Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 17 kwietnia. Imieniny: Anicety, Klary, Rudolfina
04/05/2023 - 11:30

Znikające tematy, korki i wypadki, a nawet budzik w telefonie. Tak można nie zdać matury

Nie zdać matury już w trakcie można nie tylko będąc przyłapanym na ściąganiu. Wśród sądeckich uczniów co roku krążą historie o przeróżnych wypadkach, kolizjach czy staniu w korku, które uniemożliwiły punktualne dotarcie do szkoły na maturę. Bywało, że uczniowie zostawiali zepsute auta czy prosili rodziców, by wysadzili ich w korku i na egzamin biegli co sił w nogach. Innym razem zadzwonił budzik w telefonie i nie było zmiłuj się. Podczas starej matury zdarzały się jeszcze inne niefortunne zdarzenia.

Znikające tematy
Jeszcze dwadzieścia lat temu tematy maturalne z języka polskiego były zapisywane kredą na tablicy. Jednego roku w wielu sądeckich szkołach nauczyciele mieli powód do zdenerwowania. Dlaczego? Po wyjęciu z koperty kartki z tematami, druk na światłoczułym papierze zaczął blednąć, aż w końcu znikł. W kuratorium lawinowo rozdzwoniły się telefony, że tematy z polskiego znikają. Okazało się, że była to wina powielacza, w którym zabrakło składnika do utrwalenia zapisu. Co dziwne, część nauczycieli odebrało tę sytuację jako eksperyment z nowoczesną techniką, która miała zabezpieczać przed przeciekami.

Gdzie jest teczka z kopertami?
Przed laty tematy koperty z tematami maturalnymi z kuratorium odbierali bezpośrednio dyrektorzy szkół. Przez sentyment do sądeckiej golonki strachu przed maturą najadł się jeden z dyrektorów z powiatu gorlickiego. Jeszcze z rana postanowił z kolegą zjeść jedną z najlepszych serwowanych w niefunkcjonującym dziś zajeździe. Golonka była na tyle dobra, że teczka z arkuszami maturalnymi pozostała przy nodze stolika, a najedzony dyrektor pojechał na matury. Dopiero w okolicach Grybowa zorientował się, że czegoś mu brakuje. Do Sącza wracał "niemal na sygnale". Teczka na szczęście się znalazła, a matura musiała odbyć się z chwilowym opóźnieniem.
 

Nieszczęsne korki
Na maturę nie można się spóźnić. Dziś uczniowie są wpuszczani do sali od godz. 8.30. Kilkanaście lat temu do sekretariatu Zespołu Szkół nr 1 zadzwoniła uczennica, że od pół godziny stoi w korku i nie zdąży dojechać na czas. Dyrekcja nic nie mogła w tym względzie poradzić. Uczennica, która potem zdawała maturę w dodatkowym terminie w Krakowie, musiał wstać o 3 w nocy, żeby tym razem na czas dojechać na egzamin. Winny był wówczas stary most heleński. O dziwo podczas matury w 2018 roku został on zamknięty drugiego dnia egzaminu, ale funkcjonujący szynobus doskonale sprawdził się jako jego alternatywa. 

Innym razem uczeń wraz z rodzicami stał w gigantycznym korku na ul. Węgierskiej i musiał zdecydować, czy czekać, czy gnać co sił na ul. Jagiellońską. Biegł z wysokości Galerii Sandecja. Miał sporo szczęścia, bo zdążył przed 9. Był bardzo zdyszany,  jego garnitur można było wykręcać z potu. Pytany przez komisję czy da radę, odparł, że tak. Co ciekawe, maturę zdał bardzo dobrze.
 

Z wypadkiem po drodze
W 2016 roku maturę z przygodami miał 19-latek z gminy Korzenna. W Naściszowej jego auto wypadło z drogi i dachowało. Przybyła na miejsce straż pożarna była bardzo zdziwiona, bo nastolatek bardziej przejmował się ty, że może nie zdążyć na egzamin niż samym wypadkiem i uszkodzonym autem. Miał w całym zajściu sporo szczęścia, bo nie ucierpiał i zdążył z pomocą innych dotrzeć do szkoły na czas.

Przerwana matura przez telefon
Dziś maturzyści nie wnoszą włączonych telefonów na salę. Mogą je "zdeponować" w specjalnym pudle. Bywa, że uczniowie nie zawsze oddają telefony, a nawet wyciszona komórka potrafi spłatać figla. W sądeckich szkołach było już wiele przypadków, że maturzyście zadzwonił ustawiony alarm i nie było zmiłuj się, bo regulamin dokładnie określa taką sytuację, jako unieważnienie egzaminu z danego przedmiotu. Wtedy można mówić o pechu. Komisja nie może przeszukać ucznia przed testem. Pozostaje jedynie przypominanie.

[email protected], fot. PSP Nowy Sącz, JB
 






Dziękujemy za przesłanie błędu