Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 13 lipca. Imieniny: Danieli, Irwina, Małgorzaty
02/08/2019 - 08:00

Zbrodnia we Florynce jak z horroru. Narzędziem tortur były nożyczki krawieckie

Od pięciu dni w jednym z krakowskich szpitali toczy się dramatyczna walka o życie kobiety z Florynki, której szaleniec wykłuł oczy krawieckimi nożyczkami. Najpierw zamordował swoją matkę, potem przez okno wdarł się do domu mieszkającej po drugiej stronie ulicy sąsiadki. Było jak w jakimś straszliwym horrorze. Mieszkańcy ciągle nie mogą wyjść z szoku.

Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że w takich sytuacjach kluczowa jest opinia biegłych. Wcześniej zabójca musi zostać poddany sądowej obserwacji psychiatrycznej, która trwa od czterech do sześciu tygodni. Tak stanie się najprawdopodobniej w przypadku Stefana W. Jeśli zostanie uznany za niepoczytalnego, nie pójdzie do więzienia. Będzie poddany leczeniu w zamkniętym ośrodku psychiatrycznym.

Bez względu na sądowy wynik sprawy wciąż otwarte pozostaje pytanie czy tej makabrycznej zbrodni można było uniknąć.

- To się nie musiało wydarzyć – mówił w wypowiedzi dla Super Expressu Adam W., brat Stefana, który – jak pisze gazeta - ma żal do lekarzy.- Brat powinien brać leki, ale nie chciał, a lekarz, który prowadził go od kilku miesięcy miał to gdzieś - mówi nie kryjąc łez – pisze dziennik.

- Ten nieszczęśnik niedawno wyszedł ze szpitala. Był na oddziale psychiatrycznym w Nowym Sączu – mówi z kolei w rozmowie z "Sądeczaninem" jeden z mieszkańców Florynki, który nie chce się wypowiadać pod nazwiskiem. Ale widać na nic się zdało to leczenie.

Z opowieści mieszkańców wynika, że nieszczęście wisiało w powietrzu, a zamordowana kobieta nie radziła sobie z synem. – Przychodziła do mnie robić zakupy i skarżyła się, że nocami nie mógł spać. Chodził po domu, puszczał głośno muzykę i odgrażał się, że komuś coś zrobi – opowiadała  sklepowa z Florynki.

- Podobno dzień przed tragedią, jego matka wzywała karetkę, bo strasznie wariował – mówił  jeden z sąsiadów zamordowanej kobiety. -  A ona się bała i prosiła, żeby go zabrali

Czy ten wątek bada prokuratura w Gorlicach, która zajmuje się sprawą morderstwa? Czy śledczy będą prowadzić postępowanie pod kątem zaniedbania ze strony służb medycznych?

- Nie mogę na razie zdradzać szczegółów tej sprawy – mówił w rozmowie z „Sądeczaninem” Sławomir Korbelak z Prokuratury Rejonowej w Gorlicach. - Powiem jedynie, że chodzi o konsultacje medyczne w ostatnich dniach. Takie konsultacje były. Potwierdza to rodzina.

To już pewne, że zabójca miał psychiczne problemy. - Nie mamy jeszcze dokumentacji medycznej, choć na temat rodzaju schorzenia mamy informacje od rodziny - mówił prokurator.

Niektórzy Mieszkańcy Florynki sugerowali, że zabójca mógł być pod wpływem narkotyków lub dopalaczy. Jak przyznaje prokurator, Stefan W. został poddany badaniom na obecność środków odurzających. Na wyniki trzeba poczekać.

[email protected] film You Tube  fot. RG







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)