Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 20 czerwca. Imieniny: Bogny, Rafaeli, Rafała
06/06/2019 - 12:05

Ogłosili sukces, a część dokumentów idzie w gminach w kosz? Co z tymi e-dowodami

Przyszła cyfrowa era dokumentów. Od marca można się pożegnać z tradycyjnym dowodem osobistym i wyrobić sobie e-dowód, który ma ułatwiać załatwianie spraw w urzędach, przychodniach i szpitalach. Ministerstwo cyfryzacji chwali się, że o nowy dowód zawnioskowało blisko osiem i pół miliona osób, ale okazuje się, że resort zaliczył wpadkę. Część dokumentów poszło w kosz.

E-dowód, ma być wejściem w erę cyfrowych dokumentów. Jest wyposażony w tak zwany profil osobisty, który umożliwi potwierdzenie tożsamości w różnego rodzaju e-usługach administracji publicznej. Można się nim posłużyć do podpisywania dokumentów elektronicznych czy też korzystać z automatycznych bramek granicznych na lotniskach. Stało się to możliwe dzięki specjalnej warstwie elektronicznej. To wbudowany, bezstykowy chip.

- Wystarczy go przyłożyć do odpowiedniego czytnika i wpisać kod PIN. W nowym dowodzie znajdą się również dane pozwalające opatrzyć cyfrowy dokument zaawansowanym podpisem elektronicznym, który będzie tak samo ważny, jak podpis własnoręczny. O zamieszczeniu w nim funkcji podpisu osobistego będzie można zdecydować samemu – tak e-dowód pod koniec lutego zachwalał minister cyfryzacji Marek Zagórski, który zapewniał, że przed wydaniem pierwszych e-dowodów działanie dokumentu zostanie sprawdzone w realnych warunkach, w jakich będzie używany.

Elektroniczne dowody można wyrabiać od 4 marca. Jak informuje resort zainteresowanie nowym dokumentem jest duże. Tylko pierwszego dnia wniosek o e-dowód złożyło 18 640 osób. W pierwszym miesiącu 323 520 Polaków uznało, że potrzebuje i chce nowego dowodu.

- Przez kolejne dwa miesiące zainteresowanie e-dowodem nie malało. W sumie od 4 marca do 3 czerwca zawnioskowało o niego 848 530 osób - mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski. - A to oznacza, że w czerwcu obsłużymy pierwszy milion wniosków o e-dowód.

Z informacji resortu wynika, że większość ze złożonych wniosków jest już obsłużona. Ponad 750 tysięcy e-dowodów zostało już wysłanych do gmin i tam czeka na odbiór. Nowym dokumentem legitymuje się niemal pół miliona osób, a dokładnie 495 240 Polaków, którzy zdążyli już go odebrać.

Okazuje się jednak, że ministerstwo cyfryzacji zaliczyło wpadkę. Jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna" część dokumentów, jakie trafiły  do gmin miało wadliwe  z czipy. Nie wgrał się na nie certyfikat podpisu osobistego, który w niedalekiej przyszłości ma zagwarantować możliwość załatwiania wielu spraw urzędowych drogą elektroniczną – napisała gazeta. Cytowany przez  dziennik  pracownik resortu tłumaczy, że do urzędów wysłano tylko 702 wadliwe dokumenty i wszystkie zostały unieważnione. W pięciu przypadkach obywatele je odebrali. Resort cyfryzacji przekonuje, że "usterkę szybko wychwycono, problem rozwiązano, a jego skala była marginalna".

Jednak według ustaleń gazety niekompletnych, już wyprodukowanych e-dowodów może być dużo więcej – nawet od 3 do 5 tysięcy. Koszt produkcji jednego blankietu to niecałe 30 zł. - Jeśli faktycznie trzeba zniszczyć 5 tys. blankietów, straty oscylowałyby wokół 150 tys. zł" – pisze gazeta.

[email protected] fot. Jm. fot.gov.pl

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji

Masz ciekawe zdjęcia lub wideo? Przyślij do nas!







Dziękujemy za przesłanie błędu


Czerwcowy miesięcznik "Sądeczanin" już w kioskach