Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 22 kwietnia. Imieniny: Łukasza, Kai, Nastazji
przewiń w dół
Data Publikacji: 
11/04/2018 - 11:50

Nie czuł jak miażdżył jej ciało. Właściciel firmy wstrząśnięty rozmową z pracownikiem, który śmieciarką zabił kobietę

- Tej nocy spałem tylko godzinę. Nie mogę zapomnieć widoku kałuży krwi. Przecież to potężna maszyna. Waży jedenaście ton. Nasz pracownik jest wstrząśnięty i załamany. Nie rozumie jak mógł nie zauważyć tej starszej pani, jak to się mogło stać... - mówi właściciel firmy, której pracownik zabił śmieciarką kobietę na krynickim deptaku.

Jego relacja jest wstrząsająca. Potężne koła maszyny po prostu zmiażdżyły kobietę. - Kiedy dostałem wiadomość o tym strasznym wypadku, natychmiast tam pojechałem. Nie mogę zapomnieć tego widoku, tej kałuży krwi i jak zabierali zmiażdżone ciało.

Czytaj też Przyjechała do Krynicy po zdrowie. Zginęła na deptaku pod kołami śmieciarki [ZDJĘCIA]

Właściciel firmy rozmawiał z pracownikiem, który od razu został zatrzymany do dyspozycji prokuratura.

- Był wstrząśnięty. Mówił, że nie zauważyli tej kobiety. Nic nie poczuli. Żadnego uderzenia. Śmieciarka po prostu po niej przejechała. Dopiero potem zobaczyli wystająca rękę i zahamowali. To wszystko jest takie straszne. Mówił, że nie może zrozumieć, jak to się stało. Mówił, że przecież, gdyby coś poczuł, natychmiast by się zatrzymał. Przecież przy cofaniu to auto ledwie się toczyło. A  i tak nie miała szans. Ta maszyna waży jedenaście ton. Jest jak walec…Nie mogę o tym wszystkim przestać myśleć. Tej nocy spałem ledwie godzinę.

Pracownik firmy to młody człowiek, który ma 35 lat. Jak zapewnia właściciel spółki, jest wzorowym, sumiennym pracownikiem, z którym nie było najmniejszych problemów. W Krynicy pracuje od dziesięciu lat. Jest dobrym kierowcą, który nie miał nigdy choćby najmniejsze stłuczki.  

- Przecież on tamtędy jeździł kilkaset razy. Nie, wiem... W naszej firmie nigdy nic się takiego nie stało. Ja i wszyscy pracownicy bardzo to wszystko przeżywamy. No po prostu nieszczęście, wypadek… jakieś straszne zrządzenie losu.

- Auto - wyjaśnia właściciel, było sprawne. Przy cofaniu wydaje sygnał dźwiękowy.

Kobieta miała 87 lat.  Być może auta nie widziała, nie słyszała tego sygnału. W końcu na deptaku, który przeznaczony jest dla pieszych, auto jest intruzem, Trudno się go spodziewać.

Pracownik otrzymał od firmy pomoc prawną. Jakie będą zarzuty i czy w ogóle zostaną postawione, zdecyduje prokuratura.

[email protected] fot. czytelnik




Miesięcznik Sądeczanin styczeń 2018