Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 30 października. Imieniny: Augustyny, Łukasza, Urbana
09/02/2017 - 13:15

Muszyna: Zasypał studzienkę na parking a woda odcięła sąsiadów od świata

W Muszynie, mieszkańcy ulicy Ogrodowej Bocznej zostali odcięci do świata, bo drogę najpierw zalała woda a potem zamieniała się w kilkudziesięciocentymetrową warstwę lodu na długości aż 40 metrów. Miejscowi bali się, że winna jest nieszczelność położonych powyżej zbiorników retencyjnych, ale okazało się, że niemiłą przygodę zafundował im beztroski sąsiad.

- Nad nami są zbiorniki retencyjne i przypuszczamy, że ta woda wycieka po prostu z tych zbiorników, muszą tu być jakieś nieszczelności. Ratujcie, bo poza wami, to już chyba nikt nam nie pomoże – zaalarmował naszą redakcję pan Paweł Kostecki, który mieszka na stromym wzgórzu przy ulicy Ogrodowej Bocznej w Muszynie.

- Wody cały czas przybywa. Lód się zrobić gruby już na minimum 20 centymetrów. Chciałem to zbić kilofem, ale nie dam rady na całych czterdziestu metrach. U nas jest bardzo stromo, my naprawdę nie mamy jak ruszyć się z domu, ja już nie mówię o wyjściu z dzieckiem do lekarza, tylko o najzwyklejszych codziennych czynnościach – mówi mężczyzna.

Miejscowi zaalarmowali gminę. – Rozmawiałem z zastępcą burmistrza panem Tokarczykiem i chyba się sprawą przejął, ale potem pojawił się przysłany pracownik od niego i powiedział, że ewentualnie, ewentualnie wieczorem nam tę drogę solą posypią. Ale ja jestem pewny, że to nic nie da, bo woda ciągle podcieka i jest mróz – komentuje Kostecki.

Zobacz też: Wyciągną przystanek z wody? Radny zapewnia, że tak

Natychmiast skontaktowaliśmy się z przywołanym zastępcą burmistrza Włodzimierzem Tokarczykiem, który z miejsca zapewnił nas, że gminni pracownicy już działają w terenie. Równie stanowczo uspokajał, że problem tkwi nie w zbiornikach retencyjnych tylko w… sąsiedzie.

- Jeden z mieszkańców, nazwiska nie podam, zasypał studzienkę żeby sobie zrobić dodatkowe miejsce postojowe – mówi Tokarczyk. Śnieg zaczął topnieć, woda zaczęła się zbierać i spływać z góry i zamiast iść w dół odpływem po prostu lała się na drogę. Efekt – zamiast asfaltu grube lustro lodu. Samorządowiec zapewnił nas, że wszystkie skutki zostaną jak najszybciej usunięte a sprawca „nieprzemyślanej” samowoli odpowiednio pouczony. Czy zapłaci za usuwanie szkód? Tu Tokarczyk dyplomatycznie zastrzegł, że to sprawa do przemyślenia.

ES [email protected] Fot.: Paweł Kostecki







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)