Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 27 lutego. Imieniny: Gabrieli, Liwii, Leonarda
13/09/2012 - 08:26

Młynarczyk nie był agentem – tak uznał krakowski sąd

Franciszek Młynarczyk, który 27 lat rządził gminą Łącko, wczoraj (12 września) usłyszał wyrok sądu pierwszej instancji. Wnioskodawca autolustracji został oczyszczony z zarzutów współpracy z organami bezpieczeństwa PRL.
 Sędzia pół godziny odczytywał uzasadnienie. Orzekł, że nie byłem ani tajnym agentem, ani współpracownikiem. Ja wiedziałem od samego początku, że jestem niewinny – podkreśla były wójt Łącka. – Jestem zadowolony z tego wyroku – dodaje.
Franciszek Młynarczyk od 1983 r. był naczelnikiem gminy Łącko, a następnie jej wójtem. W 2010 r. wypełnił oświadczenie lustracyjne, w którym przyznał się do kontaktów z Wydziałem ds. Wyznań Urzędu Wojewódzkiego w Nowym Sączu. Przesyłał tam notatki z przeprowadzonych rozmów z proboszczami.
– Kiedy wypełniałem oświadczenie lustracyjne, nie wiedziałem, że zmieniło się prawo. Kilka lat wcześniej Trybunał Konstytucyjny orzekł, że ten wydział nie jest organem bezpieczeństwa i nie musiałem przyznawać się do kontaktów z nim – mówi Młynarczyk. – Nadgorliwość okazała się gorsza od faszyzmu. Na obwieszczeniach wyborczych w 2010 r. pojawiła się informacja o mojej współpracy z organami bezpieczeństwa. Wyborów nie wygrałem – dodaje.
Młynarczyk wnioskował więc o autolustrację. Jak przyznaje chciał być szczery w swoim oświadczeniu lustracyjnym, dlatego tak, a nie inaczej je wypełnił. Do końca jednak nie był pewien tego, jaki sąd wyda wyrok.
 Byłem naczelnikiem gminy w okresie PRL-u i nie miałem do końca pewności, czy mi nie przypisano współpracy – zaznacza były wójt Łącka. – W tych czasach wszystko było możliwe. Kazimierzowi Siedlarzowi, wójtowi gminy Kamionka Wielka, przypisano współpracę. Sąd wykazał, że miał on rzekomo donosić „tajne” informacje z oficjalnej prasy. Ze mną mogło być podobnie – dodaje.
Sprawa Młynarczyka toczyła się w Sądzie Okręgowym w Krakowie Wydziale III Karnym. Wczoraj (12 września) zapadł wyrok w pierwszej instancji. Instytut Pamięci Narodowej może odwołać się od wyroku. Ma na to dwa tygodnie.

(ALF)
Fot. Archiwum Sadeczanin.info






Dziękujemy za przesłanie błędu