Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 26 maja. Imieniny: Eweliny, Jana, Pawła
01/02/2015 - 23:00

Akcja ratownicza w rejonie Pisanej Hali. Turyści przewiezieni do schroniska na Hali Łabowskiej

Ratownicy Grupy Krynickiej GOPR przewieźli wczoraj (31 stycznia) ze szlaku w rejonie Pisanej Hali do schroniska na Hali Łabowskiej trzynastoosobową grupę licealistów i ich opiekunów. Pochodzący z Rzeszowa uczestnicy zimowej eskapady potrzebowali pomocy. Byli zmęczeni, przemoknięci i zmarznięci. W górach w Beskidzie Sądeckim, po ostatnich intensywnych opadach śniegu, panują trudne warunki. Szlaki turystyczne są miejscami nieprzetarte.
Akcja ratownicza trwała ponad dwie godziny. Byli w nią zaangażowani nie tylko „goprowcy”. Włączyli się w nią również członkowie Sądeckiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego i inni uczestnicy rajdu narciarskiego – skitourowego organizowanego przez PTTK oddział „Beskid” w Nowym Sączu.

- Grupa licealistów z Rzeszowa wraz z opiekunami wyruszyła wczoraj rano z Rytra. Szli czerwonym szlakiem do schroniska na Łabowskiej Hali – powiedział naszemu portalowi Maciej Więcek, rzecznik prasowy Grupy Krynickiej GOPR. – Po drodze zatrzymali się w schronisku na Cyrli. Stamtąd wczesnymi popołudniem wyruszyli w dalszą drogę, chociaż byli ostrzegani o ewentualnych zagrożeniach związanych z kontynuowaniem wyprawy.

- Grupa pojawiła się u nas o godz. 13, może kilka minut późniwej – mówi Jacek Świcarz, kierownik Schroniska na Cyrli. – Jej członkowie trochę odpoczęli, coś zjedli, wypili gorącą herbatę. Jedna z osób z grupy zapytała kogoś z naszej obsługi, ile czasu potrzeba, aby dojść na Halę Łabowską i jakie są warunki. Zostali poinformowani, że warunki są trudne i droga może im zająć nawet do pięciu godzin. Grupa jednak wyruszyła.

Minionej nocy na Sądecczyźnie spadło naprawdę sporo mokrego i ciężkiego śniegu. Część szlaków turystycznych jest nieprzetartych.

Około godz. 18 opiekun grupy powiadomił stację centralną GOPR w Krynicy o trudnościach.

- Grupa w tym czasie znajdowała się w okolicach Pisanej Hali – dodaje Maciej Więcek.

Telefon z prośbą o pomoc odebrał dyżurny w centrali GOPR w Krynicy-Zdroju. Na ratunek natychmiast wyruszyli „goprowcy” wyposażeni w dwa skutery śnieżne oraz narty skitourowe. Część grupy kierowała się w rejon Pisanej Hali od strony Piwnicznej-Zdroju, a część od strony miejscowości Składziste.

- Z przekazanych informacji było wiadomo, że grupa turystów utknęła na szlaku około 1,5 km przed Hala Łabowską – mówi uczestnik akcji ratowniczej Marek Kotarba, ratownik Grupy Krynickiej GOPR. – Pierwsi z pomocą dotarli ludzie z Sądeckiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego, którzy w tym czasie przebywali w tymże schronisku. W rejonie, w którym znajdowała się wspomniana grupa, spadło ostatnio pół metra świeżego śniegu. Do uczestników pieszej eskapady dotarliśmy po godz. 19. Młodzi ludzie wraz z opiekunami znajdowali się w rejonie Wierchu nad Kamieniem. Byli zmęczeni, zmarznięci. Część z nich miała przemoczone buty i ubrania. Skuterami przetransportowaliśmy wszystkich do schroniska na Hali Łabowskiej. Pomoc przyszła w odpowiednim momencie. Na szlakach panują trudne warunki. Osoby, które chcą je przemierzać muszą mieć bardzo dobra kondycję fizyczną. Najlepiej chodzić obecnie po szlakach na nartach turystycznych, albo na rakietach śnieżnych.


Michał Słaboń, naczelnik Grupy Krynickiej GOPR potwierdza, że warunki w górach w naszym regionie, po ostatnich intensywnych opadach śniegu, są bardzo trudne. Na szlakach może leżeć miejscami nawet metr świeżego białego puchu.

- W wielu miejscach szlaki, zwłaszcza te mniej uczęszczane, są nieprzetarte – mówi naczelnik Słaboń. – Warunki są trudne. Apelujemy o rozsadek. Zastanówmy się, czy w taką pogodę warto wychodzić.

Warunki zimowe panujące w miejscach, z których turyści wychodzą w góry różnią się od tych, panujących już na szlakach. Trzeba zatem rozważyć, czy takiej eskapadzie podołamy. W tym przypadku, na szczęście, wszystko dobrze się skończyło.

- Grupa pod opieką dwóch nauczycieli i jeszcze jednej osoby dorosłej dotarła do schroniska wieczorem – mówi Adam Sylka, gospodarz Schroniska na Hali Łabowskiej. – Cały czas byłem w kontakcie z jej kierownikiem. Grupa cały czas posuwała się do przodu. Kiedy zaczęło dawać o sobie znać zmęczenie, kierownik grupy, po konsultacji ze mną powiadomił GOPR. Najwcześniej dotarli do tych osób uczestnicy rajdu narciarskiego – skitourowego organizowanego przez PTTK oddział „Beskid” w Nowym Sączu. Żaden z uczestników grupy nie wymagał pomocy medycznej, nie miał objawów hipotermii. Zjedli oni posiłek, wypili gorącą herbatę, a potem udali się do swoich pokoi, aby wypocząć. Dostali dodatkowe koce. Nikomu nic się nie stało. Wyspali się, wypoczęli i dzisiaj rano, po śniadaniu ruszyli w drogę powrotną szlakiem , który im wskazaliśmy, a który jest dobrze przetarty. Kierowali się do przystanku autobusowego.

(MACH)
Fot. Marek Kotarba. – zdjęcie ilustracyjne.










Dziękujemy za przesłanie błędu