Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 21 lutego. Imieniny: Eleonory, Lenki, Kiejstuta
24/12/2016 - 07:50

W rodzinie siła. Tu do stołu zasiądzie 17 osób!

W tej rodzinie do wigilijnego stołu zasiądzie aż 17 osób. Państwo Maria i Paweł Polańscy z Nowego Sącza, od dwunastu lat prowadzą Rodzinny Dom Dziecka i dziś nie wyobrażają sobie życia bez swojej gromadki.

Początki, jak mówią, nie były łatwe.

- Był rok 2004. Nasi synowie mieli wówczas 13 i 16 lat, a my na poważnie zaczęliśmy zastanawiać się, czy nie pomóc maluchom, które z różnych przyczyn, nie mogą wychowywać się we własnych domach. Miałam pewne obawy, ale kiedy w końcu decyzja zapadła, byliśmy bardzo szczęśliwi – opowiada Maria Polańska.

Bardzo szybko do ich domu trafili pierwsi podopieczni – dwaj bracia w wieku 12 i 3,5 roku. Po roku rodzina powiększyła się o kolejną czwórkę rodzeństwa. Dziś państwo Polańscy mają pod swoją opieką dziewiątkę dzieci – 6 chłopców i 3 dziewczynki.

- Jest jeszcze dwuletnia wnuczka i chłopiec, dla którego rodzinę zastępczą stworzyli syn i synowa – wylicza pani Maria.

W międzyczasie dwóch wychowanków wróciło do swoich biologicznych rodziców, a dwoje kolejnych znalazło nowe rodziny.

- Rozstania są trudne dla obu stron. Naszym zadaniem jest przygotować dzieci do nowej sytuacji i to staramy się robić jak najlepiej – mówi Maria Polańska.

Niemal wszystkie dzieci mówią do swoich przybranych rodziców mamo i tato, a biologiczni synowie państwa Polańskich traktują ich, jak swoje rodzeństwo. Specjalnie dla nich wyremontowali dom i dobudowali piętro. 24 grudnia wszyscy zasiądą do wigilijnego stołu.

- W przygotowaniach do świąt biorą udział wszyscy. Jedni sprzątają, inni pomagają w kuchni. Młodsze dzieciaki razem z synową przygotowują ozdoby na choinkę i  upominki dla wszystkich, którzy nas wspierają w ciągu roku – opowiada pani Maria.

Państwo Polańscy dbają, aby przygotowania do Bożego Narodzenia miały także wymiar duchowy. Dlatego w Adwencie wszyscy uczestniczą w Roratach, a cały dom wypełnia się kolędami.

- W wigilijny wieczór zasiadamy do stołu dopiero, gdy na niebie pojawi się pierwsza gwiazdka. Zapalamy świece, czytamy Pismo Święte, odmawiamy krótką modlitwę. Oczywiście dzielimy się opłatkiem i składamy sobie życzenia – wylicza nasza rozmówczyni. 

Na stole u państwa Polańskich lądują tradycyjne potrawy: barszcz z uszkami, zupa grzybowa, pierogi, kapusta i ryba.

- Jeszcze do nie dawna był to karp. Dzieci cieszyły się, gdy pływał sobie w wannie, ale teraz stawiamy na inne gatunki ryb – śmieje się pani Maria. – Robię także zupę z suszonych śliwek i fasoli Jaś, która była potrawą w moim rodzinnym domu.

Wigilijny wieczór kończy się oczywiście udziałem w pasterce, a kolejne dwa świąteczne dni upływają na spacerach po sądeckich kościołach i odwiedzaniu szopek. Wiele dzieci dopiero w rodzinie państwa Polańskich miało okazję przeżyć święta tak, jak większość Polaków.

- Ściska za serce, gdy dzieci opowiadają, że w ich domu nie było choinki, czy kolacji wigilijnej. W takich chwilach bardzo się cieszę, że u nas mogą poczuć prawdziwą, rodzinną atmosferę świąt – dodaje Maria Polańska. 

Każde dziecko, które trafiło do tego domu, ma swoją historię – często bardzo smutną. Dzięki nowej rodzinie zyskali to, co najważniejsze  – poczucie bezpieczeństwa i miłość rodziców. Polańscy zdają sobie sprawę, że kiedyś nadejdzie moment, kiedy dzieci będą musiały opuścić ich „gniazdo”, gdyż zgodnie z przepisami mogą one przebywać w rodzinie zastępczej do ukończenia 18. roku życia, a jeśli się uczą – do 25. roku życia.

-   Na razie sobie jednak tego nie wyobrażamy – mówią Polańscy.

Kinga Bednarczyk-Zborowska

Fot. arch. rodzinne







Dziękujemy za przesłanie błędu