Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 16 czerwca. Imieniny: Aliny, Anety, Benona
06/02/2024 - 16:20

Nowy Sącz: śmieciowa stolica regionu? Kolejne Wasze zdjęcia nie kłamią

Wracamy do tematu opróżniania koszy na śmieci stojących przy ulicach Nowego Sącza. Okazuje się, że gdzie by nie zajrzeć, to akurat śmieci jest pod dostatkiem. Szkoda tylko, że służb porządkowych nie widać.

Kilka dni temu w publikacji Nowy Sącz: było miasto zieleni, dziś jest miasto śmieci. Kosze dosłownie kipią pokazaliśmy – w ślad za interwencjami samych Czytelników – jak wyglądają okolice naszych dworców autobusowych i przystanki. Zajrzyjcie sami. Okazało się, że temat wywołał sporo emocji a podobnych miejsc jest dużo, dużo więcej.

- Często kosze są nie  opróżniane na przykład na ulicy Rejtana na przystanku. Przesyłam fotki zrobione na osiedlu Wojska Polskiego, okolice Lewiatana i budynków z usługami handlowymi – napisała do nas autorka załączonych do publikacji zdjęć.

No i już mamy problem. Dlatego, że jeśli chodzi o wskazany teren na osiedlu Wojska Polskiego, to ma on kilkunastu właścicieli. Udziałowcami są niemal wszyscy właściciele kolejnych pawilonów, które tu stoją. Do kogo zatem stukać o sprzątanie? Pewnie będzie tu sytuacja analogiczna do tej, o której pisaliśmy w artykule Z tego parkingu korzystaj tylko w kaloszach. Nie padało, a jezioro jak malowane [AKTUALIZACJA]]

Szło wtedy o utwardzenie parkingu właśnie koło Lewiatana. Było dużo szumu, deklaracje zarządu osiedla i na tym temat się urwał. Ze sprzątaniem, - choć może w tak „błahych” przypadkach – jest trochę inaczej. Jak? Już spieszymy z wyjaśnieniami. Pamiętacie historię Starego Młyna na osiedlu Kilińskiego? Jeśli nie, to zajrzyjcie do publikacji Kto jest brudasem? Przełom w sprawie Starego Młyna

Przechodząc jednak do sedna. Dzierżawca budynku zrobił tu prawdziwe wysypisko śmieci, które stało się też przy okazji wylęgarnią dla szczurów. Kolejne monity i wezwania do uprzątnięcia terenu przez dzierżawcę przechodziły bez echa. Ostatecznie prezydent Ryszard Nowak podjął decyzję, że miasto samo uprzątnie ten bajzel w ramach tzw. wykonania zastępczego. Co to znaczy? Miasto wywalczyło sobie w sadzie prawo wejścia na cudzy, prywatny teren, zrobienia porządku i dochodzenia zwrotu kosztów operacji „od brudasa” na drodze sądowej i dalej komorniczej. Tyle, że procedury toczyły się przez wiele miesięcy.

Z miejskimi koszami na śmieci tak się zrobić nie da, z kilkoma puszkami i paroma papierami też nie. W tym wypadku jedynym rozwiązaniem jest interwencja u właściciela przystanku – MPK, służb komunalnych miasta lub z zarządzie osiedla. Tylko, że to będą doraźne akcje. Tak naprawdę jednak utrzymania do porządku w mieście potrzebni są sami mieszkańcy. W jakiej formule? Tego chyba cywilizowanym ludziom tłumaczyć nie trzeba. ([email protected] Fot.: Czytelniczka – dziękujemy) © Materiał chroniony prawem autorskim







Dziękujemy za przesłanie błędu