Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 23 sierpnia. Imieniny: Apolinarego, Miły, Róży
06/05/2019 - 21:10

Okno życia dla psów? Kij ma dwa końce – mówią sceptycy

Sądeczanie w większości z prawdziwym entuzjazmem przyjęli inicjatywę sądeckiego radnego by przy nowo budowanym schronisku dla psów uruchomić okno życia dla psów. Jednak pojawiają się również głosy sceptyków, którzy wieszczą wręcz, że podobne rozwiązanie paradoksalnie sprawi, że … bezdomnych psów przybędzie.

Gdy tylko napisaliśmy pierwszy raz o propozycji radnego Krzysztofa Ziai, który złożył w sprawie okna życia formalną interpelację natychmiast pojawiły się głosy, że podobne okna powinny być uruchomione w każdej gminie naszego regionu, która ma schronisko. I tu z miejsca trzeba zastrzec, że takich samorządów są zaledwie trzy: Stary Sącz, Chełmiec, i Krynica-Zdrój. Jedna z naszych Czytelniczek uważa, że tym bardziej one też powinny okno uruchomić, bo inaczej do Nowego Sącza zaczną trafiać psy nie tylko z naszego miasta, ale również innych miejscowości.

Zobacz też: Nowy Sącz: ile miasto płaci za sterylizację dzikich kotów?

Podobne obawy ma kierownik schroniska w Starym Sączu Tadeusz Pasiut, który jednak przytacza ten argument jako argument przeciw udostępnianiu okna życie przy zarządzanym przez niego obiekcie. Dlaczego? Nasz rozmówca z miejsca zaznacza, że ustawa o ochronie zwierząt nakłada na gminy obowiązek zajmowania się psami bezdomnymi. Dlatego gmina Stary Sącz konsekwentnie idzie w kierunku ograniczania populacji niechcianych psów.

W praktyce oznacza to, że dofinansowuje – w połowie – zabiegi sterylizacji i kastracji psów należących do mieszkańców gminy. Ci ze swojej kieszeni wykładają jedynie 60 czy 80 zł. Jeśli zdarzy się, że suczka powije niechciany miot – bo nie każdy właściciel  chce psa wysterylizować i po prostu nie zawsze go jest w stanie przypilnować - ślepe szczeniaki można tu uśpić już za odpłatnością. Okno życia może sprawić – choć brzmi to dość przewrotnie – że podobnych miotów będzie więcej a szczeniaki – już odchowane -  będą potem trafiać do schronisk zajmując miejsce dla psów rzeczywiście bezdomnych.

A co z argumentem, że do okna życia mają trafiać psy, które – tu użyjemy dużego uproszczenia – właściciele już po prostu nie chcą albo nie mogą się nim dłużej zajmować? Że to lepsze rozwiązanie niż zostawianie psa w lesie albo pozbywanie się go w inny, czasem zdecydowanie bestialski sposób? I tu szef starosądeckiej placówki nie kryje sceptycyzmu. Raz jeszcze wraca do zapisów ustawy o ochronie zwierząt, która nakazuje gminom zajmowanie się jedynie problemem bezdomności psów. Uważa, że w podobnych okolicznościach to właściciel powinien zatroszczyć się o nowy dom dla czworonoga a nie zrzucać tę odpowiedzialność na schronisko prowadzone przez samorząd. Inna rzecz, że właściciel, które nie chce dłużej zajmować się psem może go oddać – ale oczywiście za odpłatnością – do któregoś ze schronisk prywatnych.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


Sierpniowy miesięcznik "Sądeczanin"