Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 20 kwietnia. Imieniny: Agnieszki, Amalii, Czecha
08/03/2013 - 10:27

Podsądecka ubojnia czeka na sprostowanie niemieckiego tygodnika

Kontrole weterynaryjne nie wykazały nieprawidłowości. Teraz Mipol żąda sprostowania od tygodnika „ Der Spiegel”. Według niemieckiej gazety mięso wołowe, w którym odnaleziono końskie DNA pochodziło z Polski, a miała je dostarczyć ubojnia z Moszczenicy Wyżnej.
- Zarzuty kierowane przez „Der Spiegel” są nieprawdziwe i krzywdząca dla firmy - zapewnili właściciele Mipolu na konferencji prasowej zorganizowanej w Warszawie.
Przypomnijmy, na półki niemieckiego marketu Aldi trafiło blisko 50 tys. słoików z gulaszem wołowym, w którym znaleziono ślady końskiego DNA. Według niemieckiego tygodnika "Der Spiegel" mięso pochodziło z Polski, a miała je dostarczyć firma Mipol z Moszczenicy Wyżnej koło Starego Sącza.
Producent gulaszu firma Dreistern Konserven wydała oświadczenie: "Dreistern nie jest zaangażowany w ubój ani siekanie mięsa. Kupuje mięso już posiekane, albo świeże, albo mrożone, tylko od certyfikowanych dostawców mięsa."
Jak informuje Przemysław Barowicz z biura prasowego firmy Mipol, nie zostały podjęte jeszcze decyzje, co do dalszych działań.
Zostało wysłane sprostowanie w formie oświadczenia, na razie czekamy na reakcję niemieckiego tygodnika. Kontrole weterynaryjne nie wykazały nieprawidłowości  – informuje Barowicz. 
Firma Mipol z Moszczenicy Wyżnej pod Starym Sączem w ostatnim czasie kilka razy była lupą Głównego Lekarza Weterynarii m.in., gdy skandal  z koniną wybuchł na rynku angielskim i irlandzkim oraz w listopadzie 2012 r., kiedy pojawiły się podejrzenia o obecności wąglika w podsądeckiej ubojni. 

ED
fot. ED 
Listopad 2012, właściciele Mipolu oświadczają, że kontrola weterynaryjna nie wykazał obecności wąglika 






Dziękujemy za przesłanie błędu