Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 11 grudnia. Imieniny: Biny, Damazego, Waldemara
30/07/2019 - 17:20

Morderstwo we Florynce. Co mówi prokurator. Narkotyki, dopalacze, choroba?

Atak szału? Schizofreniczne urojenia? Czy to, dlatego zabił matkę, a potem wdarł się do sąsiadki i wydłubał jej oczy nożyczkami? Już wiadomo, że sprawca makabrycznej zbrodni we Florynce leczył się u psychiatry. Jak utrzymują mieszkańcy wsi, jego matka w przeddzień zbrodni miała wezwać pogotowie. Prosiła, żeby zabrać syna do szpitala. Tak się jednak nie stało. Skończyło się tragedią. Czy taką wersję zdarzeń potwierdza prokuratura?

- Ten nieszczęśnik niedawno wyszedł ze szpitala. Był na oddziale psychiatrycznym w Nowym Sączu – mówi jeden z mieszkańców Florynki, który nie chce się wypowiadać pod nazwiskiem. Ale widać na nic się zdało to leczenie.

- Podobno dzień przed tragedią, jego matka wzywała karetkę, bo strasznie wariował. A ona się bała i prosiła, żeby go zabrali do szpitala. Ale odjechali bez niego – dodaje. - Na drugi dzień doszło do tej strasznej tragedii. Być może można było jej uniknąć…

Czytaj też Tragedia we Florynce. Zabił matkę, potem ciężko ranił sąsiadkę [ZDJĘCIA]

Czy tak rzeczywiście było?
- Mężczyzna jest teraz w gorlickim szpitalu pod nadzorem policji– mówi w rozmowie z „Sądeczaninem”  Sławomir Korbelak z Prokuratury Rejonowej w Gorlicach, która zajmuje się sprawą. Wiadomo, że wcześniej znajdował się pod opieką psychiatrów.

Czy mógł cierpieć na przykład na schizofrenię, która często prowadzi do urojeń? – pytamy   
-
Nie mogę przekazywać takich informacji. Nie mamy jeszcze dokumentacji medycznej, choć na temat rodzaju schorzenia mamy informacje od rodziny.

Czy w naszym regionie zdarzały się zabójstwa popełniane przez schizofreników, którzy mordowali najbliższych, bo mieli urojenia?
- Są znane takie przypadki, nie tylko w tutejszej prokuraturze, ale jeśli mówimy o urojeniach, które doprowadziły do zbrodni, to oczywiście jest to duże uproszczenie, bo każdy z tych przypadków był inny.

Niektórzy Mieszkańcy Florynki sugerowali, że zabójca mógł być pod wpływem narkotyków lub dopalaczy. Jak przyznaje prokurator, wczoraj mężczyzna został poddany badaniom na obecność środków odurzających. Na wyniki trzeba poczekać.

Co z wątkiem pogotowia, które – jak twierdzą sąsiedzi - miała wezwać w przeddzień tragedii zamordowana kobieta? Czy będzie prowadzone prokuratorskie postepowanie pod kątem zaniedbania ze strony służb medycznych?
-
Nie mogę na razie zdradzać szczegółów tej sprawy. Powiem jedynie, że chodzi o konsultacje medyczne w ostatnich dniach. Takie konsultacje były. Potwierdza to rodzina – mówi prokurator Korbelak. Na razie zakończyliśmy zbieranie dowodów dotyczących zabójstwa i obrażeń ciała zranionej kobiety. Mamy zgromadzony materiał. W środę zostanie przeprowadzona sekcja zwłok. Ważne będą też informacje na temat stanu zdrowia kobiety.

Czytaj też Florynka: zabił matkę, sąsiadce wydłubał oczy. Narkotyki, dopalacze, choroba?

Do makabrycznej zbrodni we Florynce doszło w poniedziałek. Według wstępnych ustaleń śledczych 31-letni mieszkaniec Florynki najpierw zabił swoją 63-letnią matkę,  a następnie z niewyjaśnionych przyczyn wybił okno w domu sąsiadów i wtargnął do budynku, gdzie ciężko zranił 78-latkę.

Jak informują świadkowie, kobieta została podziurawiona przez mężczyznę nożyczkami, a agresywny mężczyzna miał wydłubać jej oczy. Po ataku napastnik wybiegł z budynku i pobiegł w kierunku rzeki Biała. Ludzie widzieli go zupełnie nago, gdy miał zmywać z siebie ślady zbrodni. Został schwytany przez mieszkańców wsi.

[email protected] fot. RG

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu