Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 21 października. Imieniny: Celiny, Hilarego, Janusza
25/09/2020 - 12:05

Lampy są, ale nie świecą. Kto ma w tym interes na Górkach Zawadzkich?

Na Górkach Zawadzkich w Nowym Sączu, choć zmierzch zapada coraz szybciej, przydrożne lampy zapalają się dopiero o godzinie 21. Powodem tej niebezpiecznej sytuacji ma być ponoć stacja transformatorowa, która stoi na prywatnym terenie, którego właściciel nie chce dopuścić służb energetycznych do urządzenia.

Lampy są, ale nie świecą. Kto ma w tym interes na Górkach Zawadzkich?

- To bardzo ruchliwa ulica, bo w ostatnich latach wybudowało się tu bardzo dużo domów. Chodzą tędy cały czas dzieci i młodzież po zajęciach szkolnych. Ludzie wracają z pracy i z kościoła. Nie ma tu chodnika, wszyscy idą poboczem lub jezdnią. Są tu niby lampy oświetleniowe tylko, że zapalają się dopiero o godzinie 21 mimo ciemno robi się już coraz wcześniej. To naprawdę bardzo niebezpieczna sytuacja, bo pieszych czasem wcale nie widać – zaalarmował nas Czytelnik, który mieszka w pobliżu.

Zobacz też: Nie działa oświetlenie? Nie za każdą lampę w mieście odpowiada Nowy Sącz

Pan Marek twierdzi, że problem powtarza się co roku i mieszkańcy już od dłuższego czasu go zgłaszają do służb miejskich. – Tyle, że ponoć stacja transformatorowa, która obsługuje lampy stoi na prywatnym terenie a właściciel nie chce nikogo na ten teren wpuścić – zaznacza mężczyzna.

Ulica Górki Zawadzkie przebiega przez dwa osiedla Zawada i Mała Poręba. – Jest z tym problem już od lat. Kiedyś przepisy pozwalały na to instalowanie urządzeń obsługujących oświetlenie nawet na prywatnym terenie i był spokój. Służby mogły przy każdej potrzebie interweniować bez ograniczeń. Potem ustawa się zmieniła i żeby takie stacje ustawiać, trzeba mieć już zgodę właściciela – usłyszeliśmy od przewodniczącego zarządu osiedla Zawada Tadeusza Kulpy.

Zobacz też: Po co oświetlać zakręt? Niech ludzie giną, a niech świeci na prostej!

- Było tak, że w ostatnie święta w ogóle nie było prądu przez kilka dni. Zgłosiliśmy to do służb miejskich i też był problem. W końcu pan odpowiedzialny za oświetlenie zapłacił za wejście na teren, by dostać się do stacji. Tylko, że potem miał problemy, chociaż chciał nam tylko pomóc. Ostatecznie stanęło na tym, że Tauron musi po prostu przestawić całą instalację w inne miejsce. Miasto już nawet złożyło stosowny wniosek – podsumowuje Kulpa zastrzegając, że teraz wszystko jest w rękach koncernu energetycznego właśnie.

Do tematu wrócimy. ([email protected] , fot.: ilustracyjne archiwum sądeczanin.info)







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)