Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 16 października. Imieniny: Ambrożego, Florentyny, Gawła
08/12/2016 - 13:25

Nowy Sącz: Straż Miejska nie ma czym jeździć na interwencje?

Radny Grzegorz Fecko chce, by miasto przeanalizowało, czy sądecka Straż Miejska dysponuje wystarczająco dużą ilością samochodów. Jeśli nie, to miasto powinno dokupić ich tyle, by w pełni wykorzystać potencjał osobowy Straży Miejskiej. Propozycję w tej sprawie samorządowiec złożył podczas ostatniej sesji.

Już po sesji Fecko dodał w rozmowie z portalem Sądeczanin.info, że dochodzą do niego sygnały, że strażnicy mają czasem problem z dojazdem na interwencję właśnie z powodu problemów z transportem. Podkreśla, że jeśli sądeczanie chcą mieć rzeczywiście skutecznych strażników, to nie powinni mieć nic przeciwko takiej inicjatywie. Choć jednocześnie radny wie, że jest gro osób, które uważają, że Straż Miejska jako taka powinna być zlikwidowana.

Zobacz też: Nowy Sącz: Straż miejska sypie mandatami. Za co?

O komentarz poprosiliśmy też pełniącego obowiązki komendanta Straży Miejskiej Dariusza Górskiego i okazało się, że strażnicy dysponują obecnie pięcioma autami na 27 funkcjonariuszy pracujących na dwóch zmianach. Czy to wystarczy?

- Pewnie, że chciałoby się może mieć samochody lepsze i nowsze, ale na razie taka ilość jest wystarczająca – mówi Górski.

Odnosi się też do komentarzy naszych Czytelników, że straż odmawia czasem przyjazdu na interwencję, bo nie ma czym dojechać. Komendant twierdzi, że rzeczywistość wygląda inaczej. Dziennie strażnicy wzywani są po kilkadziesiąt razy w różne punkty miasta. Teraz w sezonie zimowym ilość interwencji rośnie – bo ludzie zgłaszają swoje uwagi odnośnie palenia wskazując miejsca, gdzie według nich palone są śmieci. Bywa, że na sprawdzaniu kolejnych zgłoszeń – czasem zasadnych, czasem nie – schodzą całe godziny.

I jest jeszcze coś – priorytety, którymi kierują się strażnicy.

Zobacz też: Co robi Straż Miejska? Zdjęcie nieostre, ale wnioski jednoznaczne – pod latarnią najciemniej.

- Zawsze priorytetem jest dla nas ludzkie zdrowie i życie. I jeśli otrzymujemy informację o jakimś bezdomnym, który siedzi na mrozie bez opieki, to do takiego wezwania zawsze pojedziemy w pierwszej kolejności. Inne sprawy muszą w tych okolicznościach zaczekać  – podkreśla Górski.

Komendant gwarantuje, że żadna interwencja, która trafia do strażników nie zostaje bez echa. Dodatkowo zastrzega, że wszystkie ewentualne awarie samochód zgłaszane są do kierownictwa, czyli bezpośrednio do Urzędu Miasta.

A jakie jest Wasze zdanie? Czy pięć aut na 27 strażników i 25 osiedli w mieście to rzeczywiście właściwa liczba?

ES [email protected] Fot.: ES

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu