Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 12 sierpnia. Imieniny: Hilarii, Juliana, Lecha
26/07/2018 - 12:50

Pożary w Grecji. Czy w pobliżu byli sądeczanie?

Wszyscy z niepokojem śledzą informacje dotyczące kolejnych pożarów w Grecji i ich ofiar. Sprawdziliśmy, czy na zagrożonych terenach byli w tym czasie sądeczanie.

W wyniku pożarów, które ogarnęły Grecję, zginęło co najmniej 80 osób, w tym dwoje Polaków. W trakcie ewakuacji z obszaru zagrożonego pożarami w Grecji straciła życie młoda kobieta z Wysokiej koło Wadowic i jej syn. Wybrała się wraz z mężem do miejscowości Mati niedaleko Aten razem z grupą znajomych z okolic Wadowic, Wysowej i Barwałdu.

Gdy wybuchły pożary, kobieta z dzieckiem wsiedli na łódkę, aby móc spokojnie dostać się na wolną od zagrożeń przestrzeń. Niestety, łódka zatonęła a matka z synem stracili życie. Mężowi kobiety nic się nie stało, dowiedział się o tragedii po kilku godzinach.

Na szczęście nie ma doniesień o innych ofiarach z Polski. Redakcja Sądeczanina skontaktowała się z biurami podróży znajdującymi się w Nowym Sączu, aby spytać, czy ktoś z ich klientów nie znajdował się w chwili pożarów w Grecji.

- W tej chwili żaden z naszych klientów nie wypoczywa w Grecji.  Jeśli chodzi o wyjazdy do Grecji, to największym powodzeniem cieszą się wyspy Kos, Rodos, Zakintos czy Kreta, jednak w tym momencie nie mamy tam klientów - mówi pracownica Biura Podróży Itaka w Nowym Sączu.

- Nasi klienci byli w czasie pożarów na wyspach greckich, nie było nikogo w Grecji środkowej, gdzie wybuchły pożary. Na szczęście wszyscy wrócili już cali i zdrowi, ponieważ ich pobyt tam dobiegł końca. – mówi osoba pracująca w Biurze Podróży Krywań w Nowym Sączu.

- W czasie pożarów nie mieliśmy żadnych naszych klientów w Grecji - dodają pracownicy Biura Turystycznego Gromada i Biura Podróży Lavista.  

Andrzej Sikorowski z zespołu Pod Budą w rozmowie z Radio Kraków zrelacjonował tragiczne wydarzenia prosto z Grecji.

- Obudziłem się z żoną ok. 17:30, popatrzyłem przez balkon w stronę morza i zobaczyłem nad nim kłęby dymu, które pojawiły się gdzieś od strony lądu. Podszedłem więc do drugiego okna i wtedy zdałem sobie sprawę, że ten dym związany jest z ogromnym pożarem, który szybko się zbliża. Dla nas nie wyglądało to groźnie, ponieważ miejsce, w którym się znajdowaliśmy było bezpośrednio nad morzem - relacjonuje muzyk.

- Ludzie chcąc się wydostać z niebezpiecznego obszaru wsiadali do samochodów, korkując w ten sposób wąskie uliczki i niestety większość z nich poniosła w tych samochodach śmierć. Wielu ludzi, którzy byli na plażach utonęło. To wszystko miało wymiar wręcz apokaliptyczny, tam gdzie stały domy, są tylko zgliszcza, zamiast samochodów są tylko ich wraki. Nie wspomnę nawet o ofiarach, nie mogę patrzeć spokojnie na zdjęcia małych dzieci, które wraz ze swoimi rodzicami stracili życie - mówił, nie kryjąc emocji Andrzej Sikorowski.

Czy sądeccy strażacy wyruszą do Grecji, aby gasić pożary? O to zapytaliśmy Arkadiusza Nosala, zastępcę naczelnika Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu. - Do tej pory nie otrzymaliśmy decyzji, aby jechać do Grecji gasić pożary. Jesteśmy gotowi w każdej chwili. Jeśli tylko przyjdzie taka decyzja to możemy jechać – wyjaśnia.

Pomoc jest organizowana w ramach Krajowego Systemu Ratowniczo - Gaśniczego. Strażacy zapewniają, że w przypadku wyjazdu z pomocą do innych województw lub krajów, lokalna społeczność nie odczuje żadnych negatywnych skutków.

KK







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)