Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 28 stycznia. Imieniny: Agnieszki, Kariny, Lesława
09/01/2020 - 13:05

Nowy Sącz: ślizgawka na chodnikach. W SOR tłumy rannych pacjentów

Połamane ręce i nogi, rozcięte głowy, urazy barków. Od wczesnych godzin rannych karetki pogotowia przywożą do szpitalnego oddziału ratunkowego w Nowym Sączu poszkodowanych pacjentów, którzy przewrócili się rano na oblodzonym chodniku, na ulicy, czy przed domem.

Opady marznącego deszczu zamieniły ulice i chodniki w Nowym Sączu w ślizgawki. Szpitalny Oddział Ratunkowy przyjął od rana ponad 30 ofiar gołoledzi. Sądeczanie zgłaszali się na SOR z urazami głowy, kończyn, a także kręgosłupów.

Karetki pogotowia ratunkowego nie nadążają dzisiaj przywozić do sądeckiego szpitala kontuzjowanych pacjentów. Lekarze – ortopedzi dosłownie dwoją się i troją. Dwie osoby praktycznie non stop nakładają gips na połamane ręce i nogi.

- Dzisiaj rano wychodząc z domu specjalnie wsiadłam w autobus linii 25, bo zdawałam sobie sprawę, że na chodnikach może być ślisko – opowiada poszkodowana Stanisława z Nowego Sącza. Wysiadłam z autobusu, przeszłam przez pasy. Szłam do sklepu i w pewnym momencie, w rejonie dawnego „Lacha” przewróciłam się na chodniku. Uderzyłam głową o chodnik. Efekt? Głowa rozcięta. Poszłam do swojej przychodni, ale lekarka powiedziała, że muszę się zgłosić do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, więc czekam. Rozcięcie trzeba zszyć. Dzisiaj wszędzie jest na chodnikach szklanka.

Inną poszkodowaną oczekującą w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym na przyjęcie przez lekarza była Maria, mieszkanka gminy Stary Sącz. Ona wywróciła się wkrótce po wyjściu z domu. Na chwilę, jak mówi straciła nawet przytomność.

- Gdy ją odzyskałam dotknęłam ręką głowy i zobaczyłam krew. Mam już wykonane badanie tomograficzne. Teraz czekam na to, by lekarz zszył ranę na głowie.

Kolejna poszkodowana  doznała urazu na osiedlu Wojska Polskiego pod jednym ze sklepów.

- Szłam rano do pracy. W pewnym monecie poczułam, że podcięło mi nogi i za chwilę leżałam na ziemi. Teraz mam skręcone kolano, pękniętą rzepkę. No i noga w gipsie – mówi pani Maria. Chodniki przy wejściach do bloków były i owszem posypane, ale na tzw. terenie niczyim było bardzo ślisko. Nawet sama nie wiem, kiedy wywinęłam fikołka.

Jak ktoś dzisiaj nie musi wychodzić z domu, niech tego nie robi przestrzega kobieta. Dzisiaj na chodnikach jest tragedia – kwituje.

[email protected], fot. IM

Efekty ślizgawicy na chodnikach w Nowym Sączu




Połamane ręce i nogi, rozcięte głowy, urazy barków. Od wczesnych godzin rannych karetki pogotowia przywożą do szpitalnego oddziału ratunkowego w Nowym Sączu poszkodowanych pacjentów, którzy przewrócili się rano na oblodzonym chodniku, na ulicy, czy przed domem.



Dziękujemy za przesłanie błędu