Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 14 listopada. Imieniny: Emila, Laury, Rogera
13/08/2019 - 14:00

"Bezdomne psy i koty" kontra "Przytul mnie" - nie milkną echa sporu o schronisko

Nowe schronisko dla bezdomnych zwierząt w Nowym Sączu poprowadzi młodziutkie, bo działające od czerwca tego roku Stowarzyszenie do walki z bezdomnością zwierząt „Przytul mnie”, kierowane przez Joannę Otto z Koalicji Nowosądeckiej. W ogłoszonym przez miasto konkursie na prowadzenie tej placówki, oprócz wspomnianego stowarzyszenia startowało jeszcze jedno – Nowosądeckie Stowarzyszenie „Bezdomne psy i koty”. Wyniki konkursu wywołały spore kontrowersje. Dlaczego?

Przypomnijmy, że Nowy Sącz doczekał się własnego schroniska dla bezdomnych zwierząt po dziewiętnastu latach starań i mówienia, że jest ono niezbędne. To właśnie Beata Zygadło-Sapok zainicjowała akcję zbierania podpisów wśród mieszkańców Nowego Sącza pod petycją dotyczącą budowy w mieście schroniska. Dopiero podczas ostatniej kadencji rządów prezydenta Ryszarda Nowaka udało się, dzięki zgodzie rady miasta, wygospodarować pieniądze na budowę schroniska.

Od kilku tygodni schronisko przy ul. Tłoki jest gotowe. W ubiegłym tygodniu poznaliśmy także, kto je poprowadzi. Do konkursu ogłoszonego przez miasto na prowadzenie tej placówki stanęły dwie organizacje – działające zaledwie od czerwca tego roku Stowarzyszenie do walki z bezdomnością zwierząt „Przytul mnie”, którym kieruje Joanna Otto, która w ubiegłorocznych wyborach samorządowych startowała do rady miasta z ramienia Koalicji Nowosądeckiej forsującej na prezydenta miasta Ludomira Handzla oraz Nowosądeckie Stowarzyszenie Bezdomne Psy i Koty, na którego czele stoi właśnie Beata Zygadło Sapok.

Wybór stowarzyszenia, które będzie kierowało tą placówką wywołało jednak spore kontrowersje. Dlaczego? Padł on na Stowarzyszenie do walki z bezdomnością zwierząt „Przytul mnie”.

Kiedy okazało się, że to Joanna Otto szefować będzie nowej placówce, na sądeckich portalach społecznościowych rozpętała się burza. Pojawiły się głosy, że wynik przetargu, jak pisali komentujący ten wybór internauci był z góry przesądzony, ponieważ szefowa stowarzyszenia, które wygrało konkurs ubiegała się o mandat radnej z ramienia Koalicji Nowosądeckiej. Kontrowersje budził również fakt, że jej stowarzyszenie zostało powołane do życia zaledwie w czerwca tego roku.

Komisja konkursowa umotywowała swój wybór tym, że stowarzyszenie reprezentowane przez Beatę Zygadło - Sapok nie spełniło wymogów formalnych. Co to były za przyczyny formalne? O to zapytaliśmy w biurze prasowym Urzędu Miasta w Nowym Sączu.

- Przyczyną formalną był brak dołączenia do oferty przez przedstawiciela reprezentującego stowarzyszenie zgody wszystkich członków stowarzyszenia do zaciągania zobowiązań przekraczających 10 000 złotych – mówi Jakub Pędzich, z biura prasowego Urzędu Miasta w Nowym Sączu. - Wynika to z ich regulaminu, który mówi, że przedstawiciel (przewodniczący) w swoich uprawnieniach zwykłego zarządu może zaciągać zobowiązania tylko do 10 000 złotych. Wiemy, że stowarzyszenie liczy przynajmniej czterech członków łącznie z przedstawicielem. Niezależnie od niespełnienia wymogu formalnego, oferta złożona przez to stowarzyszenie jest praktycznie nieweryfikowalna.

Beata Zygadło-Sapok, która była inicjatorką budowy sądeckiego schroniska, w rozmowie z portalem „Sądeczanin.info” nie kryje rozczarowania wynikami konkursu.

- Dla niektórych nie jest ważne, kto był inicjatorem tego schroniska – mówi z wyrzutem Beata Zygadło-Sapok. - Dla niektórych najwidoczniej nie. Słyszę, że pani Otto zamierza mnie zaprosić na otwarcie schroniska, ale…Stowarzyszenie, którym kieruje istnieje od 1,5 roku, ale wygrało takie, które funkcjonuje od kilku tygodni. Widać ewidentnie, że było utworzone, by stanąć do przetargu.

Beata Zygadło-Sapok nie kryje swojego rozżalenia.

Dalej czytaj na następnej stronie
 

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu