Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 21 czerwca. Imieniny: Alicji, Alojzego, Rudolfa
07/05/2021 - 11:05

Jest bezdomny, śpi pod balkonem. Jego historia porusza, jego los oburza

Nigeryjczyk Tolu Emiayo przyjechał do Nowego Sącza z miłości do sądeczanki. Był przekonany, że tutaj będzie szczęśliwy. Niestety jego życie tak się potoczyło, że wylądował na bruku. Przez jakiś czas nocował w bloku na klatce schodowej, teraz od kilku miesięcy śpi na zewnątrz, pod balkonem.

Historia bezdomnego Afrosądeczanina poruszyła naszych Czytelników. Opisywaliśmy na łamach „Sądeczanina” już w czerwcu ubiegłego roku, jak 36-letni Tolu Emiayo przyjechał do Polski z Nigerii. Kilka lat temu poznał nowosądeczankę, w której się zakochał. Po roku wzięli ślub i na jej zaproszenie przyleciał do Polski. Zamieszkał w jednym z bloków na osiedlu Gorzków w Nowym Sączu. Urodziło im się dziecko i - jak się zdawało - mieli przed sobą wspólną przyszłość. Niestety, stało się inaczej. Wszystkie jego plany i marzenia legły w gruzach i pozostał bez dachu nad głową.

Zobacz też Zaufał miłości, skończył na bruku. Bezdomny Afrosądeczanin nie traci nadziei

Postanowiliśmy sprawdzić, czy coś zmieniło się od naszej ostatniej rozmowy. Jak się okazało, od kilku miesięcy już nie nocuje w bloku na klatce schodowej, tylko śpi na zewnątrz, pod balkonem. Jak udało mu się przetrwać zimę w tak trudnych warunkach?

- Jakoś przetrwałem. Czasami było naprawdę zimno i musiałem się przykrywać. Przeżyłem i dlatego tu jestem - mówi w rozmowie z "Sądeczaninem".

Poprosiliśmy go również o to, aby przypomniał w jaki sposób trafił do Polski.

- Przyjechałem do Polski na mocy wizy, dzięki zaproszeniu wystosowanemu przez rodzinę mojej żony. Małżonka nie miała swojego lokum, mieszkała z rodzicami, więc ci jako właściciele mogli oficjalnie mnie zaprosić. Do dokumentów wizowych dołączyłem zaświadczenie o zawarciu małżeństwa oraz fakcie posiadania z małżonką córki. W taki właśnie sposób otrzymałem wizę Schengen, dzięki której trafiłem do Polski. Przybyłem więc, by spotkać się ze swoją rodziną – wyjaśnia.

Zobacz też Zaprosił bezdomnego na święta. Długo będzie je pamiętał

W ostatnich miesiącach, Tolu miał kontakt z różnymi mieszkańcami Nowego Sącza i regionu. Wśród nich byli i tacy, którzy po publikacji artykułu na łamach „Sądeczanina”, oferowali mu mieszkanie i pracę, jednak jak sam przyznaje, bardziej dokuczliwe są dla niego inne rzeczy, aniżeli bezdomność czy brak pracy.

- Ja nie proszę o sprawiedliwość, ale raczej o poszanowanie praworządności. Jeszcze zanim przybyłem legalnie do Polski, skompletowano moje dokumenty. Mając pełne prawo do zamieszkania w Polsce, zacząłem szukać legalnej pracy. Byłem w wielu miejscach, z których otrzymałem ofertę pracy. Choć wszystko jest potwierdzone w dokumentach, polscy pracodawcy w pierwszej kolejności dopytywali o mój status rodzinny. Proszę zauważyć, że moją aktualną żonę, Polkę, poślubiłem jeszcze dwa lata przed przyjazdem do Polski – tłumaczy Tolu Emiayo.

- Jeśli chodzi o oferty pracy… Cóż, kocham pracować. To nie jest tak, że nie pracuję. Aktualnie jestem muzykiem. Wcześniej z żoną omawiałem nawet pomysł kontynuowania moich studiów muzycznych w Europie. Aktualnie moje utwory można znaleźć na kanale YouTube. Muzyką, którą zapisuję, pomagam innym, ale wracając do poprzedniego wątku… Nikt z oferentów nie zadzwonił do mnie oficjalnie i nie powiedział, że mogę podjąć pracę. Jak tylko zacząłem mówić o sytuacji z moją rodziną, nikt już się do mnie więcej nie odezwał. Nikt. 

Tolu Emiayo jest przekonany, że każdy, kto zawarł związek małżeński bądź posiada adekwatne dokumenty, przyjeżdżając do innego kraju, nie powinien napotykać tak podstawowych problemów mieszkaniowych. - Nie mogąc z kolei okazać prawa do zamieszkania, nie mogę tak po prostu iść do nowej pracy, czy wyjechać zupełnie w inne strony w celu jej znalezienia, po to by na stałe opuścić swą rodzinę – wyjaśnia.

- Z tych powodów wielu ludzi stara się mi pomóc - przyznaje Nigeryjczyk.-  Niestety, zdają się nie dostrzegać, jak dla mnie najistotniejszych kwestii społecznych, takich jak choćby imigracja. Skoro wszystkie moje dokumenty jeszcze przed przyjazdem do Polski, zostały sprawdzone pod kątem legalności i okazały się prawdziwe, to dlaczego po przyjeździe do Polski są przetrzymywane w urzędach - pyta.  

Mieszkańcy Nowego Sącza różnie postrzegają sytuację, w jakiej się znalazł Nigeryjczyk. W trudnym czasie pandemii jedni się go obawiają, innym jest go żal. Wiele osób chciałoby mu pomóc, ale często na przeszkodzie staje bariera językowa.

- Na początku pomieszkiwał na klatce schodowej w jednym z bloków. Teraz od kilku miesięcy śpi na zewnątrz pod balkonem. Ludzie proszą mnie o interwencje, bo boją się go. Skarżą się, że jest agresywny, krzyczy na przechodzące obok niego osoby, mówi coś sam do siebie. Robiłam już wszystko, aby mu pomóc. Rozmawiałam z dzielnicowym i z komendantem policji. Kontaktowałam się ze strażą graniczną.

Zwróciłam się też do urzędu wojewódzkiego i kilka dni temu otrzymałam odpowiedź, że Nigeryjczyk przebywa w Polsce legalnie i pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej powinni mu pomóc. Rozmawiałam z dyrektorem tej instytucji, który zapewnił mnie, że zrobią wszystko co tylko w ich mocy, aby mu pomóc - powiedziała nam Krystyna Witkowska, radna i przewodnicząca osiedla Gorzków.

(r.gajewski@sadeczanin.info, p.bawolek@sadeczanin.info Fot. i Film D. Szlag)







Dziękujemy za przesłanie błędu