Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 21 kwietnia. Imieniny: Jarosława, Konrada, Selmy
24/02/2024 - 18:00

O czym marzą Gruzini? Latają do Moskwy, a ponoć chcieliby do Brukseli

Jeden z czołowych gruzińskich polityków popiera współpracę z Rosją, został też jednym z kluczowych krytyków Ukrainy: - Co Majdan dał Ukrainie? Oni stracili Krym i większą część Ługańska i Doniecka, a kontynuacją tego wszystkiego jest wojna, która dzisiaj trwa w Ukrainie - mówi Irakli Kobachidze.

29 stycznia premier Gruzji Irakli Garibaszwili podał się do dymisji. Szef rządu z ramienia partii Gruzińskie Marzenie uzasadnił swoją decyzję "wewnętrzną demokracją", "której najbardziej oczywistym przejawem jest zasada rotacji". Na pierwszy rzut oka, zmiana premiera nie będzie miała większego wpływu na gruziński krajobraz polityczny - nie jest tajemnicą, że wszystkie decyzje w partii podejmowane są przez jej założyciela Bidzinę Iwaniszwilego.

Warto jednak przypomnieć, że z racji zbliżających się wyborów parlamentarnych Gruzińskie Marzenie rozpoczęło już zakrojoną na szeroką skalę reformę, która skutkowała powrotem Iwaniszwilego do polityki. Jest też szansa, że nowy premier wzmocni zwrot Gruzji w kierunku Rosji i uniemożliwi jej podążanie europejską ścieżką - mimo że niedawno przyznano jej status kandydata do UE.

Pod koniec 2023 r. Gruzja otrzymała status kraju kandydującego do UE. Integracja z Unią Europejską to jeden z najważniejszych tematów gruzińskiej polityki i źródło licznych sporów wewnętrznych. W ciągu ostatniego roku partia rządząca wielokrotnie budziła wątpliwości czy rzeczywiście dąży do integracji z Unią, czy raczej kieruje się w stronę Rosji. W marcu rząd próbował przyjąć tzw. ustawę o przejrzystości zagranicznych wpływów, która była dosyć wierną kopią obowiązującego w Rosji autorytarnego prawa o „zagranicznych agentach”.

Ostatecznie pod wpływem masowych protestów ustawa nie została wprowadzona w życie. Ponadto, Gruzja wznowiła loty z Rosją, chętnie przyjmowała Rosjan uciekających przed wojskiem a także rozpoczęła (nieudany) proces impeachmentu wobec prezydent Salome Zurabiszwili, która aktywnie promowała akcesję Gruzji do UE. Gruzja nie tylko nie przystąpiła do większości sankcji, ale według instytucji ekonomicznych może odgrywać istotną rolę w omijaniu restrykcji przez Rosję.

Z jednej strony przedstawiciele Gruzińskiego Marzenia podkreślali, że Gruzja jest liderem we wdrażaniu reform i dlatego zasługuje na status kandydata bardziej niż Ukraina czy Mołdawia. Z drugiej strony, w swoich wypowiedziach powiązali status kandydata z otwarciem w Gruzji "drugiego frontu" w wojnie z Rosją podkreślając, że Tbilisi nie potrzebuje członkostwa w UE za taką cenę.

Nadanie Gruzji statusu kraju kandydującego do Unii wiązało się z warunkiem, że władze w Tbilisi przeprowadzą kluczowe dla państwa reformy. Gruzja dostała listę 12 rekomendacji, wśród nich zalecenia dotyczące deoligarchizacji, ograniczenia polaryzacji na scenie politycznej, zwiększenia zaufania publicznego do procesu wyborczego, zwiększenia przejrzystości systemu sądownictwa, uniezależnienia sądów i prokuratorów czy gwarancji wolnego i niezależnego środowiska medialnego. Wszystkie te rekomendacje należy wprowadzić w życie przed otwarciem negocjacji w sprawie przystąpienia do UE. Unia pokazała, że jej drzwi są otwarte i 2024 r. pokaże, czy Gruzja chce przez nie wejść. 

W tym roku czekają ją wybory do parlamentu i zmiana systemu politycznego, a także przyjęcie ważnych ustaw, niezbędnych do dalszej integracji europejskiej. Wskutek tego na scenę polityczną wrócił znany oligarcha i były premier Bidzina Iwaniszwili – założyciel Gruzińskiego Marzenia. Teraz gruzińskim władzom będzie trudno udowodnić, że najbogatszy człowiek w państwie nie ma wpływu na jego politykę.

