Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 17 stycznia. Imieniny: Antoniego, Henryki, Mariana
21/11/2016 - 11:45

Zjazd PiS: Wycięto ludzi Janczyka i Nowaka. "Wieśniaki" górą!

W cieniu batalii o fotel prezesa okręgu 14 na niedzielnym zjeździe PiS w Nowym Sączu przebiegały wybory do zarządu okręgowego.

Jak już informowaliśmy, jedyny kandydat na to stanowisko szefa okręgu, poseł Wiesław Janczyk, wiceminister finansów pomimo rekomendacji Jarosława Kaczyńskiego nie uzyskał wymaganej większości głosów. Zabrakło mu sześciu głosów. To jedyny taki przypadek w Polsce, bo wszędzie kandydaci Kaczyńskiego w cuglach wygrywali zjazdy okręgowe.  

Ale zanim to się stało w niedzielę w w auli WSB - NLU przy ul. Zielonej w Nowym Sączu, to delegaci ustalili, że zarząd okręgowy będzie liczył 20 osób. Zgłoszono 30 kandydatów, delegaci wrzucali kartki do urny, przegłosy przeliczono i wyniki glosowania po trzech godzinach pracy komisji skrutacyjnej ogłoszono.    

Oto skład nowo wybranego zarządu okręgowego PiS:  

Stanisław Banach (Podegrodzie), Zofia Bukowiec (Limanowa), Andrzej Bulzak (Chełmiec), Edward Ciagło (Gołkowice), Wiktor Durlak (Grybów),  Adam Gracz (Nowy Targ), Janusz Grągolewski (Gorlice), Krzysztof Gryzło (Grybów), Dorota Hryc (Nowy Targ), Alojzy Janusz (Korzenna), Jan Komorek (Nowy Targ), Jan Kupczak (Stary Sącz), Adam Piechowicz (Gorlce), Marek Pławiak (Łososina Dolna) Mirosław Rafałko (Zakopane), Mariola Wspólnik (Gorlice), Tomasz Turski (Nowy Targ), Mirosław Waląg (Gorlce) i  Tomasz Walicki (Grybów).

W tajnym glosowaniu przepadli działacze związani z posłem Wiesławem Janczykiem i prezydentem Ryszardem Nowakiem, m. in. Wojciech Włodarczyk, prawa ręka Janczyka na Limanowszczyźnie, oraz Przemysław Gawłowski, szef klubu PiS w Radzie Miasta Nowego Sącza.  

W wyborach do zarządu okręgu najwięcej głosów dostał Janusz Grąglewski (144), a najmniej Stanisław Łatka (Podegrodzie) - 36.  
Nie wiadomo jednak, czy Warszawa uzna wyniki niedzielnego zjazdu, dochodzą sprzeczne sygnały.

Poproszony dzisiaj o komentarz Wiesław Janczyk odesłał nas do swojej wypowiedzi, udzielonej na gorąco portalowi Sacz.in.:
"Tutaj mieliśmy wskazanie dla jednej osoby, mojej osoby, ale nie uzyskałem 50 plus jednego głosu, brakło sześciu głosów, więc to nie była jakaś duża liczba. (...) W demokracji jest tak, że nie ma się co gniewać, czasami wystarczy jeden argument i właściwie wszyscy korygują swoją decyzję, powstają nowe okoliczności w których można działać. (...) Będę dokładał wszelkich starań, aby bez zbędnej zwłoki podjęto decyzję statutową i wybrano władze regionu.

A co o niedzielnym zjeździe sądzi jego "zwycięzca" senator Stanisław Kogut?

- Zjazd został przerwany - mówi - i prezes Kaczyński ogłosi termin dokończenia zjazdu, wszystko w gestii prezesa. W niedzielę dałem słowo przewodniczącej zjazdu, poseł Bartusiowej, że nie będę w mediach komentował przebiegu zjazdu i słowa dotrzymam.

Dalej Kogut wyjaśnia, iż zawsze twierdził, że szefem okręgu powinien być członkiem komitetu politycznego i komitetu wykonawczego, tak jak to jest w przypadku posła Janczyka.
- Ja zawsze będę głosował na kandydata przedstawionego przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego -  zapewnia senator.
- Czy to oznacza, że w niedzielę głosował pan na posła Janczyka? - dopytujemy.

- Tak, głosowałem na Janczyka.

Reportera "Sądeczanina" zapowietrzyło...

Widząc minę dziennikarza Kogut tłumaczył z uśmiechem:
- Nie brałem udziału w żadnych rozróbach, nie uczestniczyłem w żadnych przedzjazdowych ustaleniach i układankach. Nie wiem jak kto głosował, bo głosowanie było tajne i zupełnie mnie to nie interesuje.   

Senator, pomimo deklaracji, że nie będzie komentował przebiegu zjazdu na koniec wydusił z siebie, iż uważa, że posłowi Janczykowi w niedzielę zaszkodziło wystąpienie prezydenta Ryszarda Nowaka:  
- Prezydent obraził delegatów, mówiąc, że jak się komuś nie podoba kandydatura popierana przez prezesa Kaczyńskiego, to może wyjść z partii. Poza tym ludzie Nowaka z pogardą wyrażali się o delegatach ze wsi, no to im się "wieśniaki" odpłacili...         

**
Niedzielny zjazd PiS w Nowym Sączu z uwagą obserwowała  polityczna "konkurencja".

"Moi koledzy z sądeckiego PiS-u chyba zapomnieli, co "Kaczor" robi z ludźmi nielojalnymi w stosunku do siebie. Wiedziałem, że się wezmą za łby. To nasza nadzieja..." - to komentarz sms-wy **Leszka Zegzdy (PO), członka zarządu województwa małopolskiego.  

**

Komentarz

Paradoksalnie, z przebiegu niedzielnego zjazdu PiS powinni się cieszyć sympatycy "dobrej zmiany", bo pokazuje, że w partii Jarosława Kaczyńskiego funkcjonuje demokracja.  
W tym kontekście przypomniałem sobie słynne prawybory w sądeckiej Platformie Obywatelskiej w maju 2001 roku.  

Kiedy przecieki z komisji skrutacyjnej wskazywały na przegraną kandydata centrali Andrzeja Czerwińskiego, któremu nie pomogli nawet Romowie zwożeni autobusami do Parku Strzeleckiego, a wygrywa Zygmunt Berdychowski, popierany przez tzw. teren, wybory przerwano.

Urna z głosami zaginęła i do dzisiaj się nie odnalazła, choć minęło już 15 lat. Prawyborów w PO nie powtórzono, Czerwiński został "jedynką" na nowosądeckiej liście poselskiej PO, a Berdychowski wyleciał z polityki.   

W niedzielę na zjeździe PiS w auli WSB - NLU była ostra walka, owszem. Padały ciężki oskarżenia, zgadza się, lecz urna nie zginęła. Dokończono liczenie głosów i ogłoszono wyniki. To jednak różnica.
(HSZ), zdjęcie archiwalne "Sądeczanina"

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu