Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 21 lutego. Imieniny: Eleonory, Lenki, Kiejstuta
21/01/2019 - 14:25

To nie nasza wina - mówią kierowcy MPK. Co tak wkurza pasażerów?

Jak pogodzić bezpieczeństwo z komfortem jazdy pasażerów? Z takim problemem każdego dnia borykają się kierowcy autobusów MPK. Nie dość, że muszą mieć oczy wkoło głowy i ograniczone zaufanie wobec innych kierowców, to jeszcze muszą starać się, aby nie podpaść pasażerom, co wcale nie jest takie łatwe.

- Pół roku temu na ul. Nadbrzeżnej kierowca osobówki zajechał mi drogę. Musiałem gwałtownie zahamować. Niestety jedna z pasażerek uderzyła głową o pulpit i straciła przytomność, a sprawca jak gdyby nigdy nic uciekł. Na szczęście udało mi się spisać numery rejestracyjne. W przeciwnym razie okazałoby się, że  całe to zdarzenie to moja wina. Później są nieprzyjemności w przedsiębiorstwie, bo przychodzą ludzie, którzy domagają się odszkodowania i zakładają nam sprawy w sądzie – żali się pan Mariusz. kierowca autobusu MPK.

Zobacz też Stłuczka na ul. Mickiewicza. Osobówka zderzyła się z autobusem MPK

Do podobnej sytuacji doszło w ubiegły piątek 18 stycznia w Nowym Sączu. O godzinie 10.26 kierowca MPK linii autobusowej numer 27, jechał od Piątkowej ulicą Lwowską w kierunku Węgierskiej, gdzie znajdował się koniec trasy.

Nagle tuż przed skrzyżowaniem ulicy Lwowskiej z Prażmowskiego obok stacji paliw Orlen, kierowca Forda wymusił pierwszeństwo. Na linii ciągłej zjechał na prawy pas, zajeżdżając drogę autobusowi. Kierowca MPK musiał gwałtownie zahamować, w przeciwnym razie doszłoby do zderzenia. Na szczęście autobusem jechało kilka osób i wszyscy siedzieli. Jeśli ktoś by stał w tym momencie, podczas gwałtownego hamowania nie byłby w stanie utrzymać się na nogach, nawet jeśli to jest młoda osoba.

- Zaraz po tym zdarzeniu podeszła do mnie jedna z pasażerek, która poprosiła mnie o numer służbowy. Zapytałem: czy coś się stało? W odpowiedzi usłyszałem, że nie umiem jeździć. Słysząc te słowa wytłumaczyłem jej, że przed chwilą uratowałem komuś życie, ponieważ gdybym gwałtownie nie zahamował, uderzyłbym w samochód, który zajechał mi drogę – tłumaczy kierowca MPK.

Zobacz też Wypadek na ul. Królowej Jadwigi. Samochód zderzył się z autobusem MPK [ZDJĘCIA]

Niestety takie sytuacje w Nowym Sączu to codzienność. Kierowcy spieszą się i bezmyślnie wymuszają pierwszeństwo. Z kolei pasażerowie, którzy korzystają z transportu miejskiego denerwują się na kierowców MPK, którzy gwałtownie hamują. Pasażerowie siedząc na tylnych siedzeniach nie wiedzą, że w wielu przypadkach kierowcy autobusów hamując, unikają kolizji z innymi pojazdami.

RG [email protected] Film Czytelnik

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu

SĄDECZANIN ROKU 2018