Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 26 maja. Imieniny: Eweliny, Jana, Pawła
20/03/2024 - 11:00

Zginęli na miejscu czy spłonęli żywcem. Tragedia niedaleko Nowego Sącza [WIDEO]

Z tym strasznym pytaniem mierzy się zapewne liczący tylko dwadzieścia cztery lata kierowca BMW, który uderzył w słup energetyczny w Mszanie Dolnej. Z wypadku wyszedł bez szwanku. Dwójki pasażerów nie udało się wyciągnąć z płonącego auta. Dalszą część tego dramatu, który rozegrał się w miniony weekend pisze teraz wymiar sprawiedliwości.

Jechał za szybko?

Ze wstępnych ustaleń wynika, że siedzący za kierownicą  BMW 24-latek najprawdopodobniej jechał za szybko. Przy wyjeździe z ronda stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w sup energetyczny.

Na nagraniu z miejskiego monitoringu, które trafiło do sieci, widać wybuch. Auto stanęło w płomieniach. Kierowcę i siedzącego z przodu pasażera  zdołali uratować strażacy z ochotniczej jednostki z Mszany Dolnej. Siedzących z tyłu młodych ludzi w wieku  21 i 23 lata,  wyciągnąć się nie udało. 

Czytaj też Znaleźli ich martwych. Jeden miał 29 lat, drugi dobiegał sześćdziesiątki 

Czy spłonęli żywcem

Czy zginęli na  miejscu, czy też jeszcze żyli, kiedy samochód trawił ogień, odpowiedź na to pytanie przyniesie sekcja zwłok – mówi rzeczniczka  limanowskiej policji Jolanta Batko. 

Kierowca z wypadku wyszedł bez szwanku. Po badaniach w szpitalu został zatrzymany w policyjnym areszcie. Był trzeźwy.

Teraz dalszy ciąg tej  tragedii będzie się toczył przed obliczem wymiaru sprawiedliwości. Limanowska prokuratura złożyła wniosek do sądu rejonowego o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec kierowcy BMW.  

Czytaj też Był w szoku, czy był pijany. Co się naprawdę wydarzyło na drodze pod Nowym Sączem?  

Sąd już podjął decyzję

Decyzja już została podjęta. 24-latek trafi do aresztu na trzy miesiące.  Wcześniej był przesłuchiwany w prokuraturze, gdzie usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku śmiertelnego.  Złożył wtedy wyjaśnienia i przyznał się do zarzucanych mu czynów.   ([email protected]) fot. policja Limanowa







Dziękujemy za przesłanie błędu