Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 16 grudnia. Imieniny: Albiny, Sebastiana, Zdzisławy
06/12/2018 - 07:10

Odór trupa z krynickiej festiwalowej szafy dotarł aż do Japonii

Po tym jak dyrektor Wiener Solisten Orchester, Piotr Gładki zagroził sądem organizatorom krynickiego Festiwalu Jana Kiepury, którzy nie zapłacili muzykom za występ, były już dyrektor Centrum Kultury zapewniał, że artyści wkrótce honorarium otrzymają. Zajęcie się sprawą deklarował też nowy burmistrz. Sprawdziliśmy, czy wstydliwa dla uzdrowiska sprawa, która odbiła się szerokim echem w międzynarodowym środowisku muzyków znalazła finał.


Przypomnijmy, że trup z szafy organizatorów krynickiego festiwalu wypadł w kilka miesięcy po imprezie, kiedy okazało się, że  blisko pół setki artystów z międzynarodowej orkiestry Wiener Solisten Orchester do tej pory nie dostało wynagrodzenia za swoje występy. Zaległa honoraria to 140 tysięcy złotych. Dwaj zdesperowani muzycy złożyli w sądzie pozew przeciw dyrektorowi orkiestry Piotrowi Gładkiemu.

Czytaj też Muzycy Festiwalu Kiepury grozili sądem, pieniądze dostaną, wstyd został

Równie zdesperowany Gładki sprawę upublicznił na Facebooku, gdzie wyjaśniał, że honorariów nie wypłacił, bo sam pieniędzy nie otrzymał od organizatora imprezy czyli krynickiego Centrum Kultury. Dyrektor orkiestry zapowiedział, że sprawa znajdzie finał w sądzie. Kiedy sprawa nabrała rozgłosu, padły zapewnienia że artyści wkrótce honorarium otrzymają.

Z dyrektorem Wiener Solisten Orchester, Piotrem Gładkim rozmawia Jagienka Michalik  

Były już dyrektor krynickiego Centrum Kultury Wojciech Król deklarował, że prowadzi z panem negocjacje w sprawie niezapłaconych muzykom honorariów. Czy udało się osiągnąć porozumienie?

Jest nowy burmistrz,  jest nowa dyrektor placówki, ale nie ma już pana Króla, który orkiestrze nie zapłacił. Nie ma też żadnych negocjacji.  Padła tylko deklaracja, że otrzymamy honoraria do końca stycznia przyszłego roku. Teraz sprawą w imieniu orkiestry zajmuje się reprezentujący nas prawnik. Czekamy na informacje, ale na razie ich nie ma. Ja sam już nie mam ani czasu, ani ochoty dzwonić, pisać maile, na które i tak nikt nie reaguje. Jeżeli negocjacje nie przyniosą żadnego rozwiązania, podejmiemy dalsze kroki prawne, żeby należne nam pieniądze odzyskać.

Ta sprawa odbiła się szerokim echem w środowisku muzyków?
-
Zrobił się z tego czarny pijar, a sprawa jest międzynarodowa. Mieliśmy na scenie krynickiego festiwalu zaangażowanego przez mnie dyrektora opery narodowej z Pragi, który dyrygował koncertem, była też sopranistka Mari Moriya z Japonii.... Świat muzyków jest bardzo mały i takie informacje rozchodzą się lotem błyskawicy. To wstyd, że teraz trzeba chodzić, prosić, telefonować, żeby otrzymać honorarium. Gdyby organizatorzy chcieli załatwić sprawę polubownie, to jakiś pierwszy gest powinien być z ich strony. Bez problemu można się z nami skontaktować. Ja rozumiem, że po wyborach jest  zmiana władzy w mieście i może teraz nie ma na to czasu, jednak  ciągle mam nadzieję, że to wszystko skończy się polubownie.

Czy kiedykolwiek kierowanej przez pana orkiestrze zdarzyła się taka sytuacji, że organizatorzy koncertu nie zapłacili  artystom?
-
W mojej czterdziestopięcioletniej karierze zawodowego muzyka zdarzyło mi się to po raz drugi, jednak za pierwszym razem, nie mieliśmy do czynienia z imprezą o tak znaczącej randze jak Festiwal Kiepury. To był mniejszy organizator, który argumentował, że pojawiły się kłopoty ze sponsorami, którzy popadli w finansowe kłopoty. Jednak te argumenty nie były wystarczające i musiał nam wypłacić honoraria.

A jeśli uda się pieniądze odzyskać, to czy w ogóle pana orkiestra zechce jeszcze przyjechać do Krynicy na zaproszenie nowych już organizatorów? Czy raczej nie chce już pan mieć nic wspólnego z Festiwalem Kiepury.
-
Przede wszystkim szkoda, że tak się stało. Ucierpiała na tym cała impreza i wizerunek festiwalu, który ma w Polsce dużą tradycję. A co do ewentualnego, ponownego udziału w imprezie... muzycy są tak rozżaleni i rozczarowani, że chyba raczej się już w Krynicy nie pokażą. To przykre, bo to był nasz drugi festiwal. W ubiegłym roku nasz koncert przypadł do gustu publiczności i otrzymaliśmy zaproszenie po raz drugi, już z większą ilością koncertów, ale tym razem wszystko potoczyło się inaczej.

Co pan sądzi, na temat planów nowego burmistrza, który zamierza skrócić Festiwal Kiepurowski  do czterech dni. Może ta niewypłacalność wobec muzyków orkiestry wynika po prostu z tego, że niewielkiej w końcu Krynicy nie stać na tak kosztowne, trwające ponad tydzień  przedsięwzięcie. Może rzeczywiście miasto powinno organizować imprezę  własnymi siłami, bez udziału drogich agencji artystycznych? Może to będzie lepiej rokowało dla samych muzyków?
-
Mam  nadzieję, że obecne władze, nowy burmistrz i nowa pani dyrektor centrum kultury podejmą właściwe decyzje i sprawią, że takie przykre sytuacje już się nie zdarzą. Skrócenie imprezy i zrezygnowanie z usług zewnętrznej agencji na pewno sprawi, że zmniejszą się koszty. Życzę nowym organizatorom jak najlepiej, ale teraz przede wszystkim chciałbym wyegzekwować  140 tysięcy złotych dla muzyków orkiestry.

[email protected] fot. archiwum

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.
Jarosław Wasiluk, komendant Straży Miejskiej w Nowym Sączu mówi o swych zamierzeniach. Będą drony i ekopatrole






Dziękujemy za przesłanie błędu