Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 14 kwietnia. Imieniny: Bernarda, Martyny, Waleriana
19/04/2023 - 08:05

Ciągle za nim w redakcji tęsknimy. Mija sześć lat od śmierci Henryka Szewczyka

Mija dokładnie sześć lat, od kiedy nie ma go w naszej redakcji. I znowu wraca wspomnienie tamtego smutnego poranka, kiedy dotarła do nas wiadomość, że Heniek Szewczyk nie żyje. Rocznica jego śmierci to dla „Sądeczanina” szczególny dzień, kiedy ciągle wraca ta myśl: za wcześnie odszedł na tamten świat nie tylko znakomity dziennikarz, ale także zwyczajnie dobry człowiek, o gołębim sercu.

Nie mogliśmy w to uwierzyć

Zmarł nagle, rano, 19 kwietnia 2017 roku. W redakcji przyjęliśmy tę straszną wiadomość z niedowierzaniem.  I nie mogliśmy w to uwierzyć, bo jeszcze poprzedniego dnia, późnym popołudniem, mimo rekonwalescencji po operacji kręgosłupa, zamieścił kolejną informację na naszym portalu. Jeszcze poprzedniego dnia rozmawialiśmy z nim przez telefon.  Życzyliśmy mu szybkiego powrotu do zdrowia i cieszyliśmy się, że niebawem do nas wróci.

Tamtego poranka usłyszeliśmy, że już nigdy do redakcji nie przyjdzie. I nikt z nas nie potrafił dopuścić do siebie myśli, że już nigdy nie napisze żadnego felietonu, w czym nikt z nas nie mógł mu dorównać, że już nigdy nie będziemy się z nim śmiać, nie będziemy toczyć zażartych dyskusji, pełnych jego sarkastycznego poczucia humoru, który wszyscy uwielbialiśmy. 

Odważny, nieugięty,  o gołębim sercu

Odszedł znakomity dziennikarz i człowiek zwyczajnie dobry. Przez dwa lata był redaktorem naczelnym portalu Sądeczanin. Wymagającym szefem, ale człowiekiem o gołębim sercu. W Nowym Sączu znał wszystkich, a co dla dziennikarza jeszcze ważniejsze - wszyscy znali jego. Miał wyraziste poglądy, potrafił ich bronić i nie ulegał żadnym naciskom. W czasie stanu wojennego trwał wśród nieugiętych, trafił na karty Encyklopedii "Solidarności".

Pisał tak, że można było zazdrościć. Wynikało to z jego erudycji.  Był także znakomitym mówcą. Jego laudacji podczas wręczania nagród imienia księdza  profesora Kumora, słuchaliśmy z zapartym tchem. 

Tak bardzo cieszył się, że został dziadkiem. Tak bardzo dumny był ze swoich dwóch córek. Tak mocno kochał swoją żonę, z którą dzielił życiowe pasje..

Nasze wspomnienia o Heniu zawsze, będą uśmiechu

Dziś będziemy wspominać Henia, bo tak wszyscy się do niego zwracaliśmy. Te wspomnienia, jak zawsze, będą pełne ciepła i uśmiechu…  Nie da się inaczej, bo był niezwykłe wesoły i – co ważne -  miał dystans do samego siebie.

Tak bardzo brakuje nam jego anegdot, wspólnych wybuchów śmiechu w redakcji,  przekomarzanek i jego gołębiego serca,  które dla nas miał. Mówimy Ci Heniu  do zobaczenia.  Dokończymy te wszystkie nasze rozmowy na tamtym świecie. ([email protected])







Dziękujemy za przesłanie błędu