Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 26 stycznia. Imieniny: Lutosława, Normy, Pauliny
31/12/2018 - 10:45

Na razie dziki wyżyły się na trawie, ale mieszkańcy boją się o dzieci

Wracamy do tematu dzików buszujących na osiedlu Falkowa. W nocy z 29 na 30 grudnia wataha tych zwierząt znów buchtowała na Jamnickiej w bezpośrednim sąsiedztwie domów. Czy ktoś w końcu znajdzie rozwiązanie tego problemu?

- Uwaga na ul. Jamnickiej w Nowym Sączu można napotkać watahy dzików plądrujące ogródki przydomowe. Tak dzisiejszej nocy splądrowały pięknie utrzymane trawniki. Strach pomyśleć, co by się stało gdyby napotkały kolędujące dzieciaki – podsumował ostatnią nocną aktywność dzików na osiedlu Falkowa jego przewodniczący i zarazem radny Artur Czernecki, który od wielu miesięcy a nawet lat wraz z mieszkańcami monituje zagrożenie, które czyha na mieszkańców ze strony tych zwierząt.

Zobacz też: Dziki zaatakowały Nowy Sącz i będzie z tego dzika awantura

- Zimą pół biedy, ale wiosną i latem jak lochy będą tu chodzić z małymi, a będą, bo się już nauczyły, że tu maja łatwy dostęp do jedzenia, zrobi się naprawdę niebezpiecznie. W konfrontacji z lochą, która broni młodych, nawet dorosły nie ma szans, a przecież chodzą tu i bawią się dzieci. Cały czas – do szkoły, ze szkoły, pobawić się – obrazują swoje obawy okoliczni, z którymi rozmawialiśmy na ten temat już wielokrotnie.

- Problem nigdy się nie skończy, bo jak nowe pokolenie dzików nauczy się tu buchtować, szukać jedzenia w naszej okolicy, to i kolejne pokolenia będą tu wracać – zaznaczają ludzie, którzy oczekują od władz miasta zdecydowanych działań w tej sprawie. Mówią w większości wprost, że mają w nosie zniszczone trawniki, że tu chodzi o ludzkie bezpieczeństwo, zdrowie i życie.

Nie przyjmują już wyjaśnień, że myśliwi, leśnicy nie mogą im pomóc, bo w mieście nie można ani dzików odstrzelić, ani używać naboi usypiających. Część mieszkańców zaczyna się zastanawiać nad grodzeniem swoich posesji, ale to na dłużą metę nic dobrego nie przyniesie – dziki będą poruszać się wąskimi drogami a ludzie będą mieli ograniczoną – i to mocno – możliwość ucieczki.

Liczą mocno na to, że nowe władze miasta podejdą do tematu bardziej energicznie. Liczą też na to, że skoro szef zarządu ich osiedla został radnym, to będzie miał możliwość skuteczniejszego monitorowania zagrożenia.

Opowiadają też, że już wielokrotnie dochodziło do bezpośrednich konfrontacji dzików z dziećmi, na szczęście w obecności rodziców, którzy potrafili odpowiednio zareagować i zażegnać zagrożenie. – A co jeśli dziecko spotka się z dzikiem oko w oko samo? Zacznie uciekać a dzik może zacząć je gonić – podkreślają. - Szczególne sytuacje wymagają szczególnych rozwiązań a nie kurczowego trzymania się przepisów - podsumowują. 

Nowy szef Straży Miejskiej Ryszard Wasiluk, z którym skontaktowaliśmy się w pierwszej kolejności zna temat z doniesień prasowych i na gorąco zobowiązuje się do ponownej analizy tematu i tego, że na pewno nie zostawi sądeczan bez pomocy.

Tak samo zdecydowana deklaracje uzyskaliśmy od wiceprezydenta Artura Bochenka, który widział już zdjęcia zniszczeń poczynionych przez dziki zamieszczone na Facebooku . – Przeanalizujemy problem ponownie w celu znalezienia kompleksowego – co podkreślam – rozwiązania - mówi wiceprezydent.

ES e.stachura@sadeczanin.info







Dziękujemy za przesłanie błędu