Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 15 października. Imieniny: Jadwigi, Leonarda, Teresy
25/10/2016 - 11:55

Nowy Sącz: W ZUS namawiali go do oszustwa?

Z prośbą o pomoc w bardzo nietypowej sprawie zwrócił się do portalu Sądeczanin.info pan Zygmunt Arendarczyk. Mężczyzna w niedzielę pochował mamę i twierdzi, że ZUS odmówił mu wypłaty zasiłku pogrzebowego. Dlaczego? Bo pogrzeb zorganizowała firma pana Zygmunta. W ZUS z kolei twierdzą, że to nieporozumienie a zasiłek zostanie wypłacony wnuczce zmarłej.

- W zeszłym toku zmarła mi żona, w tym mama. Obie zmarły na moich rękach. A dzisiaj (25. 10. - dop. red.) jeszcze ta historia. Poszedłem do ZUS złożyć wniosek o wypłatę zasiłku pogrzebowego, ale mi odmówiono, bo mamę pochowała moja firma i ja sam wystawiłem rachunek.

Powiedzieli mi, że mam załatwić rachunek z innej firmy. Zarzucili mi, że jestem oszustem a sami mi kazali oszukać, bo przecież namawianie do wystawienia takiego rachunku to oszustwo. Choćbym miał stu znajomych w firmach takich jak moja, to nikt mi nie będzie antydatował rachunku – nie krył wzburzenia mężczyzna.

- Pani dyrektor z ZUS przecież doskonale mnie zna, bo nie raz do mnie dzwoniła o wysokość konkretnych opłat. A teraz ja jestem oszustem, bo sam pochowałem swoją matkę? Pal sześć te cztery tysiące, ale nie pozwolę żeby ktoś mnie tak traktował – sierdził się pan Zygmunt.

Jego relacja bardzo nas zaskoczyła i od razu skonfrontowaliśmy ją z rzecznikiem prasowym ZUS.

Zobacz też: Sądeczanie na L4. ZUS tropi symulantów

- Wczoraj faktycznie do ZUS na Salę Obsługi Klienta zgłosił się pan Zygmunt Arendarczyk,  który jest właścicielem zakładu pogrzebowego. Pracownik  Sali Obsługi Klienta pomagał wypełnić wniosek o zasiłek pogrzebowy i weryfikując dane niezbędne do wypełniania wniosku, zapytał jedynie czy pan Arendarczyk jest właścicielem firmy  i sam na siebie wystawił rachunek za pogrzeb swojej mamy – twierdzi Anna Szaniawska.

- Wyjaśniam, że pracownik Sali Obsługi Klienta nie zarzucił Panu Arendarczykowi oszustwa, nie odmówił mu również złożenia wniosku o wypłatę zasiłku pogrzebowego, ani nie sugerował załatwienia zainteresowanemu rachunku z innej firmy - podkreśla urzędniczka.

W odpowiedzi na pytanie pracownika SOK Pan Arendarczyk wstał od stanowiska zdenerwowany i powiedział że nie chce tych pieniędzy. Wyszedł wzburzony zostawił okulary, oraz niewypełniony i niepodpisany wniosek o zasiłek pogrzebowy.

Po godzinie lub dwóch przyszła córka zainteresowanego, odebrała okulary i cały czas przepraszała za zachowanie swojego taty tłumacząc, że jest bardzo nerwowym człowiekiem. Poinformowała również, że to ona będzie ubiegała się o zwrot kosztów pogrzebowych po babci. Zasiłek pogrzebowy zostanie wypłacony córce tego Pana – kwituje rzecznik.

ES [email protected] Fot.: ilustracyjne

Od autorki: Czy nasz Czytelnik jest czy nie jest nerwowy, to jedno. Drugie to fakt, że trzymać nerwy na wodzy w sytuacji, gdy straciło się kogoś bardzo bliskiego, jest szalenie trudno.

Czy pracownicy ZUS zabrakło empatii? Nikt bez powodu nie wybiega z sali zostawiając ważne dokumenty i okulary. Czy w panu Zygmuncie wzięła górę niechęć, jaką Polacy na co dzień deklarują wobec ZUS? Na te pytania Czytelnicy muszą już sobie odpowiedzieć sobie sami. 

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu