Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 24 listopada. Imieniny: Emmy, Flory, Romana
27/08/2020 - 05:40

Nowy Sącz: teleporady lekarskie. Jedni chwalą, inni chcą lekarza "na żywo"

Sądeczanie, w związku z pandemią koronawirusa, skazani są na telefoniczny tryb pracy przychodni. Placówki te, jak zapewniają lekarze, trzymają się wytycznych Ministerstwa Zdrowia i głównego inspektora sanitarnego. Jednak sporo osób ma już dość porad przez telefon i wolałoby dostać się do lekarza.

Są pacjenci, którzy bardzo sobie chwalą wprowadzony system teleporad i to, że z lekarzem można skonsultować się telefonicznie szybko, bez konieczności przesiadywania pod gabinetem lekarskim, ale też coraz częściej ze strony pacjentów pojawiają się głosy, że obowiązujący system teleporad, według nich, nie zdaje egzaminu. Dlaczego?

Nasza Czytelniczka, mieszkanka Nowego Sącza (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) bardzo chciałaby, aby lekarze pracujący w przychodniach świadczących podstawową opiekę zdrowotną zaczęli, oczywiście z zachowaniem niezbędnych środków ochrony indywidualnej, pracować tak jak przed pandemią.

- Mam raczej niezbyt dobre doświadczenie, jeśli chodzi o pomoc lekarską w ramach teleporady - mówi nasza rozmówczyni. – Moja niespełna trzymiesięczna córeczka zachorowała, miała gorączkę dochodzącą do 39 stopni C. Wpadłam w panikę. Pierwsza myśl jak mi się nasunęła to zakażenie koronawirusem. Skontaktowałam się z przychodnią. Okazało się, że lekarz pediatra, który ma pod opiekę moją maleńką córeczkę i starsze dziecko jest na urlopie. W przychodni powiedziano mi, że lekarz pediatra, który go zastępuje do mnie oddzwoni.

Tak też się stało. Matka wyjaśniła lekarzowi, że jej maleńka córeczka nie ma innych objawów, poza wysoką gorączką i usłyszała, że po podaniu leków na zbicie wysokiej temperatury ma dziecko obserwować.

- Następnego dnia, pomimo, że zbijałam dziecku temperaturę ona nadal się utrzymywała, więc znowu skontaktowałam się w ramach teleporady z przychodnią – dodaje nasza Czytelniczka. - Znowu wypytano mnie, czy są jakieś inne objawy i wtedy też usłyszałam, żebym dalej zbijała temperaturę, ale gdyby rosła, mam zgłosić się z dzieckiem na SOR. Powiedziałam, że chciałabym zamówić wizytę lekarza do domu, ale powiedziano mi, że wizyty są tylko do godz. 15. Całe szczęście, że gorączka wreszcie zaczęła spadać i małą wróciła do zdrowia. Była to tzw. „trzydniówka” występująca u noworodków Po tej sytuacji uważam, że system teleporad w moim przypadku nie zdał egzaminu.

Podobnie uważa też inna nasza Czytelniczka mieszkanka Nowego Sącza (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). Twierdzi ona, że system teleporad mija się z celem. - Któregoś dnia obudziłam się i nie miałam czucia w dwóch palcach w prawej dłoni – opowiada nasza czytelniczka. Rozmasowywałam palce, sądziłam, że takie odrętwienie minie. Kiedy wypadł mi kubek z ręki to się naprawdę zaniepokoiłam.

Czytelniczka zadzwoniła do swojej przychodni i w ramach teleporady skonsultowała się z lekarzem, którzy przepisał jej leki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Wystawił też zwolnienie lekarskie

- Leki zażywałam miesiąc i powiem szczerze, nie przyniosły żadnego efektu. – Prywatnie rehabilitowałam palce. Sytuacja się tylko trochę się poprawiła. Wróciłam już do pracy. Nie wiem, co mam robić z tą przypadłością. Teleporady według mnie w ogóle nie zdają egzaminu. Skoro wiele osób pracuje w zabezpieczeniach, środkach ochrony osobistej, funkcjonują sklepy, gastronomia. Pracują stomatolodzy. Dlaczego lekarz pierwszego kontaktu nie mógłby w pełnym zabezpieczeniu przyjmować pacjentów?

Czytaj na kolejnej stronie







Dziękujemy za przesłanie błędu