Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 21 października. Imieniny: Celiny, Hilarego, Janusza
19/04/2020 - 08:50

Ks. Prokop opowiada o zakażeniu koronawirusem, pobycie w szpitalu i cudzie

Ksiądz proboszcz Krzysztof Prokop z Niskowej, który był zakażony koronawirusem, specjalnie dla czytelników Sądeczanina opowiedział o swojej chorobie, objawach, pobycie w szpitalu i cudzie. Kapłan jest już zdrowy i wrócił do swojej parafii. W szpitalu przebywał trzy tygodnie. Kilka dni temu lekarze ponownie zrobili mu testy na obecność koronawirusa. Wyniki wyszły negatywne. Ks. Krzysztof Prokop jest kolejną osobą, która pokonała koronawirusa.

Jak ksiądz ocenia opiekę medyczną w tym szpitalu?

Muszę powiedzieć, że miałem bardzo dobrą opiekę. Szpital Uniwersytecki w Krakowie jest jednym z najnowocześniejszych w Polsce. Jestem bardzo wdzięczny zarówno lekarzom, jak i pielęgniarkom, bo z dużym oddaniem wykonywali swoją pracę. Na oddziale z pacjentami zakażonymi  koronawirusem, personel medyczny pracuje w bardzo trudnych warunkach. Chociaż każdy ma strój ochronny, to musi być bardzo ostrożny, by przez chwilową nieuwagę, czy jakiś błąd, nie  zarazić się. Dlatego z dużym szacunkiem patrzyłem na i ich pracę. Bardzo serdecznie dziękuję lekarzom, pielęgniarkom i całemu zespołowi medycznemu za opiekę i moje leczenie i polecam ich w swoich modlitwach Bożemu Miłosierdziu.

Czy przebywając w krakowskim szpitalu, miał ksiądz kontakt z innymi pacjentami zakażonymi koronawirusem?

Kontakt był ograniczony. W każdej sali było dwóch pacjentów i sal nie można było opuszczać, nawet wychodzić na korytarz. Ja leżałem na oddziale chorób wewnętrznych. Gdy zostałem tam przewieziony w niedzielę, to na tym oddziale było jeszcze niewiele chorych. Niestety bardzo szybko oddział zapełniał się nowymi pacjentami. Lekarz powiedział mi, że pacjenci są trochę zalęknieni i przestraszeni tą sytuacją, a ja jako kapłan mógłbym odwiedzić chorych na tym oddziale z posługą sakramentalną, skoro też jestem zarażony. Ucieszyłem się i oczywiście zgodziłem, tym bardziej, że kapelan szpitala nie mógł wchodzić na oddziały, w których przebywali zakażeni koronawirusem. Cały czas miałem z nim kontakt telefoniczny. Przez pielęgniarki przekazał mi oleje święte. Otrzymując pozwolenie od lekarzy, przeszedłem przez oddział wstępując do wszystkich sal, w których znajdowali się chorzy. Wiele osób skorzystało z sakramentu namaszczenia chorych, inni chcieli się wyspowiadać i porozmawiać. W ten sposób w Wielkim Tygodniu mogłem takich samych chorych jak ja, odwiedzić z  posługę kapłańską.

Zobacz też Proboszcz z Niskowej ma koronawirusa. Wyniki testu ks. Prokopa pozytywne

Jak zachowywały się osoby chore, które miały świadomość, że są zarażone koronawirusem?

Były to osoby w różnym wieku. Najgorzej chorobę znosiły osoby starsze, które bardzo często miały dodatkowe schorzenia. Przeważnie personel medyczny przydzielał do sal pacjentów o podobnym stanie zdrowia. Spotkałem tam osoby starsze, w średnim wieku, ale także młode. Większość osób mogła samodzielnie poruszać się po sali, ale były też osoby leżące, które trzeba było nakarmić, pomóc przy innych czynnościach, które wymagały poświęcenia im więcej czasu.

Widać było u chorych, że są zalęknieni. Każdy miał swoje obawy, bo nikt nie wiedział w jakim to pójdzie kierunku. Zwłaszcza w początkowej fazie choroby, każdy pacjent bardzo to przeżywał. 

Czytaj dalej na kolejnej stronie...







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)