Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 20 sierpnia. Imieniny: Bernarda, Sabiny, Samuela
19/05/2019 - 11:45

Radosny piknik na Zjeździe Sądeczan. Cudny folklor, niebo w gębie, superzabawa

To dla nas wielkie święto tych wszystkich, którzy wracają do korzeni. Lubimy ten radosny piknik, który jest prawdziwą eksplozją folkloru - tak o Zjeździe Sądeczan mówią ci, którzy zjawili się na starosądeckich błoniach. Na doroczne święto Sądecczyzny ciągną tłumy mieszkańców i miłośników regionu.

- Jesteśmy tutaj pierwszy raz. Nie wiedzieliśmy, że to takie piękne miejsce, cudownie położone no i klimatyczne – mówią Paulina i Piotr Kłysiowie, którzy przyjechali na Zjazd Sądeczan ze Skrzydlnej. – Impreza jest super. Za rok też na pewno przyjedziemy.

Czytaj taż Oto laureaci VII plebiscytu o Nagrodę SKT "Sądeczanin" [WIDEO, ZDJĘCIA] 

Dlaczego trzeba tu być?

Żeby zachować tradycję i przekazywać ją kolejnym pokoleniom - mówią Iwona Krajewska, Arkadiusz Pytko i Patrycja Doniec, którzy tańczą w zespole Brzeźnioki. Dla nas to też okazja do tego, żeby zobaczyć jaki program mają inne grupy.

Wielkim hitem Zjazdu, jak zawsze są zawsze potrawy regionalne. Stoisko Kół Gospodyń Wiejskich oblegają chętni do degustowania przeróżnych pyszności.

 Niektóre przygotowywane są tu i teraz, tak jak placuszki pasterskie na sodzie i serwatce, pokazowy przysmak wiejskich gospodyń z Głębokiego.

Co jeszcze można zjeść?

– Zupę szczawiową z jajkiem, nazywaną u nas ciapurdą, ze względu na konsystencję - tłumaczy Danuta Kulig. - Ma niepowtarzalny smak, bo posypujemy ja bluszczykiem kurdybankiem. To jedno z najstarszych ziół, którego jako przyprawę używały nasze prababki. Powszechnie uchodzi za pospolity chwast, a jest rośliną niezwykłą.

Gospodynie z Moszczenicy  mają dziesięć litrów szuszkowicy, zupy z suszonych śliwek i kaszy – To bardzo stary przepis przekazywany z pokolenia na pokolenie – mówi Celina Maciuszek.   

Stoły zastawione przez Koła Gospodyń Wiejskich uginają się od jedzenia. Wszystko swojskie i według tradycyjnej receptury z czasów prababek.

Zjazd Sądeczan, to przede wszystkim radosne święto i barwny piknik z wieloma atrakcjami, który zawsze przyciąga tłumy. Na scenie prezentują się barwne ludowe zespoły.

Wyglądają przepięknie – mówią Grażyna i Krzysztof Paluchowscy. Zatrzymaliśmy się przy namiocie, gdzie szykują się do występów. Jak oni dają radę. Pogoda jest przepiękna, ale im musi być strasznie gorąco.

W tym roku na Zjeździe Sądeczan gościmy braci Madziarów, którzy uczestniczą w towarzyszącemu zjazdowi Forum Polska-Węgry. Wielką atrakcją będzie występ muzyków z grupy „Jozsef Terek i przyjaciele”, którzy grają porywające czardasze. Jak zawsze publiczność porwali górale z Łącka.

To nie koniec atrakcji.  Są też pokazy sprawności strażackiej, ratownictwa i pierwszej pomocy. Jak zawsze świetna jest zabawa  podczas turnieju gmin, gdzie znanych samorządowców można zobaczyć w zupełnie niecodziennych, budzących salwy śmiechu, rolach. Za najbardziej widowiskową i wymagają sprawności konkurencję uchodzi cięcie piła. Rywalizacja jest bardzo zacięta. 

Podczas Zjazdu Sądeczan  swoje prace prezentują  ludowi twórcy, którzy oferują niepowtarzalne, oryginalne rękodzieło. Są między innymi przepiękne rzeźby, malowane na szkle obrazy i koronkowe ozdoby.

Nie brakuje zabaw dla dzieci i całych rodzin. Niektóre maluchy po raz pierwszy w życiu jechały bryczką zaprzężona w kucyki.

Wielkie emocje szykują się podczas loterii fantowej.

[email protected] fot. Jm. film Daniel Szlag

Lubimy ten radosny piknik, który jest prawdziwą eksplozją folkloru-tak o Zjeździe Sądeczan mówią ci, którzy zjawili się na starosądeckich błoniach




Fotogaleria
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


Sierpniowy miesięcznik "Sądeczanin"

Partnerzy