Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 23 sierpnia. Imieniny: Apolinarego, Miły, Róży
26/02/2018 - 13:05

Jerzy Leśniak, laureat konkursu im. Ks. Prof. Bolesława Kumora napisał dzieło ponadczasowe [ZDJĘCIA]

Lucyna Bednarska, żona ś.p. Jerzego Leśniaka, wieloletniego dziennikarza, regionalisty, pasjonata Nowego Sącza i regionu odebrała w sobotę w Małopolskim Centrum Kultury „Sokół” w Nowym Sączu Nagrodę w konkursie im. Ks. Prof. Bolesława Kumora za najlepszą „Książkę o Sądecczyźnie” wydaną w ubiegłym roku. Z panią Lucyną rozmawiamy o tym, jak powstawało to dzieło i jaką wartość miało dla jego autora.

Tegoroczny VI już konkurs literacki im. Ks. Prof. Bolesława Kumora przeszedł do historii. Trzyma pani w ręku przepiękną statuetkę przedstawiającą patrona konkursu i pieniężny czek, które co roku są przyznawane laureatom. W tym roku, jednym z nich został w kategorii „Książka o Sądecczyźnie” pani ś.p. mąż Jerzy Leśniak, wspaniały dziennikarz, który przez ostatnie lata swojego życia poświęcał się, bez reszty drugiej swojej pasji – regionalisty. Pani odebrała ten zaszczytny tytuł i nagrodę w imieniu męża. Jurek, z pewnością był z Panią podczas tej uroczystości?

- Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Jestem tego pewna. Po prostu to czułam. Gdyby mąż żył i był na tej uroczystości, byłby bardzo szczęśliwy.

Kiedy usłyszała pani werdykt kapituły: laureatem Konkursu im. Ks. Prof. Bolesława Kumora w kategorii „Książka o Sądecczyźnie 2017 roku” został…Jerzy Leśniak za publikację „Nowa Encyklopedia Sądecka”, co czuła pani w tym momencie?   

- W pierwszej chwili niedowierzanie, a po chwili, gdy wypowiedziane słowa do mnie dotarły - ogromną radość. To była, naprawdę wyjątkowa chwila. To nie ja powinnam stać na scenie w gronie nominowanych do tego wspaniałego konkursu, ale mój mąż i to on powinien przeżywać tę wyjątkową chwilę. Niestety, nie było mu dane dożyć tego momentu. To bardzo smutne, ale muszę się z tym pogodzić.

Po ogłoszeniu werdyktu kapituły w Pani oczach zakręciły się łzy?

- Ciężko było mi opanować emocje i wzruszenie. To było silniejsze ode mnie. Jurek odszedł kilka miesięcy temu.

Czym dla Pni męża – po raz drugi laureata konkursu im. Ks. Prof. Bolesława Kumora byłaby przyznana w tym roku mu nagroda?

- Jurek powiedziałby, że ta nagroda jest dla niego ogromnym wyróżnieniem. Mówiłby z pewnością, że na nią nie zasługuje. Taki był Jurek. Jestem jednak przekonana, że ta nagroda stanowiłaby dla niego ogromną satysfakcję. Ta nagroda jest podziękowaniem za gigantyczną pracę, którą włożył w napisanie i przygotowanie do druku tej publikacji.

Nad „dziełem swojego życia”, bo tak o „Nowej Encyklopedii Sądeckiej” mówią sądeczanie pracował przez szereg lat. Ta ważąca ponad trzy kilogramy książka, która ukazała się drukiem w listopadzie ubiegłego roku, naprawdę robi wrażenie. Ponad tysiąc stron, parę tysięcy zdjęć. Praca wręcz gigantyczna. Podołał temu jeden człowiek…

- Jurek poświęcił tej publikacji wiele lat życia. Zbierał i gromadził materiały, pisał i je opracowywał. Gromadził zdjęcia, mapy, wykresy. Te lata nie poszły na marne. Pisząc ostatnie zdania zamykające „Nową Encyklopedię Sądecką”, oddając ostatnie kartki ze swoimi poprawkami do korekty czuł się spełniony. On tak czekał, aby wziąć do ręki „dzieło swojego życia” – pierwszy jej egzemplarz. Chciał je przekartkować, zobaczyć, jak ułożyły się hasła zagłębić się w treść i poczuć wagę tego, co zrobił.

Postawił przysłowiową kropkę nad „i” i odszedł. Stwórca wobec niego miał inne plany…

- Niestety.

Mąż zmarł nagle, w sierpniu ubiegłego roku, nie widząc wydanych drukiem efektów swojej pracy…

- Niestety nie doczekał tej chwili. Jego nagła śmierć była dramatem dla mnie, dzieci, całej naszej rodziny. Zaskoczyła wiele osób, które z nim współpracowały i, które go znały. Myślę, że zaskoczyła też Jego samego. Odszedł nagle siedząc przy biurku i przy komputerze, przy którym pracował od lat. Jeszcze godzinę przed śmiercią planował harmonogram zajęć na następny dzień. Życie samo pisze scenariusze i nie mamy na to absolutnie wpływu.

Przygotowanie takiej publikacji nie byłoby możliwe, gdyby nie wsparcie i pomoc Pani i całej rodziny, gdyby nie pomoc i życzliwość wielu osób, które służyły mężowi radą w docieraniu do informacji i unikatowych fotografii?

- Zarówno, ja, dzieci, cała nasza rodzina wspieraliśmy Jurka, bo mieliśmy świadomość, że pracuje nad dziełem ponadczasowym. Musiał mieć w nas oparcie. Tak też było. Mąż na swej drodze spotkał naprawdę wielu życzliwych mu ludzi. Oni też mają część wkładu w powstanie „Nowej Encyklopedii Sądeckiej”. Swoją większą lub mniejszą cząstkę. Wszystkim, którzy przyczynili się do tego, aby ta książka ukazała się drukiem z całego serca dziękuję, szczególnie prezydentowi Nowego Sącza Ryszardowi Nowakowi, który zdecydował, że taka publikacja zostanie wydana oraz prof. Bogusławowi Kołczowi, który poświęcił wiele swojego cennego czasu, żeby dzieło mojego męża ujrzało światło dzienne. Słowa uznania kieruje też dla pana Wojciecha Golachowskiego z Wydawnictwa Goldruk, który złożył to dzieło w całość.

Więcej przeczytasz w nowym wydaniu miesięcznika „Sądeczanin”.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała Iga Michalec, Fot. IM.

Lucyna Bednarska, żona śp. J. Leśniaka, Kumor 2018




Nagroda w konkursie im. Ks. Prof. B.Kumora
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


Sierpniowy miesięcznik "Sądeczanin"