Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 7 grudnia. Imieniny: Agaty, Dalii, Sobiesława
16/06/2019 - 11:50

20. rocznica wizyty Ojca Świętego. Co Marian Kuczaj usłyszał od Jana Pawła II?

Sądecczyzna, a szczególnie Ziemia Starosądecka, której Panią była i jest święta Kinga oraz jej mieszkańcy tego dnia - 16 czerwca 1999 roku nigdy nie zapomną. Data ta wtopiła się na zawsze w historię tego regionu. Wizyta Ojca Świętego na starosądeckich Błoniach i odprawiona przez niego msza kanonizacyjna Błogosławionej Kingi była bez wątpienia największym wydarzeniem religijnym i duchowym na Ziemi Sądeckiej na przestrzeni kilkuset lat.

Przygotowanie wizyty Ojca Świętego, jak wspomina Marian Kuczaj, było nie tylko dla Starego Sącza sporym wyzwaniem. Dla pozostałych piętnastu samorządów również. Nie tylko pod względem logistycznym. Komitet, który czuwał nad wszystkim spotykał się systematycznie co kilka dni. Omawiał szczegóły, etapy tego gigantycznego przedsięwzięcia. W komitecie prężnie działali m.in. ks. biskup Wiktor Skworc, ks. proboszcz Alfred Kurek, Czesław Basta i Andrzej Czerpak (obaj nie żyją), Stanisław Marduła, Jan Kupczak i Wiesław Śledź (wiceburmistrzowie), Wojciech Rams i nieżyjący już Bonifacy Wolak, a także włodarze miast i gmin z terenu Sądecczyzny i wiele innych osób. Wszystkie miasta, jak i gminy  Sądecczyzny były w jakiś sposób obciążone. Musiały dostarczać m.in. różne materiały, angażować się finansowo w to przedsięwzięcie.

 - Czas naglił. Wszystko na przyjęcie Jana Pawła II musiało być gotowe. Mieliśmy na to pół roku. Regularnie, co miesiąc odbywały się kontrole tego, co zostało zrobione. Uczestniczyli w nich przedstawiciele duchowieństwa i służb odpowiedzialnych za zabezpieczenie. Harmonogram był bardzo napięty, rozpisany na każdy dzień. Z Episkopatu Polski do czuwania nad tymi przygotowaniami delegowany został nieżyjący już ks. biskup Tadeusz Pieronek.

 Sądeczanie  stanęli na wysokości zadania. Część terenu została wykupiona od mieszkańców, wyasfaltowano drogę prowadzącą na Błonia. Wykonano lądowisko, na którym wylądował śmigłowiec, na którego pokładzie znajdował się Ojciec Święty. Przedsięwzięcie wspierali też ówcześni posłowie.

Błonia zostały przygotowane na czas. W tym wyjątkowym dniu pomieściły 750 tysięcy ludzi.

 - Wydarzenie to bardzo zjednoczyło mieszkańców Sądecczyzny - dodaje były burmistrz. - To było widać na każdym kroku. Byli jednością, mimo utrudnień. Był to nasz dar dla Ojca Świętego, dla świętej Kingi.

 Marian Kuczaj wspomina szczególnie spotkanie z Ojcem Świętym, gdy po przylocie do Starego Sącza udawał się on do zakrystii przy ołtarzu na starosądeckich Błoniach.

 - Byli wtedy ze mną księża biskupi: Wiktor Skworc i Zygmunt Zimowski. Czekało też również wielu innych dostojników kościelnych. Ksiądz biskup Zimowski mówił: stój tu przy mnie. Kiedy Ojciec Święty nas mijał, to biskup Zimowski powiedział Janowi Pawłowi II - to Marian Kuczaj, burmistrz Starego Sącza. Ojciec Święty spojrzał na mnie, uśmiechnął się. Biło od niego takie ciepło i spokój. Popatrzył na mnie i powiedział: "ale dobrze jest". Uklęknąłem i pocałowałem Ojca Świętego w rękę. Trwało to dosłownie kilka sekund.

Potem burmistrz Starego Sącza spotkał się z Janem Pawłem II po raz kolejny, gdy podchodził do niego z małżonką Krystyną na ołtarzu przekazując w imieniu starosądeczan piękną monstrancję.

 - Wraz z żoną powiedzieliśmy do papieża: "To dar starosądeczan". Uśmiechnął się. W łeb wzięły wcześniej układane słowa, które chciałem przekazać. Patrząc na twarz Ojca Świętego najbardziej odpowiednim słowem było: "Bóg zapłać za wizytę i za św. Kingę".

Cały artykuł można przeczytać w czerwcowym wydaniu miesięcznika "Sądeczanin".

[email protected], fot. IM.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu