Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 18 stycznia. Imieniny: Beatrycze, Małgorzaty, Piotra
przewiń w dół
Data Publikacji: 
05/01/2017 - 08:55

Protesty to biznes Kijowskiego? Zarobił na KOD ponad 90 tysięcy


Mateusz Kijowski wystawiał KOD-owi faktury na rzecz prowadzonej przez siebie firmy - donosi Onet.pl. Chodzi o kwotę ponad 90 tysięcy złotych. Pieniądze miały pochodzić z funduszy członków i sympatyków ruchu. Wcześniej lider KOD utrzymywał, że nie otrzymuje żadnego wynagrodzenia. Twierdził, że jego źródłem utrzymania są pieniądze pochodzące od rodziny.

Według doniesień portalu onet.pl pieniądze miały trafiać na konto Firmy MKM-Studio, w której 95 proc. udziałów ma żona lidera KOD, 5 proc. należy do Kijowskiego. Ponad 90 tysięcy złotych  firma zainkasowała za usługi informatyczne.

 Przeczytaj też Działaczka KOD o sądeczanach: motłoch, który oszalał

Co na to sam Mateusz Kijowski?

– Te faktury są prawdziwe. Z tego co pamiętam, było ich chyba sześć. Wystawcą faktur była firma MKM Studio, a odbiorcą usługi był Komitet Społeczny "Komitet Obrony Demokracji" - twierdzi w rozmowie z Onetem Mateusz Kijowski.

Lider  KOD dodaje, że jest to wynagrodzenie za usługi informatyczne, które świadczył na rzecz Komitetu. 

- Ustaliliśmy, że niezależnie od tego, ile prac wykonam, to faktury nie przekroczą pewnej określonej kwoty wynagrodzeń. Większość tych prac to były różnego rodzaju prace konserwacyjne, naprawcze, organizacyjne itd. Usługi zostały wykonane, faktury zostały wystawione, Komitet przelał pieniądze, uznając wykonanie tych prac, więc trudno stawiać tu jakieś zarzuty - mówi w rozmowie z onet.pl Kijowski.

Przeczytaj też Sądecki KOD zagrzewa do manifestacji. Sam maszeruje na Facebooku

Pieniądze, które zarabiali Kijowscy pochodziły ze zbiórki publicznej, a więc z wpłat osób wspierających inicjatywę. Dziennikarze portalu dotarli do kilku działaczy KOD-u - zarówno szeregowych, jak prominentnych - pragnących zachować anonimowość. Zwracają oni uwagę na brak przejrzystości w temacie finansów stowarzyszenia. 

 - To były pieniądze z puszek, z wpłat internetowych, przekazywane przez sympatyków. To tym bardziej przykre. Trzeba będzie ich za to przeprosić - narzeka jeden z nich. - Mateusz zdawał się traktować pieniądze przekazywane firmie MKM Studio jako swoistą pensję - mówi kolejne źródło Onetu.

Przeczytaj też Szkaradek ostro o apelach KOD: „Resortowe dzieci i ubecy. Mordercy ze stanu wojennego”

Onet dotarł również do informacji, z których wynika, że Komitet Społeczny KOD (powołany do gromadzenia funduszy) udzielił w marcu 2016 roku jednorazowej zapomogi w wysokości 10 tys. brutto. Kijowski pozostawał bowiem wówczas formalnie bezrobotny. 

Chodzi o oczywiście o głośną sprawę z niepłaceniem przez jednego z liderów opozycji świadczeń na rzecz byłej żony. Pojawiają się głosy, że rozgrywając sprawę finansów w ten sposób, chciał uniknąć ewentualnej konfrontacji z komornikiem i wymiarem sprawiedliwości. 

Według doniesień onet.pl wśród członków KOD-u dominuje przekonanie, że sprawa nadwyręży społeczne zaufanie do ruchu.

- Ta sprawa uderzy w cały ruch. Bo niestety te wszystkie faktury to prawda. Wykazaliśmy się kompletnym brakiem odpowiedzialności - mówi  w rozmowie z Onetem jeden z członków Komitetu.

- Jestem wściekły mówi inny działacz -  Było wiadomo, że to wyjdzie. Mógł powiedzieć: słuchajcie, jestem bez pracy, poświęcam czas, muszę jakoś żyć. To by się spotkało ze zrozumieniem. Ale to nie może być wtedy "jakaś faktura", wypadałoby się umówić na jakąś umowę. No, tylko że Mateusz ma komornika i alimenty na głowie.

W obronie męża staje Magdalena Kijowska.

- Czy miał szukać kogoś, kto wystawi lewe faktury i samemu pobierać lewe pieniądze? Przecież to absurd. Firma wystawiła faktury za usługi, które wykonywał - powiedziała w rozmowie z onet.p

Sama Kijowski na swojej stronie na Facebooku wydał oświadczenie 

(ami), fot. Facbook





Komentarze Facebook