Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 1 października. Imieniny: Heloizy, Igora, Remigiusza
14/07/2020 - 15:15

Karetki, ludzie w kombinezonach i maskach. Co się dzieje na sądeckim „jojku”

Policja, straż pożarna, sznur samochodów i ludzie w białych kombinezonach, z twarzami zasłoniętymi maskami i goglami, tak wygląda słynne sądeckie „jojko” zamienione w laboratorium pod gołym niebem, które robi badania na obecność koronawirusa. - Kiedy tam przyjechałam poczułam się jak trędowata – opowiada Ewa. - Byłam przerażona.

Kiedy Ewa z samego rana usłyszała w pracy, że jej koleżanka, która od kilku dni była na chorobowym, ma koronawirusa, poczuła jak wzdłuż kręgosłupa przeszedł jej lodowaty dreszcz. Siedziały w biurko w biurko i nie raz stroiły sobie żarty z chińskiej zarazy.

- Dopiero wtedy do mnie dotarło, że to wszystko dzieje się naprawdę, że to nie są oglądane w telewizji wiadomości – opowiada w rozmowie z „Sądeczaninem”.  - Potem zadzwonił telefon. Dowiedziałam się, że jestem na czarnej liście Sanepidu i idę do kwarantanny.

Po trzech dniach dali jej znać, że ma przyjechać na „jojko”, naprzeciwko Białego Klasztoru, gdzie pojawi się tak zwany wymazobus, który robi badania na obecność wirusa. Ewa otrząsa się na samo wspomnienie tego strachu i napięcia, jakie wyczuwało się wśród oczekujących na badanie.

Czytaj też Wirus w sądeckiej Biedronce. Pracownicy w panice. Klientom nie powiedzieli?

- Chyba najbardziej paraliżująca jest sama świadomość, że obok ciebie jest pełno ludzi, którzy mają w sobie tę okropną zarazę. Koszmarne uczucie.

Jak opisuje, wszyscy siedzieli w tworzących  długą kolejkę samochodach, z których nikt nie mógł wychodzić. Byli oddzieleni  od ulicy pilnowanym przez policję szlabanem. Do badania nie trzeba było wychodzić. Wystarczyło odkręcić szybę samochodu.

- Miałam takie poczucie odrealnienia, kiedy stanął przy mnie człowiek w białym kombinezonie, z twarzą zasłoniętą maską i goglami, z dłońmi w gumowych rękawiczkach. Poczułam się jak trędowata. Długą szpatułką pobrał mi z gardła wymaz. Nie było to przyjemne – opisuje Ewa.

Najgorsze  ze wszystkiego jest to czekanie na wynik i strach przed chorobą.

- Koleżanka jest w szpitalu w Krakowie. Leżała na intensywnej terapii, bo miała problemy z oddychaniem. Na szczęście jest już lepiej. Byłam przerażona tym, że ze mną może być tak samo. Modliłam się, żeby ta zaraza mnie nie dopadła.

- Po trzech dniach okazało się, że jestem zdrowa. To były trzy najgorsze dni w moim życiu. Nie życzę nikomu, żeby  musiał coś takiego przeżywać – mówi Ewa.

.

Koronawirus nadal wściekle atakuje Sądecczyznę, która prowadzi w przerażacym, małopolskim rankingu zakażeń. Najnowsze dane znowu są przytłaczające. Tylko w ciągu jednego dnia w powiecie zachorowało dwadzieścia jeden  osób, w mieście cztery.  

Czyta też Sądeckie przegrywa z koronawirusem. Idziemy na zatrważający rekord w Małopolsce

Ostatni poniedziałkowy raport służb sanitarnych  nie pozostawia złudzeń. Choroba nie odpuszcza. Spośród blisko czterdziestu zakażeń ponad połowa obejmuje powiat nowosądecki i Nowy Sącz. Tylko w ciągi jednego dnia w powiecie zachorowało dwadzieścia jeden  osób, w mieście cztery.  

[email protected] fot.czytelnik

 






Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe