Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 5 sierpnia. Imieniny: Emila, Karoliny, Kary
21/07/2021 - 08:15

Pewnie Monika nie chciałaby kwiatów na swoim pogrzebie. Inaczej ją pożegnamy

Była barwna, nietuzinkowa i kochała zwierzęta. Póki miała jeszcze siły, zaglądała do schroniska dla bezdomnych czworonogów w Wielogłowach. Zabiedzone, koty, psy - to one przez ostatnie lata trzymały ją przy życiu.

Pamiętam jak kilkanaście lat temu Monika Kowalczyk ze śmiechem  opowiadała, że nie jest już sama w swoim mieszkaniu. – Wiesz, mam dwa koty. Przyszedł do redakcji taki człowiek i szukał domu dla dwóch maluchów. Zrobiło mi się żal, że mogą trafić do kogoś, kto ich nie pokocha, kto nie będzie ich rozpieszczał.  I tak ten pan  je zachwalał, jakie są sprytne i wesołe… Nie mogłam się w końcu zdecydować i wzięłam obydwa.

Potem, kiedy miałyśmy okazję pogadać, choćby w przelocie, opowiadała z humorem o swoich czworonożnych lokatorach. Wiesz – mówiła – zamontowałam w oknach „kotiery” , żeby kociaki mogły sobie siedzieć na parapecie i oglądać,  co się dzieje za oknem i żeby nie wypadły.

Kochała zwierzęta. Czy obcowanie z nimi przynosiło jej ulgę w cierpieniu i walce z  nowotworem, który odbierał jej siły? Póki dawała jeszcze radę, zaglądała do schroniska dla bezdomnych czworonogów w Wielogłowach. Zabiedzone koty, psy.. to one trzymały przy życiu.

Nie mogę przestać myśleć o jej jednym z ostatnich felietonów.  Pisała o porannych ptasich trelach, tych które najgłośniej słychać o brzasku. I o tym, jak żałuje tego, że nie miała czasu nauczyć się jak rozpoznawać, który to skrzydlaty przyjaciel akurat śpiewa. Może słuchała tych ptasich koncertów, bo cierpienie nie pozwalało na sen, a może świadoma tego, że odchodzi, chwytała jeszcze maleńkie chwile życia?

Już jej nie ma drugi dzień. I tak trudno pogodzić się, że już nigdy nic nie napisze.  I jeszcze tylko zostało to ostatnie pożegnanie… Czytaj też Monika Kowalczyk była prawdziwą wojowniczką. Ze śmiercią walczyła do końca

Sądeccy dziennikarze, którzy Monikę dobrze znali, zgodnie doszli do wniosku, że pewnie nie chciałaby kwiatów na swoim pogrzebie. Pewnie wolałaby, żeby pieniądze oddać na jakiś szlachetny cel.  Stąd postanowienie, aby wesprzeć dwa miejsca, które sercu Moniki były bliskie. Schronisko dla bezdomnych zwierząt i Domowe Hospicjum. Ci, którzy tam pracują, odwiedzali ją w domu i nieśli ulgę w cierpieniu. Zachęcamy do wzięcia udziału w zbiórce pieniędzy.

W swoją ostatnią drogę  Monika Kowalczyk wyruszy w czwartek 22 lipca.  Nabożeństwo żałobne, poprzedzone modlitwą różańcową,  rozpocznie się o godzinie czternastej  w kościele parafialnym w Trzetrzewinie. Potem Monika spocznie na miejscowym  cmentarzu. (jagienka.michalik@sadeczanin.info) fot. Facebook







Dziękujemy za przesłanie błędu



Miesięcznik Sądeczanin sierpień 2021