Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 1 marca. Imieniny: Albina, Antoniny, Radosławy
01/10/2023 - 18:40

Na scenie wskrzesili coś, czym Górale Czarni trudnili się od pokoleń. Tratwa zrobiła furorę [ZDJĘCIA]

Sięgnięcie do zakorzenionej z dziada pradziada tradycji przyniosło w tym roku Zespołowi Regionalnemu „Dolina Popradu” z Piwnicznej – Zdroju – GRAND PRIX III Festiwalu Lachów i Górali. Program „Na flisie”, jaki zaprezentowali okazał się bezkonkurencyjny.

Do jej budowy konstruktorzy użyli suchych, świerkowych – smrekowych drągów (świerk jest drewnem najlżejszym, a model musiał być kilkakrotnie przewożony, na różne miejsce występów).

- Tratwę wykonaliśmy razem z bratem Janem wzorując się na modelu znajdującym się w Muzeum Towarzystwa Miłośników Piwnicznej, wykonanym przez Edwarda Grucelę – opowiada Andrzej Tomasiak, współkonstruktor tratwy.

Spław drewna Popradem odbywał się najczęściej wiosną. Dlaczego wtedy? Bo wówczas woda tzw. tatrzanka pochodziła z roztopów śniegu w górach. Ważne było też, aby woda była stosunkowo zimna – bo taka lepiej unosi drewno.

Jakie gatunki drewna były spławiane Popradem? Były to: jodła, świerk, rzadziej gatunki twarde: buk, jesion, gdyż tratwa byłaby wówczas za ciężka.

- Jeśli warunki pozwalały na to, czasami robiono spinki czyli zestaw tratew (mniejszej i krótszej z przodu do przebijania przez przeszkody i tylnej dłuższej i cięższej) – dodaje Andrzej Tomasiak. - Zdarzało się też (choć nieczęsto na Popradzie) przewozić na tratwie także po kilka metrów drewna siągowego tzw. metrówek. Na tratwie drzywka do spławiania ustawiało się cieńszym końcem, aby łatwiej przepływała przez fale rzeki (pośrodku przodu tratwy formowano je w dziubek. Z jednej i drugiej strony (na przedzie i z tyłu tratwy) umieszczało się jarzma do założenie drygowki czyli wiosła.

Przy flisie, czyli spławianiu drewna potrzebne były flisakom także śpryski czyli proste drągi do odpychania od dna rzeki. Niezbędny też był kulik, do odepchnięcia tratwy na płyciźnie - mieliźnie.

- O tratwie i flisie można by dużo mówić. Dodam tylko, że rekonstrukcja tratwy na wzór dawniej pływających po Popradzie to była dla mnie i brata Jana ciekawa przygoda – zapewnia nasz rozmówca. - W pracy pomagali nam członek zespołu Stanisław Jarząb i kierownik Piotr Kulig.

Wanda Łomnicka–Dulak, autorka scenariusza i reżyserka widowiska, które naprawdę warto zobaczyć, z napisaniem takiego programu nosiła się od dawna.

W pamięci najstarszych mieszkańców przetrwały wspomnienia  o flisakach. W książkach „Współczesne flisactwo na Dunajcu i Popradzie” (Warszawa 1928) i „Eksport drewna w górnem polskiem dorzeczu Dunajca i Popradu” (Kraków 1927) - Wiktora Ormickiego pobrzmiewają echa tak ważnego kiedyś zajęcia górali nadpopradzkich. W artykułach naukowych i szkicach demograficznych pojawiają się wyliczenia ilości bindug (miejsce nad rzeką, kanałem lub jeziorem, służące do przygotowania drewna do spławu), flisaków czy ton drewna wywiezionych drogami wodnymi w latach 20-tych XX wieku.

Czytaj dalej - TUTAJ

Na scenie wskrzesili coś, czym Górale Czarni trudnili się od pokoleń. Tratwa zrobiła furorę [ZDJĘCIA]




Sięgnięcie do zakorzenionej z dziada pradziada tradycji przyniosło w tym roku Zespołowi Regionalnemu „Dolina Popradu” z Piwnicznej – Zdroju – GRAND PRIX III Festiwalu Lachów i Górali. Program „Na flisie”, jaki zaprezentowali okazał się bezkonkurencyjny.






Dziękujemy za przesłanie błędu