Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 28 czerwca. Imieniny: Florentyny, Ligii, Leona
przewiń w dół
Data Publikacji: 
28/02/2017 - 11:05

Nikt nie może zmusić właściciela do koszenia choć trawa płonie i spłonąć mogą mieszkania


Nawet w środku miasta nie ma bata, by zmusić właściciela zarośniętego po pas trawą ugoru do jego wykoszenia. Nawet jeśli trawa systematycznie płonie i zagraża okolicznym mieszkańcom. Właściciele bloków przy ul. Rokitniańczyków nie mogą liczyć na większą pomoc ani ze strony straży miejskiej, ani strażaków.

Na osiedlu Wojska Polskiego, między szkołą podstawową a budynkami mieszkalnymi przy Rokitniańczyków jest spora niezabudowana działka. Kiedyś miasto wywłaszczyło właściciela terenu, bo były plany budowy w tym miejscu budynków socjalnych. Pomysł nie wypalił, właściciel sądownie odzyskał teren od miasta. Ziemia leży ugorem. Co roku zarasta trawą po pas. Ma to swój urok – okoliczni mieszkańcy co wieczór mają zagwarantowane koncerty w wykonaniu setek świerszczy. Sielsko. Ale do czasu.

Właściciel nie kwapi się bowiem do koszenia terenu. Latem trawa jest tak wysoka, że chowają się w niej na stojąco kilkuletnie dzieci. To też ma swój urok. Tyle tylko, że od dłuższego czasu trawa jest systematycznie podpalana. Od okien najbliższych zabudowań jest zaledwie kilka, kilkanaście metrów. Na działce rośnie wysokie drzewo. I zdarzyło się, że pożar trawy tak się rozprzestrzenił, że owo drzewo zostało nadpalone. Raz jeszcze podkreślamy – rzut beretem są okna i do prawdziwej tragedii jest naprawdę niedaleko.

Zobacz też: W czasie słonecznej pogody płoną trawy i zarośla

Swego czasu mieszkańcy chcieli skontaktować się z właścicielem działki i nakłonić go do systematycznego wykaszania. Ale na chciejstwie się skończyło, bo z racji ochrony danych osobowych nijak nie mogli uzyskać danych kontaktowych. Działka zasypywana jest tonami śmieci. I to wcale nie przesada – czasem przybywa tu kilka lub kilkanaście worków ze śmieciami w ciągu doby. Zdesperowani najbliżsi sąsiedzi ugoru pop[rosili o pomoc sanepid – w workach bowiem czasem było wszystko od zużytych podpasek na pampersach kończąc. Panie z inspekcji spisały się na medal. Teren został uporządkowany i nawet wykoszony kilka razy.

Ale wszystko co dobre szybko się kończy. Koszenie też się skończyło i wczoraj (27. 02.) znów ktoś trawę podpalił. Wiatr był spory. Ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał a mieszkania wypełniły dymem. - Basta! To niedopuszczalne, żyjemy w środki miasta. Wszędzie wokół zabudowania, duża szkoła. Tak nie może być - mówią tym razem okoliczni. I poprosili nas o interwencję. Niestety – okazuje się, że w Polsce nie ma przepisów, które nakazywały by wykaszanie trawy nawet na tak sporym ugorze.

- My jako straż miejska możemy jedynie interweniować, gdy działka jest zaśmiecona. Na podstawie ustawy śmieciowej i odpowiedniej uchwały miasta właściciel musi teren wysprzątać i to na własny koszt niezależnie czy on te śmieci zostawił czy je podrzucono – mówi bez owijania w bawełnę Dariusz Górski, nowosądecki komendant straży miejskiej.

Zobacz też: Halny szalał, a strażacy gasili pożary suchych traw

Zaznacza nawet, że raz jako funkcjonariusz był stroną w sprawie, w której mieszkaniec stracił wszystkie tuje rosnące w granicy z wiecznie niewykoszoną działką, którą podpalono. Stanowisko sądu było jednoznaczne – nie ma przepisów, które  narzucałyby właścicielom nieruchomości koszenie. Górski zauważa jednak, że wielu opornym porządkowi sądeczanom udaje się przetłumaczyć prostą zależność – będziesz miał trawę po pas, zaczną ci podrzucać śmieci więc i tak będziesz w końcu musiał posprzątać. Co się w takim razie opłaca? Kosić. Ot cała filozofia.

Komendant zobowiązuje się jednocześnie, że postara się skontaktować z posiadaczem działki przy Rokitniańczyków i przemówić mu do rozsądku. Odsyła nas też do strażaków. Bo może oni mogą więcej wskórać skoro jest zagrożenie pożarowe. Ale i strażacy rozkładają ręce. – Nie ma przepisów nakazujących koszenie trawy – potwierdza informację Górskiego, Paweł Motyka st. bryg. zastępca komendanta KM PSP w Nowym Sączu. Oczywiście równolegle funkcjonuje przepis, że trawy nie wolno wypalać sto metrów od lasu. A tu centrum miasta i dziura w przepisach.

ES [email protected] Fot./Film: ES

Wypalanie trawy jest zabronione


czerwcowy miesięcznik Sądeczanin




Komentarze Facebook