Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 27 listopada. Imieniny: Franciszka, Kseni, Maksymiliana
20/07/2016 - 08:45

Radnemu Gwiżdżowi puściły nerwy: co robi Sądecka Infrastruktura Miejska?

Wczorajsza sesja jak zwykle obfitowała w interpelacje radnych. I wcale - poza jednym wyjątkiem - nie chodziło o wielkie inwestycje, tylko sprawy podstawowe: dziury w chodnikach, drogach, zniszczone słupki, zaniedbaną fontannę w sercu miasta. Mieczysław Gwiżdż stracił tym razem cierpliwość i wziął w obroty Sadecką Infrastrukturę Miejską, która została utworzona właśnie do takich interwencji.

Kazimierz Sas interpelował o ewentualne porozumienie miasta ze spółdzielnią Mieszkaniową Beskid, właścicielem sporych terenów na osiedlu Wólki, dzięki któremu można by było i tu wybudować siłownię na świeżym powietrzu.

Konstanty Legutko dopytywał z kolei:

- Co z salą gimnastyczną Zespołu Szkół Budowlanych, której ściana szczytowa uległa pęknięciu?

Radny zaznacza, że w budżecie na 2011 rok zabezpieczone były pieniądze na remont obiektu, które później „jakoś się rozpłynęły”. Kadra wuefistów martwi się, czy w sali mogą jeszcze być prowadzone bezpiecznie zajęcia i prosi o przeprowadzenie ekspertyz jeszcze w czasie wakacji.

Sala posadowiona jest na nasypie, który systematycznie po każdym deszczu niszczeje. Zwlekanie z interwencją jej zdecydowanie nie służy.

Zobacz też: Oleniacz, Goławska, Kantor i reszta zarobią więcej dzięki nowej spółce. Zapłacą mieszkańcy

Andrzej Bodziony z kolei odniósł się raz jeszcze do interpelacji z siedemnastej sesji odnośnie budowy ronda na skrzyżowaniu ulic Nawojowskiej i Alei Piłsudskiego.

- W odpowiedzi na interpelację otrzymałem zapewnienie, że dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg wykona koncepcję przebudowy tego skrzyżowania wraz z analizą ogólną co do możliwości budowy ronda we wskazanym miejscu. (…) Czy ta koncepcja jest wykonana wraz z przedmiotową analizą?

Bodziony prosił też o wskazanie chociaż przybliżonego terminu realizacji samej inwestycji.

Radny zawnioskował też o wymianę nawierzchni na ulicy Wczasowej od ulicy Kamiennej do przepustu, czyli na odcinku ok. 150 metrów.

O naprawę całkowicie zdewastowanego chodnika przy bloku przy ulicy Sikorskiego 31, obok placu zabaw, ustawienie wiaty na przystanku przy osiedlu przy ul. 29 Listopada przy placu zabaw wnioskował Tadeusz Gajdosz.

W imieniu młodzieży z osiedla Kaduk, radny Michał Kądziołka prosił o zinwentaryzowanie obiektów sportowych przy ulicy Grunwaldzkiej. - Wiele z elementów wydaje się być mocno zniszczonych i mogą poważnie zagrażać bezpieczeństwu użytkowników - zaznaczał.

Rajca zaznaczał, że trzeba też od razu rozważyć zabezpieczenie środków na modernizację zniszczonych rzeczy.

Kądziołka prosił również o „rozważenie budowy oświetlenia drogowego na ulicy Skalnej”.

Zobacz też: Nowy Sącz: Radny Gajdosz uratował przyszłość parkingowych?

Uniżoność wymienionych wyżej radnych mocno zirytowała radnego Mieczysława Gwiżdża:

- Ja nie wiem od czego rozpocząć! Interpelacje zeszłoroczne, wiosenne jakoś znikają z horyzontu. Trudno doczekać się jakiś prac. (…) W tamtej kadencji prosiłem o utworzenie brygady remontowej i taka powstała. Miała omijać te wszystkie przepisy, które zmuszają do przetargów, do czekania dlatego właśnie miała powstać lotna brygada do doraźnych napraw. I powstała! A my do dziś nie wiemy do kogo się z tym zwracać. Dziura, chodnik, żwiru brakuje, śrubek brakuje! To są takie proste sprawy!

W tym momencie część rady zaczęła klaskać, bo przecież owa lotna brygada to specjalnie powołana, odrębna spółka miejska Sądecka Infrastruktura Miejska.

- Interpelowałem na wiosnę, żeby sprawdzić stan stref parkowania. Teraz jest sezon. Słupki graniczne pokrzywione, niepomalowane. Mówiłem, przyjadą turyści i zobaczą jak ten Nowy Sącz wygląda? - nie krył irytacji Gwiżdż dodając, że równie opłakany jest stan reprezentacyjnej fontanny na Rynku obok Ratusza. Mimo że temat ten też był już wielokrotnie poruszany.

Dalej radny wspomniał o przywoływanych systematycznie koniecznych naprawach wyrw w chodniku itd.

Wystąpienie Gwiżdża przyjęte zostało przez radę aplauzem.

Już po sesji w kuluarach, każdy radny z osobna gratulował mu bezkompromisowości.

Bo samo powołanie SIM jako odrębnej spółki budziło spore kontrowersje. Potem okazało się, że koszt utrzymania m.in. jej czteroosobowego zarządu to około 50 tys. złotych, czyli połowa ze stu tysięcy budżetu, który przyznano spółce na wszystkie zadania statutowe na ten rok.

Za każde posiedzenie zarządu członkowie dostają tysiąc. A w zarządzie zasiadają m.in: Józef Kantor, dyrektor Wydziału Kultury, Sportu, Komunikacji Społecznej i Promocji, sekretarzem jest Dorota Goławska, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej a prezesem został były sekretarz miasta Marek Oleniacz, który podczas wczorajszego posiedzenia rady widać nie było.

ES [email protected] Fot.: archiwum sadeczanin.info







Dziękujemy za przesłanie błędu