsze smartfony mają tyle funkcji, że spokojnie dają radę jako narzędzie pracy - wyjaśniła radna.

- Przyzwoity tablet da się dzisiaj już kupić za połowę diety, którą otrzymujemy w końcu jako wyrównanie kosztów naszej pracy w Radzie Miasta, więc jeśli to komuś potrzebne, to myślę, że może go sobie sprawić - podsumowała radna wybrana z list Prawa i Sprawiedliwości.

W polityczną przepychankę nie chce dać się wciągnąć Grzegorz Fecko. - Nie pierwszy raz rozpoczyna się dyskusja na temat sprzętu elektronicznego dla radnych. Już kilka lat temu o tym rozmawialiśmy, jednak wtedy były inne okoliczności, jak i ceny narzędzi elektronicznych. Wówczas nie byłem zwolennikiem tego rozwiązania - przypomniał radny Koalicji Obywatelskiej.

- Teraz jestem zdania, niech zadecyduje większość rady. Łatwo jest przewidzieć, że zrobi się z tego gra polityczna, a ja nie chce się mieszać w takie rozgrywki. Uważam również, że to ludzie zajmujący się organizacją sesji powinni też wypowiedzieć swoje zdanie, czy tablety są w stanie ułatwić im pracę, czy też nie są do tego potrzebne - podkreślił Grzegorz Fecko w rozmowie z portalem "Sądeczanin.info".

(MŚ). Fot. archiwum.sadeczanin.info







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)