Jest to niezwykle ważne w kontekście ustawy o oligarchach, której przyjęcie jest wymogiem UE. Ponadto gruzińska opozycja uważa, że powodem powrotu Iwaniszwilego jest także presja Rosji, która chce zagwarantować, że Gruzja nie zrobi kolejnego kroku w kierunku UE. Prawdopodobnie Bidzina Iwaniszwili będzie też ubiegał o prezydenturę - po wyborach parlamentarnych Gruzja przeprowadzi też wybory prezydenckie.

Po raz pierwszy głowa państwa zostanie wybrany nie w wyborach bezpośrednich, a w parlamencie. Bidzina Iwaniszwili potrzebuje tego stanowiska, aby uchronić się przed zachodnimi sankcjami, które trudno będzie nałożyć urzędującego prezydenta zaprzyjaźnionego kraju.

Decyzja premiera Gruzji o dymisji również budzi spore zaniepokojenie. Podczas premierostwa Garibaszwilego Tbilisi zacieśniło współpracę z Rosją, jednak sam on dbał o zachowanie pewnej równowagi. Gruzja przyjęła ukraińskich uchodźców, zapewniła Ukrainie pomoc humanitarną, a Garibaszwili uczestniczył w spotkaniach Krymskiej Platformy i Grupy Ramstein. Natomiast jego prawdopodobny następca - Irakli Kobachidze ma bardziej prorosyjskie poglądy.

W 2019 r., jako przewodniczący parlamentu zaprosił prokremlowską organizację - Międzyparlamentarne Zgromadzenie Prawosławia do sali parlamentarnej. Wtedy rosyjski poseł Siergiej Gawriłow, który pochwalał secesję Osetii Południowej i Abchazji, rozsiadł się na miejscu marszałka. Wydarzenie to wywołało gwałtowne protesty na ulicach Tbilisi, w których rannych zostało 240 osób. W reakcji na protesty Kobachidze został odwołany ze stanowiska, ale został szefem partii rządzącej.

Wówczas został jednym z głównych rzeczników polityki poprawy stosunków z Rosją. "Nie będziemy nakładać sankcji na Federację Rosyjską, nie będziemy karać naszego kraju i ludzi... W ubiegłym roku wzrost gospodarczy Gruzji przekroczył 10 proc.. A gdybyśmy nałożyli sankcje, mielibyśmy spadek na poziomie 10-18 proc. Tego właśnie domagała się opozycja. Chcieli zrujnować nasz kraj, ale nie udało im się, ponieważ zajęliśmy zdecydowane stanowisko w tej sprawie" – twierdził.

Popierając współpracę z Rosją, został też jednym z kluczowych krytyków Ukrainy: „Co Majdan dał Ukrainie? Oni stracili Krym i większą część Ługańska i Doniecka, a kontynuacją tego wszystkiego jest wojna, która dzisiaj trwa w Ukrainie”. Istnieją więc wszelkie powody by sądzić, że nowy premier tylko wzmocni kurs na zbliżenie z Rosją. Nawet jeśli jest to sprzeczne z nowym statusem Gruzji jako kandydata do UE. Jak twierdzą gruzińskie media, w najbliższym czasie swoje stanowiska stracą m.in. minister obrony i minister spraw zagranicznych a ich miejsce mogą zająć politycy, mające zbieżne z nowym premierem stanowisko.

Pod koniec ubiegłego roku UE już powstało przed bardzo trudnym wyborem: czy warto przymknąć oko na wszystkie niedemokratyczne tendencje w Gruzji, przyznając Tbilisi status kandydata? Czy należy wykazać się pryncypialnością, tym samym "wypuszczając" Gruzję w orbitę Rosji? UE wybrała pierwszą opcję ale już teraz widać, że nowy status nie doprowadził do przemyślenia gruzińskiej polityki zagranicznej. A przykład Serbii pokazuje jak długo kraj kandydujący do UE może prowadzić otwarcie prorosyjską politykę, nawet w trakcie negocjacji akcesyjnych.

Dlatego Bruksela powinna pokazać Gruzji, że nowy status nakłada dodatkowe obowiązki w zakresie synchronizacji polityki zagranicznej z polityką UE i odpowiednio reagować na wszelkie prorosyjskie jej ruchy. (K. Vlodek/ISW) Fot. Freepik

Źródła:

  1. https://www.eurointegration.com.ua/articles/2024/01/30/7178547/ 
  2. https://www.ekhokavkaza.com/a/32796506.html 
  3. https://studium.uw.edu.pl/wymiana-handlowa-gruzji-z-rosja-wzrosla-o-52/ 
  4. https://sova.news/2023/12/30/bidzina-ivanishvili-vernulsya-v-politiku/ 
  5. https://www.eurointegration.com.ua/news/2024/01/29/7178432/






Dziękujemy za przesłanie błędu